Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Nie jestem pewny... Czy ja to dobrze rozumiem

Ilustracja
 Nie jestem pewny... Czy ja to dobrze rozumiem? 🧐
1. Dzieci mają iść do szkoły, bo w szkole jest bezpiecznie.
2. Dziadkowie nie powinni przyprowadzać ani odbierać dzieci, bo to dla nich niebezpieczne.
3. Dzieci mogą chodzić po szkole, wśród innych uczniów i nauczycieli i nie stanowią dla siebie zagrożenia.
4. Ja wchodząc do szkoły muszę założyć maskę, bo stanowię zagrożenie.
5. Ja stanowię zagrożenie, więc muszę wejść w masce, ale moje dziecko żyjąc ze mną pod jednym dachem nie stanowi zagrożenia, więc nie musi jej w szkole nosić.
6. W autobusie można siadać tylko co drugie krzesło, a stać w ogóle nie wolno, ale dzieci muszą dojeżdżać do szkoły autobusami, które do marca zawsze pękały w szwach. Oczywiście muszą też zachować 2m odstępu od współpasażera.
7. Uczniowie z okręgów czerwonych także muszą dojeżdżać do szkoły, zachowując przy tym 4m odległości od współpasażera. Tymi samymi autobusami, które do marca pękały w szwach.
8. Autobus jadący z okręgu zielonego, przez czerwony, do innego zielonego, na środkowej trasie powinien mieć o połowę mniej pasażerów, nawet jeśli wszyscy jadą z punktu A do punktu Z i nikt nie wsiada, oraz nie wysiada po drodze.
9. Mieszkający w strefie czerwonej, stanowiący źródło zakażenia, chodzący w masce po ulicy, przekraczając strefę, gdy np. jedzie do pracy (do zielonej) zdejmuje maskę na miejscu i pracuje z innymi ludźmi przez 8h, już bez maski, bo w strefie zielonej nie ma takiego ryzyka zakażenia.
10. Po bytności klienta w knajpie kelner czy inny obsługujący musi zdezynfekować stolik, żeby nie stanowił dla innych źródła zakażenia.
11. W szkole dziecko przenosi się z sali do sali, siada przy ławkach, przy których lekcję wcześniej siedzieli koledzy z innej klasy i nie trzeba dezynfekować stolika, bo nie jest on źródłem zakażenia.
12. Przy zachowaniu odległości plażowanie jest bezpieczne, wizyty w restauracji są bezpieczne, jakimś cudem podróż pociągiem jest bezpieczna (PKP sprzedaje bilety na każde miejsce siedzące, także w zamkniętych przedziałach), ale wizyta w urzędzie już nie jest bezpieczna, więc urzędy są dla większości spraw nieczynne.
13. Od marca 2020 nie zamknięto z powodu epidemii żadnej safeway, save on foods , ani superstore. Żaden sklep nie został poddany kwarantannie, z powodu nagłego wzrostu liczby zakażonych pracowników, mimo że klientów przewija się tam tysiące, a pani w kasie ma jedynie z jednej strony metr pleksi.
14. Urzędy miasta czy skarbowe są tak ogromnym, potencjalnym źródłem zakażenia, że muszą pozostać zamknięte i wszystkie sprawy załatwia się on line, a gdy trzeba złożyć dokument na papierze, leży on 72h w poczekalni i czeka aż wirus padnie z głodu.
15. Towar macany w marketach nie przechodzi kwarantanny, a pieniądze, które odbiera pani kasjerka nie leżą 72h czekając na ozdrowienie, bo nie są źródłem zakażenia.
16. Książki, które oddaję do biblioteki, w odróżnieniu od pieniędzy, którymi operuję w markecie, muszą przejść okres karencji, w czasie od 3 do nawet 14 dni w niektórych filiach, bo są źródłem zakażenia.
17. Ja muszę iść do pracy, moje dziecko musi iść do szkoły, farmaceuta musi iść do pracy, pani w safeway musi iść do pracy, ale lekarz który składał przysięgę Hipokratesa, nie musi iść do pracy i może mnie „przyjąć” z domu oraz „leczyć” przez telefon, bo w przychodni mógłby się zarazić. 🤯

Piotr Kaliński

niedziela, 16 sierpnia 2020

Jedzenie z miedzy, łąki i lasu


7 powodów, dla których należy zabronić glifosatu

Niepodpisana grafika związku chemicznego; prawdopodobnie struktura chemiczna bądź trójwymiarowy model cząsteczki


Co to jest glifosat i dlaczego powinniśmy się go obawiać?

