Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

sobota, 25 marca 2017

Zdjęcie użytkownika Zostań Wege.

Jak być zdrowym całe życie.









Hodowanie tkanki serca na liściach szpinaku



heart

Worcester Polytechnic Institute

Amerykańscy naukowcy wyhodowali tkankę serca na liściach szpinaku.
Próbując przeskalować regenerację z małych próbek laboratoryjnych do pełnowymiarowych ludzkich tkanek czy narządów, specjaliści napotykają na problem, jak uzyskać układ naczyniowy, który dostarczy krew do głębokich warstw.
Obecne techniki bioinżynieryjne, w tym druk 3D, nie pozwalają uzyskać sieci naczyń (od naczyń dużych po kapilarne), a tego właśnie potrzeba, by dostarczać tlen czy składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego wzrostu tkanki. By rozwiązać ten problem, zespół z 3 uczelni - Worcester Polytechnic Institute, Uniwersytetu Wisconsin w Madison i Uniwersytetu Stanowego Arkansas w Jonesboro - postanowił wykorzystać rośliny.
Choć rośliny i zwierzęta zupełnie inaczej rozwiązują kwestię transportu cieczy, związków chemicznych i makrocząstek, ich sieci naczyniowe wykazują zaskakujące podobieństwa. Rozwój deceluryzacji [tkanek] roślin, by uzyskać biorusztowania, daje początek nowej dziedzinie nauki, która badałaby mimikrę między roślinami i zwierzętami.
W serii eksperymentów Amerykanie hodowali bijące komórki ludzkiego serca na liściach szpinaku pozbawionych roślinnych komórek. Przez waskulaturę szpinaku przepuszczano ciecze i mikrokorale przypominające rozmiarami ludzkie krwinki. To dowód na to, że teoretycznie można by wykorzystać liczne liście szpinaku do uzyskania warstw zdrowego mięśnia serca do leczenia pacjentów po zawałach.
Autorzy publikacji z pisma Biomaterials podkreślają, że inne deceluryzowane rośliny mogłyby stanowić podstawę dla szerokiej gamy technik inżynierii tkankowej. Przed nami jeszcze dużo pracy, ale jak dotąd wyniki są bardzo obiecujące - podkreśla prof. Glenn Gaudette.
Głównym autorem artykułu i pomysłodawcą metody usuwania komórek roślinnych z liści na drodze perfuzji roztworu detergentu przez wiązki przewodzące jest student Joshua Gershlak. Wcześniej zajmowałem się deceluryzacją ludzkich serc i kiedy spojrzałem na liść szpinaku, jego ogonek skojarzył mi się z aortą. Pomyślałam więc, by rozpocząć perfuzję właśnie przez ogonek. Nie byliśmy pewni, czy to zadziała, ale okazało się, że to dość łatwe i powtarzalne. Co więcej, działa na wielu innych roślinach.
Gdy komórek roślinnych już nie ma, pozostaje rama złożona głównie z celulozy, naturalnej substancji nieszkodliwej dla ludzi. Celuloza jest biokompatybilna i była już wykorzystywana w różnych rozwiązaniach regeneracyjnych, [...] np. w leczeniu ran.
Amerykanie chwalą się, że udało im się "odkomórkować" nie tylko szpinak, ale i pietruszkę, bylicę roczną (Artemisia annua) oraz korzenie włośnikowe orzachy podziemnej (orzecha ziemnego). Mają nadzieję, że technika sprawdzi się na kolejnych gatunkach, które będzie można wykorzystać do konkretnych celów. Liście szpinaku mogą się lepiej nadawać do mocno unaczynionych tkanek, np. serca, zaś cylindryczna, wydrążona budowa łodyg niecierpka pomarańczowego (Impatiens capensis) sprawdzi się raczej w roli przeszczepu tętnicy. Z powodu sporej długości i właściwości geometrycznych elementy przewodzące drewna dałoby się dla odmiany wykorzystać w inżynierii kości.
Naukowcy dowodzą, że dzięki uprawianym ekologicznie roślinom można by wyeliminować ograniczenia związane z drogimi materiałami kompozytowymi.

W Wielkiej Brytanii podjęto się wyleczenia genetycznie warunkowanej ślepoty


 Oko - b&w

Tysiące ludzi rodzi się z wadą genetyczną, która skazuje ich na życie bez wzroku. Teraz jednak nadszedł dla nich czas nadziei, ponieważ powiodła się pierwsza na świecie operacja, która naprawia tę wadę dostarczając oku obce DNA.
Genetyczny problem ze wzrokiem najczęściej polega na tym, iż gen odpowiedzialny za utrzymywanie komórek światłoczułych na tyle oka pozbawiony jest połowy swojego materiału genetycznego. Fachowo nazywa się to barwnikowym zwyrodnieniem siatkówki.