Glifosat jest substancją chemiczną używaną w środkach chwastobójczych, takich jak Roundup firmy Monsanto, i ostatnio stał się najpowszechniej stosowanym rolniczym preparatem chemicznym w historii. Pomimo to, bardzo możliwe, że nigdy o nim nie słyszeliście, i giganty przemysłu chemicznego prawdopodobnie byłyby szczęśliwe, gdyby tak pozostało.
Dlaczego? Cóż, oprócz tego, że jest tak często stosowany, glifosat jest również substancją niezwykle kontrowersyjną, istnieją poważne obawy co do jego bezpieczeństwa. Pozwolenie na używanie glifosatu w Unii Europejskiej wygasa z końcem czerwca, co daje Komisji Europejskiej znakomitą sposobność na wprowadzenie zakazu.
Wniosek o przedłużeniu zezwolenia do 2031 roku był przedmiotem spotkania przedstawicieli rządów krajów UE, które odbyło się w dniach 7-8 marca. Komisja zdawała się być skłonna do pośpiesznego przepchnięcia swojej propozycji, ale z powodu z powodu braku zgody pomiędzy reprezentantami krajów członkowskich decyzja w sprawie przedłużenia zgody na stosowanie glifosatu w UE została 8 marca odroczona. Niemniej bardzo ważne jest, aby argumenty przeciwko przedłużeniu autoryzacji glifosatu zostały nagłośnione tak szybko, jak to tylko możliwe.
Poniżej przedstawiamy siedem powodów dla których, naszym zdaniem, glifosat powinien być zabroniony w Unii Europejskiej.
1. MOŻE ON POWAŻNIE ZASZKODZIĆ NASZEMU ZDROWIU
Trwa gorąca debata naukowa w kwestii tego, czy glifosat jest rakotwórczy, czy też nie. Podczas gdy Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia doszła do wniosku, że glifosat jest „prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi”, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) twierdzi coś przeciwnego. Środki chwastobójcze oparte na glifosacie są stosowane nie tylko w rolnictwie, lecz także w publicznych i prywatnych ogrodach, stwarzając potencjalne zagrożenie zarówno dla rolników, jak i konsumentów.
Badania pokazują również, że herbicydy zawierające glifosat, działają jak substancje wywołujące zaburzenia endokrynologiczne (endocrine disrupters) – które zakłócają pracę naszych gruczołów dokrewnych i mogą negatywnie wpływać na płodność.
Unia Europejska powinna zakazać używania glifosatu, dopóki nie zostanie udowodniona jego nieszkodliwość.
2. ZAGRAŻA RÓWNIEŻ ZWIERZĘTOM I ROŚLINOM
Nie tylko ludzkie zdrowie może ucierpieć na skutek stosowania glifosatu. Zgodnie z badaniami EFSA stanowi on długoterminowe zagrożenie dla zwierząt hodowlanych, takich jak krowy i owce. Niemiecki Urząd Ochrony Środowiska udokumentował również poważny negatywny wpływ pestycydów, w tym szczególnie glifosatu, na bioróżnorodność. Glifosat zabija nie tylko chwasty, lecz również pożyteczne roślin rosnące na polach spryskiwanych glifosatem i w ich pobliżu.
Wziąwszy pod uwagę zagrożenia dla zwierząt i bioróżnorodności związane z glifosatem, Unia Europejska powinna odrzucić jego autoryzację.
3. GMO I GLIFOSAT SĄ DWIEMA STRONAMI TEJ SAMEJ MONETY
Jest wiele powodów, dla których glifosat i GMO można postrzegać jako dwie strony tej samej monety. Z 61 produktów , które uzyskały zezwolenie na import do Unii Europejskiej, ponad połowa to rośliny odporne na glifosat, zaprojektowane specjalnie do używania z tym herbicydem. Są one narzędziem dla tego samego rodzaju rolnictwa – które jest intensywne, szkodliwe dla zdrowia i środowiska, a także negatywnie wpływa na lokalną wiejską gospodarkę. W Południowej Ameryce, gdzie ogromne obszary ziemi zostały obsadzone soją GMO odporną na glifosat z przeznaczeniem na pasze dla zwierząt na eksport do Europy, udokumentowano wiele przypadków nowotworów i fizycznych deformacji.
Odrzucając glifosat staniemy w obronie zdrowia ludzi w Unii Europejskiej i poza nią, środowiska, okażemy poparcie dla lokalnych gospodarek i powstrzymamy ekspansję GMO.
4. EKSPANSJA ZAGROŻENIA
Glifosat jest szkodliwy sam w sobie. Lecz środki chwastobójcze, takie jak Roundup, zawierają mieszankę chemikaliów, która może być bardziej szkodliwa od samego glifosatu, stanowiąc jeszcze większe zagrożenie dla rolników i całego społeczeństwa.
Ponadto z powodu nadmiernego stosowania Roundupu w uprawach GMO odpornych na glifosat w USA i Kanadzie, rozprzestrzeniły się tam już odporne na ten herbicyd „superchwasty”. Aby powstrzymać ich ekspansję, zezwolono na komercyjne użycie jeszcze bardziej odpornych odmian roślin modyfikowanych, które tolerują wiele różnych herbicydów, w tym takie, które są prawdopodobnie bardziej toksyczne i szkodliwe dla środowiska od glifosatu.
Zgoda na stosowanie glifosatu wiąże się z całą gamą dodatkowych zagrożeń, których również można uniknąć wprowadzając zakaz.
5. LUKI W WIEDZY NAUKOWEJ
EFSA wyraziła „zaniepokojenie” faktem, że 8 z 24 firm ubiegających się o zezwolenia, w tym Monsanto, przedstawiło specyfikacje dla glifosatu, które nie były poparte oceną toksykologiczna. Innymi słowy, zaprezentowane dane dotyczyły substancji różniących się od tych, które w rzeczywistości przedsiębiorstwa te zamierzają sprzedawać. Ponadto raport EFSA wymienia 21 luk w bazie faktograficznej.
Wziąwszy pod uwagę znane i prawdopodobne zagrożenia dla zdrowia ludzi i zwierząt związane z glifosatem, powinniśmy upewnić się, że dysponujemy wystarczającym materiałem dowodowym, zanim zezwolimy na jego powszechne użycie.
6. BRAK PRZEJRZYSTOŚCI
Mamy do czynienia nie tylko z lukami w wiedzy naukowej – kluczowe badania są ukrywane przed publiczną kontrolą. Główne wnioski raportu Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności oparte są na nieopublikowanych badaniach, przeprowadzonych przez sam przemysł, czyli przez firmy ubiegające się o zezwolenia. To niedopuszczalne, że pozwala się na to, aby te nieopublikowane badania przeważały nad informacjami dostępnymi publicznie.
Co więcej, ponad 80% ekspertów zaangażowanych w ocenę glifosatu przez Unię Europejską odmówiło podania swoich nazwisk do wiadomości publicznej, unikając w ten sposób jakiejkolwiek oceny możliwego konfliktu interesów.
Komisja nie powinna pozwalać na dalsze stosowanie glifosatu na podstawie sponsorowanych przez przemysł, tajnych raportów ocenianych przez ludzi, którzy odmawiają złożenia publicznego oświadczenia o swoich powiązaniach.
7. ISTNIEJĄ ALTERNATYWY!
Rolnicy ekologiczni wielokrotnie udowodnili, że glifosat nie jest niezbędny dla wydajnego rolnictwa. Rolnictwo przyszłości polega na pracy z naturą, a nie przeciwko niej. Opiera się na wysokiej bioróżnorodności i dużym zróżnicowaniu upraw i struktur, przede wszystkim unikając ogromnych monokultur, które przyciągają szkodniki, oraz ciągłego wysiewania tych samych roślin, co powoduje koncentrację szkodników w glebie i roślinności.
Stosowanie glifosatu związane jest z wysoko intensywnym rolnictwem, które jest po prostu niezrównoważone. Dysponujemy bezpieczniejszymi, nie-chemicznymi alternatywami, które są tak samo skuteczne w radzeniu sobie z chwastami (zobacz oświadczenie Niemieckiego Urzędu Ochrony Środowiska).
Z tego, oraz wszystkich innych wymienionych powyżej powodów, autoryzacja glifosatu musi zostać odrzucona.
CO MOŻESZ ZROBIĆ?
Podczas gdy Komisja Europejska wydaje się dążyć do jak najszybszego przedłużenia zgody na stosowanie glifosatu przez następnych 15 lat, ciągle mamy możliwość zablokowania tej propozycji. Skontaktuj się z właściwym ministrem swojego rządu i poproś go o zablokowanie tego posunięcia.
Jeśli chciałbyś poznać więcej szczegółów na temat glifosatu lub zapoznać się z bibliografią, znajdziesz je TUTAJ.
Tłumaczenie: Jan Skoczylas
Źródło oryginalne: greens-efa.eu
Źródło polskie: Astromaria.wordpress.com  Żródło:https://wolnemedia.net/7-powodow-dla-ktorych-nalezy-zabronic-glifosatu/