Teraz jednak naukowcy są w stanie wyleczyć ten problem poprzez przeprogramowanie materiaługenetycznego w laboratorium i uzupełnienie nim ubytków DNA w oku. Wystarczy, że przekażą je przy pomocy nieszkodliwego dla człowieka wirusa.

W ostatni czwartek, 29-letni Brytyjczyk stał się pierwszą na świecie osobą, która przeszła procedurę takiej operacji w Oxford Eye Hospital. W tym momencie regeneruje on siły i dochodzi do siebie po zabiegu.

Robrert MacLAren, profesor okulistyki na Uniwersytecie w Oksfordzie, który przeprowadził cały zabieg, powiedział: „Pacjent ma się dobrze, aktualnie odzyskuje siły w domu. Dopiero za kilka lat dowiemy się jednak czy udało nam się zatrzymać proces degeneracji jego siatkówki.”
Cóż, postęp, postępem, jak to zwykle – niepewny. Miejmy jednak nadzieję, że naukowcom uda się odnieść sukces w tej dziedzinie.

piątek, 24 marca 2017

GPS wyłącza 2 obszary mózgu

CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=193033

Posługiwanie się GPS-em wyłącza części mózgu, które zwykle byłyby wykorzystywane do symulacji różnych tras.
W badaniach Uniwersyteckiego College’u Londyńskiego (UCL) wzięło udział 24 ochotników, którzy poruszali się po wirtualnym Soho. W tym czasie skanowano ich mózg. Naukowcy oceniali aktywność hipokampa (części mózgu biorącej udział w zapamiętywaniu i nawigacji) i kory przedczołowej (odpowiedzialnej za planowanie i podejmowanie decyzji).
Okazało się, że gdy badani nawigowali samodzielnie, przy wkraczaniu na nowe ulice pojawiały się skoki aktywności hipokampa i kory przedczołowej. Aktywność mózgu była większa, gdy liczba opcji do wyboru rosła. Dodatkowej aktywności nie obserwowano, gdy ludzie wykonywali instrukcje GPS-a.
„Pojawienie się na skrzyżowaniu czy rondzie, np. Seven Dials w Londynie, gdzie spotyka się 7 ulic, zwiększy aktywność hipokampa, zaś ślepy zaułek ją zmniejszy. Nasze wyniki pasują do modeli, w których hipokamp symuluje […] podróże możliwymi trasami, zaś kora przedczołowa pomaga nam zaplanować, która z nich doprowadzi nas do celu. Kiedy mamy nawigację, te części mózgu zwyczajnie nie reagują na sieć ulic. W takim sensie nasz mózg wyłącza zainteresowanie ulicami wokół nas” – wyjaśnia dr Hugo Spiers.
Wcześniejsze badania profesor Eleanor Maguire z UCL już parę lat temu wykazały, że podczas nauki topografii miasta w mózgach londyńskich taksówkarzy zachodzą zmiany strukturalne (mają oni więcej istoty szarej w tylnej części hipokampa). Najnowsze badanie, którego wyniki ukazały się w piśmie „Nature Communications”, pokazują zaś, że kierowcy podążający za instrukcjami GPS-a nie angażują swoich hipokampów, ograniczając zapewne proces uczenia topografii miasta.
Naukowcy analizowali także układy ulic głównych miast z całego świata. Chcieli ocenić, jaką trudność sprawia nawigowanie po nich. Szczególnym wyzwaniem dla hipokampa wydaje się Londyn; znajduje się tu bowiem złożona sieć małych uliczek. Dla odmiany o wiele mniej wysiłku trzeba włożyć w przemieszczanie się po nowojorskim Manhattanie. Ponieważ układ ulic przypomina tu siatkę, na większości skrzyżowań można jechać tylko prosto, w prawo lub w lewo.
„Następnym etapem będzie dla naszego laboratorium współpraca z firmami od inteligentnej elektroniki, deweloperami i architektami. Razem będziemy mogli stworzyć przestrzenie łatwiejsze do nawigowania i zwiększające dobrostan. Nasze ostatnie ustalenia powalają spojrzeć na układ miasta lub budynków i przeanalizować, jak układ pamięciowy mózgu na nie prawdopodobnie zareaguje. Można by np. przeanalizować układ domów opieki czy szpitali, by zidentyfikować rejony sprawiające szczególną trudność osobom z demencją i sprawić, by łatwiej im się tam było poruszać. Na podobnej zasadzie można by też tak projektować nowe budynki, by od początku były przyjazne pacjentom z zaburzeniami pamięci” – opowiada Spiers.
Autorstwo: Anna Błońska
Na podstawie: UCL.ac.uk
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

Słodka trucizna.