sobota, 15 sierpnia 2020

8 silnych składników odżywczych zabijających komórki raka

Czy można zapobiegać nowotworom dzięki zmianom diety i stylu życia? Dla zdecydowanej większości ludzi odpowiedź brzmi: „Tak”. To zdrowa żywność jest lekarstwem przeciw nowotworom.


Badania wykazały, że ponad 90 procent wszystkich nowotworów wywodzi się z diety, stylu życia i czynników środowiskowych – co oznacza, że ​​tylko nieliczne nowotwory to: przypadek. Badanie przeprowadzone w 2008 roku przez naukowców z University of Texas w Houston wykazało, że: „rak jest chorobą, której można uniknąć, wymagającą poważnych zmian w stylu życia”. Badanie przeprowadzone w 2016 roku przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda, wnioskuje: „Zachorowalność na nowotwory można zapobiec poprzez modyfikację stylu życia”.
Istnieją pewne owoce, warzywa i zioła, które są wysoko cenione za wyjątkowe działanie przeciwnowotworowe. Te niesamowite korzyści pochodzą z wielu składników odżywczych, które posiadają poniżej wymienione rośliny.

1. Gingerole

Gingerole znajdują się w popularnym korzeniu imbiru – i posiadają antyrakowe substancje. Również w imbirze znajdują się inne substancje przeciwrakowe: zingeron, paradole i 6-shogaol. Szczególnie 6-gingerol jest wysoko ceniony za działanie przeciwnowotworowe.
Badanie przeprowadzone w 2016 roku przez Centrum Biotechnologii Roślin i Biologii Molekularnej w Indiach, uznało 6-gingerol za najsilniejszy związek przeciwnowotworowy występujący w korzeniu imbiru. Inne badania wykazały, że związki z imbirem są w stanie zahamować wzrost i rozprzestrzenianie się komórek rakowych w piersi i w jelicie grubym.

2. Sulforafan

Sulforafan jest związkiem znajdującym się w warzywach z rodziny kapustowatych, takich jak: brokuły, brukselka, kapusta.
Związek fosforoorganiczny sulforafan, był szeroko badany pod kątem wielu korzyści zdrowotnych. Ta niesamowita substancja niszczy komórki nowotworowe, zmniejsza stan zapalny, pomaga zapobiegać zmianom DNA, które mogą prowadzić do raka, a nawet pomaga zneutralizować enzym, który zamienia prokarcynogeny w czynne czynniki rakotwórcze.

3. Witamina C

Witamina C jest znana z wielu właściwości, między innymi takich jak: wsparcie układu immunologicznego i gojenie ran. Ten niezbędny składnik odżywczy może zwalczać również raka.
Badania pokazują, że witamina C może redukować stany zapalne, zwalczać wolne rodniki i w odpowiednio dużej dawce, może nawet zabijać komórki rakowe.

4. Kwercetyna

Kwercetyna znajduje się w obfitości w jabłkach, winogronach, czerwonej cebuli i pomidorach.
Badania pokazują, że dieta bogata w tę substancję odżywczą, może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka nawet o 50 procent. Ten przeciwutleniacz może pomóc w ochronie komórek i DNA, przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
Badania wykazały, że kwercetyna zatrzymuje i zabija komórki rakowe.

5. Witamina D

Witamina D jest niezbędnym składnikiem odżywczym i także pomaga zapobiegać nowotworom.
Badania wykazały, że zmniejsza ryzyko zachorowania na raka we wszystkich rodzajach nowotworów, ale jest szczególnie korzystna w przypadku zwalczania raka gruczołu krokowego, jelita grubego i wątroby.

6. Kurkumina

Kurkumina jest substancją czynną występującą w kurkumie.
Badanie wykazało, że ta substancja odżywcza, może zwalczać raka niemal na każdym kroku. W tym roku okazało się, że ktoś wyleczył szpiczaka trzeciego stopnia (raka kości) kurkumą i niczym więcej – wyczyn tak wielki, że został opublikowany w „British Medical Journal”. Nawet zwolennicy skorumpowanego przemysłu rakowego nie mogli tego zignorować.

7. Proantocyjanidyny

Znalezione w ekstrakcie z pestek winogron proantocyjanidyny, obniżają ryzyko raka o znaczny margines – i co ważniejsze, te silne składniki odżywcze są w stanie spowolnić rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych, jak również unicestwić je.
Wykazano również, że proantocyjanidyny pomagają zapobiegać uszkodzeniom wątroby wywołanym chemioterapią.

8. Oleocanthal

Wszyscy wiemy, że oliwa z oliwek ma niesamowite możliwości. Należy pić ją codziennie.
Oleocanthal jest roślinnym składnikiem odżywczym znajdującym się w oliwie z oliwek. Ma zdolność do rozrywania ścian komórek nowotworowych, pozostawiając je zniszczone przez ich własne enzymy.
Polecam profilaktycznie, codziennie lub kilka razy w tygodniu, świadomie jeść te składniki. Są one znakomitym zabezpieczeniem przed nowotworami i innymi chorobami. Najlepiej wdrożyć nawyk picia soków z warzyw i z owoców.
Opracowanie: Marta Brzoza
Na podstawie: NaturalNews.com
Źródło: MartaBrzoza.pl

piątek, 14 sierpnia 2020

Obraz może zawierać: tekst „Główne symptomy ZATRUCIA DWUTLENKIEM WĘGLA Objętość % powietrza Wzrok Ściemnione widzenie -1% -3% 3% 5% 8% Słuch Osłabiony słuch Centr. ukł. nerw. Ospałość -Łagodne odurzenie Zawroty głowy Dezorientacja Bół głowy -Utrata Utrata przytonmności Ukł. oddechowy -Krótki oddech Skóra Pocenie Pocenie się Mięśnie Drżenie Serce -Przyspieszone bicie serca podniesione ciśnienie krwi D WCOOMACIEE.COM/MANSTRIAMU =-0GRAMATOR”

Remedium na układ oddechowy , serce, detoks i wzmocnienie




Naturalne remedium na układ oddechowy i problemy takie jak: zapalenie oskrzeli, astma oskrzelowa, zapalenie płuc, kaszel palacza, infekcje górnych dróg oddechowych, problemy z oddychaniem również spowodowane infekcjami jak i  chorobami serca, problemami z krążeniem i stanami nerwowymi, poza tym działa rewelacyjnie na  zastój limfy, niweluje opuchlizny, wzdęcia, leczy zapalenie ucha bóle głowy i migreny , problemy trawienne, w tym problemy z trzustką, detoksykuje i wzmacnia organizm.  Dobrze działa również na odkwaszenie organizmu i odmłodzenie.
Składniki:
1 mała cebula
1 grejpfrut
Spory kawałek świeżego imbiru
Ilustracja
Przygotowanie:
Obrać grejpfrut możliwie cienko,  tak aby pozostała dość gruba biała warstwa spod skórki (jest źródłem bioflawonoidów), obrać cebulę i imbir ze skórki. Zblendować  składniki w blenderze o dużej mocy odczekać parę minut i wycisnąć sok.
Jeśli nie mamy mocnego blendera lub innych sprzętów:  imbir zetrzeć na tarce, dolać trochę wody, odczekać, przecisnąć przez sitko. Ponownie dolać nieco wody  i ponownie odcisnąć sok – można to powtórzyć trzykrotnie. Cebulę zetrzeć na tarce, odcisnąć sok, wycisnąć sok z grejpfruta i wymieszać wszystkie składniki.
Dawkowanie:
1 łyżki  3 do 4 razy na dzień. Sok przechowywać w zamkniętym słoiczku lodówce maksymalnie do 3 dni. Największą moc ma świeży, korzystniej jest przygotowywać codziennie mniejsze porcje lub podaną ilość dla większej liczby osób.
Korzyści:
Sok zawiera uderzającą dawkę dobrze przyswajalnej witaminy C i innych składników odżywczych, oczyszcza drogi oddechowe, usuwa śluz, zwalcza grzyby, wirusy i bakterie, poprawia mikrokrążenie. Ma właściwości oczyszczające cały organizm i stymuluje układ pokarmowy do lepszej pracy.
Jest wysokoenergetyczny, natychmiast daje tzw. „kopa”. Dlatego lepiej zacząć od dawki 1 łyżeczka, by sprawdzić jak organizm zareaguje.
W przypadku przyjmowania leków, zażywać 2 godziny przed lub po lekarstwach.
Sok ma smak dosyć ostry, lecz przyjemny w smaku, grapefruit i imbir sprawiają, że nie wyczuwa się nieprzyjemnego dla niektórych zapachu cebuli.
Z racji tego, że działa przeciwzapalnie i stymuluje układ odpornościowy, jest wskazany szczególnie dla osób z chorobami nowotworowymi, zwłaszcza w czasie chemioterapii, która silnie osłabia. Lecz w takim przypadku należy zaczynać od bardzo małych dawek, dosłownie po kilka kropli i stopniowo zwiększać .

Więcej na temat właściwości  tego soku i jak go zrobić  wyjaśnia zielarz

czwartek, 13 sierpnia 2020

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Wybitny kardiochirurg ujawnia prawdę o chorobie serca.