„Od wielu lat jesteśmy konsumentami śmieciowego pożywienia, GMO, skażonej wersji żywności. W związku z tym staliśmy się chorzy, naprawdę bardzo chorzy. I w głębi siebie wiemy, że musimy wyrzucić z siebie tę truciznę i zacząć jeść bardziej zdrowo, stosować naturalną dietę, jeśli chcemy wyleczyć nasze choroby i dolegliwości.
 Ale większość z nas, chociaż dokładnie wiemy, co mamy zrobić, aby lepiej się czuć, po prostu nie potrafi zaprowadzić tych nauk w swoje własne życie. Staliśmy się zbyt rozpieszczeni, zepsuci, nie zdyscyplinowani. Bo przecież lubimy naszą słodką truciznę. Uwarunkowano nas, sprowadzono do poziomu przyzwyczajeń, przywykliśmy do naszych negatywnych cech.
Podobnie, staliśmy się zatruci naszym stylem życia. Jesteśmy duchowo nie zdyscyplinowani. Bardziej reagujemy na trans materializmu niż wartości duchowych. Nie jesteśmy świadomi ducha, za to zatopiliśmy się w ego, egoizmie, przywiązaniu i separatyzmie. W związku z tym większość z nas żyje strachem – tworząc bardzo niebezpieczne społeczeństwo – bardzo chore społeczeństwo.
Podobnie jak z jedzeniem; nawet jeśli w naszych sercach wiemy dokładnie, co mamy zrobić, aby się oczyścić, staliśmy się tak rozkochani w naszych przeróżnych pozbawionych ducha stylach życia; myśl o przystosowaniu się do duchowego istnienia jest poza zasięgiem większości z nas.
Duchowe oczyszczenie jest naszym jedynym rozwiązaniem tej choroby społecznej; niestety jest prawie tak, jak z większością społeczeństwa, szkody są już nieodwracalne”.
Digger
źródło: http://diggerfortruth.wordpress.com/2013/05/22/sweet-poison-2/
przygotował: Pluszowy Miś  Żródło:http://wolna-polska.pl/wiadomosci/slodka-trucizna-2016-03

Kortyzol – jak wyrównać poziom

By Prunus_dulcis_fruit_(Ab_plant_67).jpg: User:ButkoAlmondsss.jpg: Original uploader was Merdal at tr.wikipediaAlmond


Kortyzol to hormon wytwarzany przez nadnercza. Wydzielany w nadmiernych ilościach, rzadko w wyniku niektórych chorób, najczęściej pod wpływem stresu.  Jest porównywalny do adrenaliny ponieważ  trzyma organizm non stop w gotowości „walcz lub uciekaj”.
Przyspiesza akcję serca, pamięć przełącza na tryb roboczy, zwiększa poziom cukru we krwi, podnosi ciśnienie, przy nadmiernym wydzielaniu degeneruje mózg i rozkłada całą gospodarkę metaboliczną, odpowiada za odkładanie siętłuszczu zwłaszcza na brzuchu i zatrzymuje sól w organizmie.
Ponadto odpowiada za zaburzenia nastroju, depresję, bezsenność, osłabienie układu odpornościowego.
Ma również działanie przeciwzapalne i antyhistaminowe, dlatego stosowany jest w niektórych lekach sterydowych przeciwzapalnych, przeciwastmatycznych, przeciwalergicznych –powodując przybieranie masy ciała i nadmierne gromadzenie się płynów w organizmie co powoduje obrzęki i utrudnia limfie jej pracę.
Kortyzol wydzielany w nadmiernej ilości to zabójca.
Przy stale podwyższonym jego poziomie nie jest możliwe normalne funkcjonowanie, osiągniecie spokoju i relaksu, dobry sen, a nawet utrzymanieoptymalnej wagi ciała. Badania dowiodły, że osoby będące w stanie permanentnego stresu szybko przybierają na wadze właśnie  z powodu wysokiego poziomu kortyzolu, czasami dochodzi do tego niekontrolowanie jedzenie tzw. „zajadanie stresu”. Bez zmniejszenia poziomu kortyzolupraktycznie nie jest możliwe zmniejszenie wagi ciała i spalenie tłuszczu.
Stres jest w dzisiejszych czasach wszechobecny. Generuje go praktycznie wszystko, nie tylko traumatyczne przeżycia i zagrożenia jak to miało miejsce dawniej , ale nawet zwykłe codzienne sprawy, które teoretycznie nie powinny być przyczyną włączania się trybu „walcz lub uciekaj”. Dlaczego tak się dzieje przeczytasz TUTAJ
Lekarstwem na stres i nadmiar kortyzolu jest obcowanie z naturą, medytacja, muzyka relaksacyjna, aktywność fizyczna, pływanie, taniec, joga, unikanie nadmiaru bodźców, umacnianie więzi międzyludzkich oraz niektóre produkty żywnościowe, które pomogą zachować balans. Co jest warunkiem koniecznymrównież w przy odchudzaniu.
kortyzol i stres jak obnizyc
1.
Żywność bogata w kwasy Omega3 i 6, EPH, DHA, ALA : ryby zimnowodne: sieja, sardynki, sardela i anchois, łosoś, glony, niektóre oleje roślinne, np. olej lniany, olej z konopi.
Unikać: ryby hodowlane, tłuszcze trans, oleje rafinowane
2.
Nasiona lnu i orzechy włoskie
Zawierają polifenole ochronne zmniejszające poziom kortyzolu, oraz przeciwutleniacze, kwasy omega 3 m.in kwas alfa-linolenowy (ALA). Ta kombinacja polepsza pracę hormonów i neuroprzekaźników.
3.
Warzywa we wszystkich kolorach tęczy od buraka po pietruszkę, również w niewielkich ilościach owoce w całości np. morele, jabłka, gruszki, śliwki, owoce jagodowe.
Szczególnie ciemnozielone i fioletowe warzywa liściaste: boćwina, karczochy, szpinak, niektóre odmiany sałaty, jarmuż.
Poza bogactwem witamin i minerałów zawierają przeciwutleniacze, mają zdolność efektywnego metabolizowania węglowodanów zapobiegających skokom glukozy, które powodujący nadmierne uwalnianie się kortyzolu. Np. W Turcji boćwina jest stosowana w leczeniu cukrzycy.
Uwaga: Unikać soków owocowych
kortyzol warzywa ciemnozielone lisciaste
4.
Jajka. Doskonałe źródło białka i aminokwasów oraz choliny, która m.in redukuje stres i są skarbnica najlepiej przyswajalnych składników odżywczych. Z rezultatów jakie pokazały badania, wynika że spożywanie duzej ilości jaj przy zmniejszeniu spożycia węglowodanów powoduje redukcję wagi i szybsze spalanie tłuszczu.
5.
Gorzka czekolada, szczególnie nieodtłuszczone kakao – zawiera ponad 700 związków korzystnych dla organizmu, jest m.in najlepszym źródłem magnezu, ma wpływ na polepszenie nastroju,
Uwaga: Unikać czekolad mlecznych, z dodatkami smakowymi i sztucznymi substancjami słodzącymi, ciast i ciastek czekoladowych
kakao dla zdrowia