dr Dwight Lundell

dr Dwight Lundell

Słowo lekarza często traktuje się bardzo poważnie i trochę sceptycznie. Opinia jednego lub dwóch lekarzy, wygłoszona w gabinecie lub w szpitalu, może przekonać zmartwionego pacjenta do brania leków ze złożonymi skutkami ubocznymi, a nawet poddać się traumatycznym zabiegom, takim jak promieniowanie i chemioterapia. Ale gdy ci sami lekarze, z wieloletnim doświadczeniem i tysiącami zadowolonych pacjentów, wygłaszają opinię kwestionującą terapię ustanowioną przez medycynę głównego nurtu, masmedia nazywają ich nieodpowiedzialnymi lub szarlatanami, a nawet przestępcami.
Wielu lekarzy to bardzo godni podziwu ludzie, ale oni nadal są ludźmi. Wszyscy popełniają błędy, wszyscy się na nich uczą, alenaprawdę dobrzy są gotowi do nich się przyznać.
To sprowadza nas do dr Dwighta Lundella. Jest doświadczonym kardiochirurgiem i emerytowanym szefem chirurgii w Banner Heart Hospital w Mesa, Arizona. Nie tak dawno temu, dr Lundell wydał następujące oświadczenie:
My lekarze, ze wszystkimi naszymi szkoleniami, wiedzą i władzą często nabywamy raczej duże ego, które sprawia, że trudno jest się przyznać, że nie mamy racji. Tak to jest. I sam przyznaję że nie mam racji. Jako kardiochirurg z 25-letnim doświadczeniem, po wykonaniu ponad 5.000 operacji na otwartym sercu, dzisiaj jest mój dzień by faktem medycznym i naukowym naprawić zło.
Przez wiele lat uczyłem się z innymi wybitnymi lekarzami nazywanymi „opiniotwórcami”. Bombardowani literaturą naukową, stale uczestnicząc w seminariach edukacyjnych, my opiniotwórcy nalegaliśmy, że choroby serca wynikają z prostego faktu podwyższonego poziomu cholesterolu we krwi. Jedyną akceptowaną terapią było przepisywanie leków obniżających stężenie cholesterolu, i zalecaniediety, która poważnie ograniczała spożycie tłuszczu. To ostatnie, oczywiście nalegaliśmy, obniży poziom cholesterolu i ryzyko choroby serca. Odstępstwa od tych zaleceń uważano za herezję i mogły, być może, prowadzić do nadużyć. To nie działa!
Tych zaleceń nie da się już obronić ani naukowo, ani moralnie”.
Nic dziwnego, oświadczenie Lundella odnoszące się do podejścia establiszmentu medycznego do leczenia chorób serca wywołało szum w branży medycznej. Zakwestionowało znaczenie statyn – powszechnie znanych jako leki obniżające cholesterol – jak Lipitor, Crestor, Zocor i inne.
Przyczyną wywołania przez oświadczenie Lundella takiego oburzenia jest to, że statyny to wielki biznes. Tylko w USA około 25% populacji bierze statyny. Kosztują od $53 do $500 miesięcznie. Lipitor Pfizera pojawił się na rynku w 1997 i jego roczna sprzedaż przekroczyła $125 mln. Crestor AstraZeneca był najlepiej sprzedającym się lekiem statynowym w 2013, sprzedaż w tym roku osiągnęła $5,2 mld. Przemysł statynowy szacuje się na około $30 mld rocznie. Niemniej jednak w Ameryce więcej rocznie umiera na choroby serca niż kiedykolwiek wcześniej.
Lundell powiedział dalej:
Odkrycie sprzed kilku lat, że zapalenie ścianki tętnicy jest prawdziwą przyczyną chorób serca powoli prowadzi do zmiany paradygmatu w jaki sposób będą traktowane choroby serca i inne choroby przewlekłe. Ugruntowane zalecenia dietetyczne stworzyły epidemię otyłości i cukrzycy, której skutki pomniejszają historyczną plagę pod względem śmiertelności, ludzkiego cierpienia i poważnych konsekwencji ekonomicznych.
Zaglądałem do środka wielu tysięcy tętnic. Chora tętnica wygląda tak, jakby ktoś wziął szczotkę i wielokrotnie skrobał jej ściankę. Kilka razy dziennie, każdego dnia, żywność jaką jemy tworzy małe obrażenia zwiększające więcej obrażeń, co powoduje, że organizm w sposób ciągły i odpowiednio reaguje na zapalenie. Chociaż kusi nas smak słodkiej bułki, nasz organizm odpowiada niepokojąco jakby przybył obcy najeźdźca by wypowiedzieć wojnę. Produkty zawierające dużocukrów i węglowodanów prostych, albo przetworzone z olejów omega-6 dla długiego okresu trwałości były podstawą amerykańskiej diety przez 60 lat. Te produkty powoli zatruwały wszystkich”.
Po prostu, to te produkty, które są pieczone lub nasiąknięte olejem sojowym, i te które są przetwarzane na długi okres trwałości, tworzą ekstremalną nierównowagę omega-6 i omega-3 tłuszczów w organizmach ludzi. Lundell szacuje stosunek nierównowagi, który „mieści się w zakresie od 15:1 do tak wysokiego jak 30:1 na korzyść omega-6”. Zdrowa proporcja jest bliżej 3:1.
Ale tym co sprawia kontrowersyjność wypowiedzi Lundella jest to, że cholesterol nie powoduje choroby serca… co sprawia, że statyny są zbędne. I proponuje leczenie choroby serca, które nie daje żadnych pieniędzy wielkiej farmie:
Mówiąc prosto, bez stanu zapalnego w organizmie nie ma żadnego sposobu na gromadzenie się cholesterolu w ściankach naczyń krwionośnych i wywołanie choroby serca i udarów. Bez stanu zapalnego cholesterol przepływałby swobodnie w organizmie jak zaplanowała natura. To zapalenie wywołuje zatrzymywanie cholesterolu.
Skoro teraz wiemy, że cholesterol nie jest powodem choroby serca, niepokój o tłuszcze nasycone jest dzisiaj jeszcze bardziej absurdalny. Teoria cholesterolowa doprowadziła do zaleceń żadnego tłuszczu, niskiego tłuszczu, co z kolei doprowadziło do tej żywności która teraz wywołuje epidemię stanów zapalnych. Medycyna głównego nurtu popełniła straszny błąd kiedy zaleciła ludziom unikanie tłuszczu nasyconego na rzecz produktów o wysokiej zawartości tłuszczów omega-6. Teraz mamy epidemię zapalenia tętniczego prowadzącego do ataków serca i innych milczących zabójców. Co możecie teraz zrobić to wybierać zdrową żywność jaką podawała wasza babcia, a nie tę którą wasza mama kupowała kiedy półki sklepu wypełnione były przetworzoną żywnością. Eliminując pokarmy zapalne i dodając istotne substancje odżywcze ze świeżej nieprzetwarzanej żywności, odwrócicie lata szkód wyrządzonych w waszych tętnicach i w całym organizmie z powodu stosowania typowej amerykańskiej diety”.
To chyba nie dziwi, że establiszment medyczny przedstawia Lundella jako szarlatana. Głównym argumentem na poparcie jego „szarlatanerii” było to, że jego licencję medyczną unieważniono w 2008… choć ten człowiek był już na emeryturze i nie planuje wracać na salę operacyjną. Nie nazywano go szarlatanem kiedy operował, ale gdy wziął swoje 25 lat praktyki i dostrzegł to, co jego zdaniem jest przyczyną chorób serca, to wtedy zaatakowali go jego koledzy. Co sprowadza się do pytania, czy Lundell znalazł się na radarze amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarzy kiedy pracował nad i promował swoją książkę, Lekarstwo na choroby serca [The Cure for Heart Disiease], którą wydał w 2007.
Milliony dolarów zarabia się na leczeniu chorób serca i na statynach. Ten ustanowiony przemysł nie chce by nikt ingerował. Lundell powiedział to sam: „Odstępstwa od tych zaleceń uważano za herezję i mogły, być może, prowadzić do nadużyćI na pewno łatwiej jest zdyskredytować emerytowanego kardiochirurga i szefa chirurgii mającego 25 lat doświadczenia kiedy unieważni się jego licencję.
Alex Pietrowski, Tłum. Ola Gordon