6. Wątróbka wołowa
Jest bogata we wszystkie łatwo przyswajalne składniki odżywcze zwłaszcza w biodostępny cynk, który likwiduje stany zapalne i równoważy poziom kortyzolu.
Jest idealnym produktem do utrzymania równowagi hormonalnej, co najważniejsze jest znakomitym  źródłem łatwo przyswajalnej witaminy A, której organizm nie musi przekształcać z beta-karotenu pozyskanego z w warzyw, a przy nierównowadze hormonalnej jej konwersja jest tak niska, że niemal niezauważalna.
W wątrobie odbywa się proces neutralizacji (rozkładu) substancji toksycznych na substancje łatwe do wydalenia lub nieszkodliwe. To dlatego wątroba nazywana jest najlepszą fabryką chemicznąGdyby więc wątroba była tylko magazynem toksyn bardzo szybko by się „wypełniła” śmieciami, przestała funkcjonować i spowodowałoby to śmierć.
Dla osób odchudzających się to idealne danie na śniadanie – ma mało kalorii ale nasyca i dostarcza energii na cały dzień w przeciwieństwie do węglowodanów, pozwala na stopniowy, powolny, bardziej umiarkowany wzrost poziomu glukozy we krwi.
Uwaga: Unikać wołowiny z dużych farm, zawiera antybiotyki i hormony
7.
Produkty sfermentowane
Zawierają korzystne bakterie probiotyczne i niezbędny kwas mlekowy, obniżają stres oksydacyjny, poprawiają pracę hormonów, nadnerczy, poprawiają pracę  jelit, które są kluczem zdrowia przyczyną  większości chorób. Sfermentowane, najlepiej domowe kiszonki  z warzyw, mleka, zupa miso, która szczególnie reguluje równowagę hormonalna
Uwaga: Unikać jogurtów odtłuszczonych i aromatyzowanych, z dodatkami, produktów kwaszonych nie kiszonych bo to zasadnicza różnica.
sfermentowana zywnosc
8.
Owoce cytrusowe i papaja
Papaja ma nadzwyczajne wręcz właściwości regulujące trawienie, przyswajanie i gospodarkę hormonalną, będąc w egotystycznych krajach trzeba z tego korzystać i jeść w miarę możliwości codziennie.  Również owoce cytrusowe dodawane do sałatek np. sok z cytryny, grejpfruty zawierają składniki alkalizujące, oczyszczające i sprzyjające spalaniu tłuszczu. Także  awokado, dostarcza kwasy tłuszczowe i składniki dla zachowania równowagi hormonalnej
9.
Nasiona dyni.
Zawierają cale bogactwo składników odżywczych w tym glutaminian i tryptofan, które redukują objawy stresu i poprawiają ogólne samopoczucie.
10.
Przyprawy: imbirkurkuma, sól kamienna lub morska z miodem, czosnek, rozmaryn, kozieradka, chia, sezam oraz niektóre zioła np. dziurawiec, pokrzywa, ostropest
przyprawy, ziola - kortyzol i stres