Źródło: wakingtimes.com,

środa, 12 sierpnia 2020

Botwinka przeciw cukrzycy.

Czy wiesz, że to kolorowe warzywo zawiera klucz do kontroli poziomu cukru we krwi?
Od „nie oceniaj książki po okładce” do „pozory mylą”, konwencjonalna mądrość ostrzega byśmy nie oceniali atrakcyjnego wyglądu zewnętrznego z wewnętrzną dobrocią. Ale jeśli chodzi o pewno liściaste, w tęczowych kolorach warzywo, efektowny wygląd zewnętrzny jest bezpośrednim wynikiem jego dobroci dla zdrowia jakie zawiera.
Żywa tęcza kolorów botwiny [Swiss chard] pokazuje ciemną zieleń liści i czerwień, fiolet i żółć jej łodyg i żył, które wskazują na mnóstwo flawonoidów (odżywcze barwniki roślinne). Najnowsze badania wykazały, że liście botwiny posiadają mnóstwo kwasu syringowego (C2H10O5), przeciwutleniacza, który ma niesamowitewłaściwości stabilizujące cukier we krwi.

W sumie botwina zawiera 13 rodzajów przeciwutleniaczy i 9 rodzajów betalain – z których każdy posiada właściwości przeciwutleniaczowe... przeciwzapalne... i detoksyfikujące.
Rodzina super żywności
Nic dziwnego, że botwina zawiera takie bogactwo promujących zdrowie składników, należy bowiem do rodzinychenopodium, do której należą również szpinak, quinoa i buraki.
Badanie potwierdza: botwina może pomóc w leczeniu cukrzycy
Botwina jest także cennym źródłem roślinnego błonnika i białka, one podtrzymują stały poziom cukru we krwi ułatwiając prawidłowe tempo trawienia. Inne badania wykazują, że wyciąg z botwiny może spowodować regenerację beta-komórek trzustki (odpowiedzialnych za produkcję insuliny). Wyciąg ten może także chronić wątrobę przed uszkodzeniem.
Wyniki tych badań są ekscytujące. W końcu bez adekwatnego dostarczania insuliny, niemożliwe jest regulowanie cukru we krwi. To w połączeniu z potencjalną zdolnością ochrony wątroby, czyni botwinę unikanie obiecującą metodą leczenia diabetyków.
Lepiej konsumować gotowaną
Botwina zawiera również znaczne ilości szczawianów. Te występujące w sposób naturalny substancje znajdują się w małej ilości roślin. Kiedy w płynach ustrojowych nagromadzi się zbyt wysoka ich koncentracja, mogą wystąpić problemy. Dlatego eksperci zalecają gotowanie botwiny, a nie jedzenie jej na surowo.
Tłum. Ola Gordon.