Zobacz również: Naturalny środek na depresję, który obniży poziom kortyzolu z kurkumą  Żródło:http://sekrety-zdrowia.org/kortyzol-jak-wyrownac-poziom/

Oglądaj zdjęcia zwierzaków

GermanShep1 wb.jpgBy Ellen Levy Finch (Elf) - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80113


Doktor Jessica Gall Myrick z Indiana University Media School dowiodła, że oglądanie zdjęć małych, słodkich piesków i kotków podnosi energię i pomaga radzić sobie z niepokojem, a nawet pomaga się skupić.
7000 tysięcy respondentów, którzy wzięli udział w badaniu, zadeklarowało, że po obejrzeniu tego rodzaju zdjęć odczuwają mniej niepokoju, rozdrażnienia czy smutku. Nawet jeśli oglądają filmy ze zwierzakami na YouTube w pracy, emocjonalne doładowanie pozwala im z większą skutecznością skupić się potem na obowiązkach. „Przyjemność, którą odczuwali ludzie, oglądając zdjęcia, przewyższyła znacznie poczucie winy związane z odkładaniem różnych zadań na później” – pisze Myrick na łamach „Computers in Human Behaviour”. Badaczka dodaje, że oglądanie zdjęć kotów i psów jest jedną z najczęstszych internetowych aktywności. Być może tego rodzaju internetowa terapia to rozwiązanie dla osób, które nie mogą mieć zwierzaka
badania.net

czwartek, 23 marca 2017

Leki na receptę zabijają co roku 100 000 ludzi w USA


By Slashme z angielskojęzycznej Wikipedii, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2172778

Dr med. Peter Gotzsche, współzałożyciel Cochrane Collaboration (najważniejszy na świecie organ oceny dowodów medycznych), przygotowuje obecnie publikację mającą być ostrzeżeniem przed zagrożeniami ze strony kilku leków farmaceutycznych.
Na podstawie swoich badań szacuje, że w samych Stanach Zjednoczonych umiera co roku 100 000 osób z powodu skutków ubocznych powodowanych przez prawidłowo zastosowane leki przepisywane na receptę, stwierdzając, iż „jest zadziwiające, że nikogo nie dziwi, że zabijamy lekami tak wielu naszych własnych obywateli”.
Profesor Gotzsche, szef duńskiego Centrum Nordic Cochrane, opublikował wiele artykułów, przekonując, że stosowanie leków przeciwdepresyjnych powoduje więcej szkód niż pożytku.
Niedawne badania, których jest współautorem, opublikowane w British Medical Journal (27.01.2016) wykazały, że firmy farmaceutyczne nie ujawniają wszystkich wyników badań swoich leków z grupy SSRI (selective serotonin reuptake inhibitor – selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny) i SNRI (serotonin norepinephrine reuptake inhibitor – inhibitor wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny). Okazało się, że pełny zakres poważnych szkód został pominięty w sprawozdaniach z badań klinicznych.

Znany grzyb może pomóc leczyć raka szyjki macicy


Breast Cancer Bands 2

Znany i często występujący na drzewach grzyb rozkładający drewno może się okazać pomocny w leczeniu raka szyjki macicy. Znajdujący się w nim enzym był dotąd szczególnie przydatny w przemyśle. Naukowcy z Lublina wykazali zaś jego właściwości przeciwnowotworowe i antywirusowe.
Prawdopodobnie każdy z nas miał z nim do czynienia – grzyb Cerrena unicolor występuje bowiem w naszej strefie klimatycznej i przypomina przyrastające do drzewa biało-beżowo-szare muszelki. Rozkłada drewno, a naukowcom znany jest ze swoich licznych właściwości biodegradacyjnych.
„Jego system enzymatyczny jest bardzo efektywny w degradacji różnych związków toksycznych, zanieczyszczających środowisko. Zachowuje stabilność i utrzymuje swoje właściwości w rozmaitych warunkach. Daje się łatwo namnażać w laboratorium, co jest bardzo ważne z punktu widzenia jego zastosowań aplikacyjnych” – mówi PAP dr hab. Magdalena Jaszek z Wydziału Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Dotąd gatunek Cerrena unicolor wykorzystywano w biotechnologii i przemyśle. Za pomocą enzymów produkowanych przez ten grzyb podejmowano np. próby wybielania jeansów, dodawano go do farb do włosów, wykorzystywano w syntezie barwników.
Swoje właściwości zawdzięcza on przede wszystkim jednemu enzymowi – lakazie. W świecie organizmów żywych występuje ona powszechnie, a szczególnie dobrym producentem tego enzymu jest właśnie Cerrena unicolor. Badaczki z Wydziału Biologii i Biotechnologii UMCS postanowiły sprawdzić, czy enzymu tego nie można wykorzystać do innych celów, nie tylko przemysłowych. Sprawdziły jego działanie na różnych liniach komórkowych wyprowadzonych z organizmów żywych.
„Wykonałyśmy próby na różnych liniach komórkowych i okazało się, że najbardziej obiecujące wstępne badania otrzymałyśmy dla linii nowotworowych raka szyjki macicy ludzkiej. Udało się nam uzyskać zadowalające wyniki dla komórek nowotworowych wyprowadzonych z tkanki pierwotnego raka szyjki macicy kobiety, jak również z tkanki przerzutu raka szyjki macicy do jelita cienkiego” – mówi dr Anna Matuszewska z UMCS. Jak podkreśla, enzym działał toksycznie na komórki nowotworowe, ale nie szkodził komórkom prawidłowym. Wyniki przeprowadzonych badań stały się przedmiotem publikacji, oraz zostały objęte ochroną patentową.
Jednocześnie udało im się wykazać właściwości przeciwwirusowe lakazy. „Jest to nie bez znaczenia w przypadku tego konkretnego nowotworu, który ma podłoże m.in. wirusowe. To było dla nas dodatkowym bodźcem, aby kontynuować badania” – podkreśla dr Matuszewska.
Prawdopodobnie enzym lakaza można byłoby stosować też w przypadku innych nowotworów. Na UMCS przeprowadzono wstępne badania dotyczące linii komórek nowotworowych krwi i czerniaka. „Tutaj też uzyskałyśmy zadowalające wyniki, które sugerują, że badania warto rozwijać również w tych kierunkach” – mówi dr Matuszewska.
Dr Magdalena Mizerska-Kowalska zastrzega jednak, że dziś trudno określić jak skuteczna będzie lakaza w leczeniu raka szyjki macicy. „Dotychczas przeprowadzano badania in vitro, czyli z wykorzystaniem linii komórkowych. Aby móc mówić o skuteczności działania lakazy w leczeniu nowotworu, należałoby przeprowadzić badania in vivo, czyli na żywym organizmie – najpierw na zwierzętach, a potem badania kliniczne z udziałem ludzi. Dopiero wówczas będzie można stwierdzić, na ile skuteczny i jak silny jest ten czynnik” – podkreśla dr Mizerska-Kowalska.
Do tego potrzebne są jednak ogromne nakłady finansowe. „Takie badania to prace wieloletnie. Jeśli pozyskamy odpowiednią pulę pieniędzy na badania, to jest możliwość ich przeprowadzenia – myślę, że w ciągu kilku lat. Niestety, przy braku funduszy te badania mogą się przeciągnąć nawet na lat kilkanaście” – wyjaśnia.
Autorstwo: Ewelina Krajczyńska
Źródło: NaukawPolsce.PAP.pl

Po pierwsze – nie marnuj!

By Taken byfir0002 | flagstaffotos.com.auCanon 20D + Tamron 28-75mm f/2.8 - Praca własna, GFDL 1.2, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=163135


Senat pracuje nad nowymi przepisami, które mają oznaczać koniec marnowania żywności przez branżę spożywczą. Handlowcy będą musieli płacić za niszczenie jedzenia i tłumaczyć, ile produktów przekazali na cele charytatywne. Jeśli tego nie zrobią, zapłacą grzywnę.
Jak informuje portal Forbes.pl, projekt po raz pierwszy ujrzał światło dzienne w połowie lutego, podczas posiedzenia senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. Senatorowie chcą, by sklepy miały obowiązek raportowania, ile mają żywności i co się z nią dzieje. Projektowane zapisy dotyczyć mają sklepów powyżej 250 metrów kwadratowych, w których przynajmniej połowa sprzedawanych produktów to żywność.
Placówki handlowe musiałyby informować ministra środowiska, ile jedzenia niszczą każdego roku, miałyby również obowiązek przekazywania 0,5 proc. wartości utylizowanej żywności na konto Banków Żywności. Pieniądze miałby być przeznaczane na kampanie edukacyjne na rzecz zmniejszenia skali marnotrawstwa. Za brak raportów dotyczących ilości żywności przekazywanej na cele charytatywne sprzedawcom groziłyby kary grzywny.
„To potrzebne regulacje. Dzięki projektowanym rozwiązaniom więcej produktów z bliską datą minimalnej trwałości do spożycia lub terminem przydatności trafiałoby do potrzebujących, a nie do utylizacji, jak dzieje się to dzisiaj” – tłumaczy senator Mieczysław Augustyn.
Problem ma charakter globalny – statystyki podają, że w samej Unii Europejskiej marnuje się 100 mln ton żywności rocznie. W skali świata to już 1,3 mld ton, które każdego roku trafiają do utylizacji. Z raportu Komisji Europejskiej dowiadujemy się, że my, Polacy, marnujemy blisko 9 mln ton. To piąty wynik w Unii. Więcej jedzenia od nas wyrzucają tylko Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Holendrzy. Do wyrzucania jedzenia przyznało się w 2015 r. ponad 60 proc. Polaków. Najczęściej pozbywamy się z domów jogurtów, warzyw i wędlin.
Od 2009 r. przekazywane przez producentów organizacjom charytatywnym darowizny artykułów spożywczych są zwolnione z VAT. Po kolejnej nowelizacji przepisów – w październiku 2013 roku – nie tylko producenci żywności, ale także sklepy mogą przekazywać żywność na cele charytatywne bez VAT. Z Federacją Polskich Banków Żywności współpracuje już kilka dużych sieci handlowych. Tesco w ciągu dwóch lat przekazało ponad 1,3 tys. ton produktów, a Carrefour, oprócz przekazania żywności, dofinansował zakup ciężarówek wyposażonych w chłodnie.

środa, 22 marca 2017

Tkaniny syntetyczne powodem zanieczyszczeń mórz i oceanów

By Malene Thyssen - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=651071


W morzach i oceanach zbiera się rocznie około 1,5 tony drobinek plastiku, pochodzących tylko z tkanin syntetycznych. Większe i bardziej zauważalne, plastikowe odłamki, zanieczyszczające wody, są znacznie łatwiejsze do odłowienia. Tymczasem badania przeprowadzone przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN) pokazują, że 30 % z 9,5 miliona ton zanieczyszczeń w oceanach, to tworzywa sztuczne. Jest to powód śmierci tysięcy morskich stworzeń, które umierają w wyniku zatrucia chemicznego.
***\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
Drobinki pochodzą z różnych źródeł, w tym z kosmetyków zawierających peeling. Jednak w chwili obecnej głównym źródłem zagrożenia dla oceanów stały się włókna syntetyczne, które tworzą miliony mikrocząsteczek, gdy materiał ma kontakt z wodą.

Codzienne czynności, takie jak mycie się, pranie lub prowadzenie samochodu, w znacznym stopniu przyczyniają się do zanieczyszczania oceanów. W przyszłości mogą one mieć katastrofalny wpływ na stan organizmów morskich oraz zdrowie ludzkie.
Ekolodzy zachęcają kupujących do wypełniania swoich szaf ubraniami wykonanymi z tkanin pochodzenia naturalnego, jak bawełna, wełna, len oraz jedwab, zamiast tkanin syntetycznych. Zwraca się także uwagę na fakt, że producenci pralek mogą pomóc w ochronie oceanów, instalując specjalne filtry, które nie pozwolą przedostawać się mikroplastikowi.

wtorek, 21 marca 2017

„Doktor Google” coraz popularniejszy


Europejczycy uwielbiają „doktora Google’a”. Ku przerażaniu lekarzy coraz więcej osób szuka w internecie porad medycznych, najwyraźniej uważając, że witryna internetowa może zastąpić studia i wieloletnie doświadczenie.
Niewątpliwą zaletą istnienia „doktora Google’a” jest fakt, że nie trzeba się rejestrować i czekać w kolejce do lekarza. Wady i konsekwencje korzystania z porad medycznych w internecie każdy może sobie sam wyobrazić.
Wykres przygotowany przez serwis Statista na podstawie danych Eurostatu pokazuje, jak w 12 krajach wzrósł odsetek osób szukających w internecie porady medycznej. Szczególnym uwielbieniem „doktor Google” cieszy się w Luksemburgu. Korzysta tam z niego aż 71% osób w wieku 16-74 lat. Jeszcze w roku 2006 odsetek ten wynosił poniżej 30%. W zestawieniu ujęto także Polskę. W naszym kraju widzimy wzrost z około 10 do 40 procent.
Warto wziąć pod uwagę fakt, że statystyki obejmują też kwestie dotyczące porad dietetycznych. Pytanie wyszukiwarki o odpowiednią dietę jest niewątpliwie bezpieczniejsze niż pytanie jej o niepokojące nas objawy zdrowotne. Wciąż jednak pokazuje, jak wielkim zaufaniem cieszą się witryny internetowe. A „doktor Google” kusi. Przy obecnym rozwoju technologii możemy łatwiej wyszukiwać, przeglądać i umieszczać własne materiały. Jeśli mamy możliwość wykonania smartfonem zdjęcia niepokojącej nas zmiany na skórze i natychmiastowego wysłania jej na forum medyczne, to taka możliwość niewątpliwie kusi. Musimy jednak pamiętać, że o ile zmieniła się technologia, to nie zmieniła się wiarygodność internetowych porad. Wciąż nie wiemy, kto tak naprawdę umieścił poradę i czy ma jakiekolwiek podstawy, by jej udzielić.
W 2006 roku na łamach „New England Journal of Medicine” ukazał się artykuł, gdzie opisano 26 przypadków chorych, którzy przed postawieniem diagnozy przez lekarza poradzili się „doktora Google’a”. Okazało się, że jedynie w 15% przypadków internetowa diagnoza została prawidłowo postawiona. Gdyby nasz lekarz prawidłowo diagnozował nas jedynie w połowie przypadków, to szybko poszukalibyśmy pomocy u kogoś innego.
Jeśli więc szukamy porad zdrowotnych przez internet, zawsze warto potwierdzić to, czego się dowiedzieliśmy, u lekarza. Będziemy mieli przynajmniej pewność, że ukończył on studia medyczne.
Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: Alphr.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl
***\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378

Unia Europejska zakazała ziołolecznictwa.

By Alina Zienowicz Ala z - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2932505


W państwach należących do Unii Europejskiej wprowadzono restrykcyjne prawo delegalizujące setki naturalnych ziół leczniczych używanych na naszym kontynencie od pokoleń. Według brukselskiego reżimu celem jest ochrona konsumentów przed potencjalnie niebezpiecznymi dla zdrowia „tradycyjnymi” medykamentami.
Według nowej dyrektywy UE, lekarstwa pochodzenia ziołowego będą musiały być rejestrowane. Produkty będą musiały spełniać kryteria bezpieczeństwa, jakości i standardów produkcji. Dodatkowo wymogiem jest dołączanie do produktów informacji o możliwych skutkach ubocznych. Producenci preparatów ziołowych twierdzą, że nowe regulacje wypchną ich z rynku i zmuszą do zamknięcia firm.

Naukowcy, prowadzący w 2009 roku badanie dla brytyjskiej agencji farmaceutycznej MHRA (Medicines and Healthcare Products Regulatory Agency) poinformowali, że 26% dorosłych w Wielkiej Brytanii przynajmniej raz w ciągu ostatnich dwóch lat używało preparatu ziołowego. Przeważnie produkty te są kupowane w sklepach ze zdrową żywnością i w aptekach. Powszechnie stosuje się zioła takie jak echinacea (na przeziębienia), dziurawiec ( depresja, niepokój) i waleriany stosowane przy bezsenności.

Brytyjska agencja twierdzi, że dzięki regulacji unijnej może się udać wpoić obywatelom bardziej uważne stosowanie lekarstw pochodzenia ziołowego. Po wspomnianych badaniach stwierdzono, że 58% respondentów uważa te produkty za bezpieczne, dlatego, że są pochodzenia naturalnego. Według oponentów ziołowe leki mogą powodować szkodliwe efekty uboczne.

Według naukowców dziurawiec może zaburzać działanie pigułek antykoncepcyjnych, podczas gdy miłorząb I żeńszeń rzekomo znane są z tego, że reagują ze specyfikiem rozrzedzającym krew o nazwie Warfarin. W lutym tego roku wspomniana agencja MHRA zdelegalizowała odchudzającą herbatkę z wiciokrzewu japońskiego twierdząc, że zawiera dwa razy więcej ziołowego xenicolu niż jest to dozwolone.

Od tej pory producenci preparatów ziołowych będą musieli udowodnić, że ich produkty są zrobione zgodnie ze standardami i zawierają stałą i jasno oznaczoną dawkę. Produkty znajdujące się w sprzedaży będą mogły być w obiegu do czasu przekroczenia dat ich przydatności. Dla nowych specyfików konieczne będzie przejście skomplikowanejprocedury akceptacyjnej. Dopuszczone preparaty ziołowe będą odpowiednio oznakowane a pozostałe staną się nielegalne.

Komentarz: Już od dłuższego czasu do niektórych mieszkańców Europy zaczyna docierać, że żyjemy w ustroju podobnym do tego z lat trzydziestych w Niemczech i de facto Unia Europejska zaczyna być sukcesorem projektu zjednoczeniowego podjętego w latach czterdziestych. Do tłumaczenia swoich posunięć stosowana jest zmasowana propaganda udoskonalona przez lata wersja propagandy pewnego niemieckiego doktora Josefa. Różnica polega tylko na tym, że podboje militarne zastąpiono podbojami gospodarczymi.
Poziom zamordyzmu jednak ciągle wzrasta i oczywiście każde kolejne spętanie obywateli uzasadniane jest ich dobrem.
Zastanówmy się, jakie będą konsekwencje regulacji delegalizujących ziołolecznictwo. Po pierwsze beneficjentem będą koncerny farmaceutyczne, które zapewne mają spory udział w lobbowaniu tej szkodliwej regulacji. Prawdopodobnie wiele specyfików będzie celowo usuwanych z rynku lub nań niedopuszczanych a głównie te posiadające chemiczne odpowiedniki.
Druga płaszczyzna to zdrowie obywateli, oczywiście zakazywanie stosowania wiedzy znanej od pokoleń nie ma na celu poprawy a pogorszenie stanu zdrowia całej populacji. Jak poradzi sobie z tym rynek preparatów ziołowych? Prawdopodobnie tak jak w przypadku każdej prohibicji, dojdzie do rozkwitu czarnego rynku, który będzie „bohatersko” zwalczany za pomocą wszystkich dostępnych środków nacisku.
Niestety wygląda na to, że żyjemy w europejskiej wersji faszyzmu, którą od faszyzmu znanego z definicji różni głównie to, że nie nazywamy go faszyzmem…