wtorek, 11 sierpnia 2020

Lekarze o Covid - czas na prawdę. Noszenie maseczek jest niebezpieczne


Epidemia krótkowzroczności

Na całym świecie mamy do czynienia z epidemią krótkowzroczności. Od 1971 roku odsetek osób krótkowzrocznych w USA zwiększył się niemal dwukrotnie i wynosi obecnie 42%. W Azji na krótkowzroczność cierpi niemal 90% nastolatków i dorosłych. Naukowcy nie są jednak zgodni, co jest przyczyną tego stanu rzeczy.

Wyniki najnowszych badań, opublikowanych w piśmie Ophthalmology, wydawanym przez Amerykańską Akademię Okulistyki, dostarczają kolejnych dowodów na to, że epidemia ta ma coś wspólnego z czynnościami związanymi z patrzeniem na blisko położone obiekty, takimi jak ekrany komputerowe czy książki.
Wszystko wskazuje też na to, że spędzanie czasu na świeżym powietrzu, szczególnie we wczesnym dzieciństwie, opóźnia rozwój krótkowzroczności. Na razie nie wiadomo, czy przyczyną epidemii krótkowzroczności jest coraz powszechniejsze spędzanie czasu na wpatrywaniu się w różnego rodzaju ekrany czy też może światło emitowane przez te ekrany, o którym wiadomo, że zaburza nasz rytm dobowy, negatywnie wpływa na rozwój oka. Być może jednak przyczyna leży gdzieś indziej.
Nie ulega jednak wątpliwości, że im więcej czasu spędzamy przed ekranem, tym bardziej męczymy wzrok i tym częściej występuje u nas efekt suchego oka. To zaś prowadzi to bólów głowy i oczu oraz zaburzeń widzenia. Zwykle objawy takie są przejściowe, jednak mogą być częste i z czasem stać się trwałe.
Na pewno powinniśmy robić sobie częste przerwy podczas wpatrywania się w ekran. Wiadomo bowiem, że gdy oglądamy telewizję, pracujemy przy komputerze czy robimy coś ze smartfonem, rzadziej przymykamy oczy, co prowadzi do wysychania gałki ocznej. Okuliści radzą, by na każde 20 minut oglądania ekranu robić sobie 20 sekund przerwy.
W przypadku dzieci pomocne będzie zachęcanie ich do czytania tradycyjnych książek na zmianę z e-bookami, odsunięcie ekranu od oczu, częstsze kilkudziesięciosekundowe przerwy i odpowiednie ustawienie kontrastu oraz jasności ekranu. Nie wolno zapomnieć też o jak najczęstszej rezygnacji z wpatrywania się w ekran i zabawie z rówieśnikami na podwórku.
Autorstwo: Mariusz Błoński
Zdjęcie: andreas160578 (CC0)
Na podstawie: ScienceDaily.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl
Brak dostępnego opisu zdjęcia.

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Seniorzy okiem Indian, Amerykanów i Polaków.


Indianie Tsimane z Boliwii uważają, że osoby starsze mają pamięć nie gorszą od młodych, i szybko uczą się nowości. My o wiele rzadziej patrzymy w ten sposób na seniorów – zauważają naukowcy z Polski i USA po badaniu społeczności tradycyjnej i zachodniej.
Wyniki swojej pracy przedstawili w „Journals of Gerontology: Psychological Science”.
Aby sprawdzić, jak ludzie z różnych kultur patrzą na starzenie się, dr hab. Piotr Sorokowski, dr Agnieszka Sorokowska i dr Tomasz Frąckowiak z Instytutu Psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim (UWr) wraz z dr Corinną E. Löckenhoff z Cornell University w Ithaca (USA) przebadali grupę Polaków, Amerykanów i Indian Tsimane, reprezentujących społeczeństwo tradycyjne. Tsimane mieszkają w dżungli, gdzie żyją z polowań i rolnictwa. W całej Amazonii jest ich ok. 13 tysięcy, rozrzuconych w 100 wioskach w okolicach rzeki Maniqui na północy Boliwii. Ich życie i zwyczaje zostały opisane przez Piotra Sorokowskiego, Pawła Boskiego i Joannę Różycką-Tran w nowej książce pt. „Podróże psychologiczne przez kultury świata”.
W czasie badania naukowcy zadawali serie pytań pozwalających sprawdzić, co Polacy, Amerykanie i Indianie sądzą o młodszych i starszych osobach w różnych kontekstach: mądrości, szacunku (np. „czyja opinia jest bardziej szanowana?”), zadowolenia z życia („kto jest bardziej zadowolony z życia?”, czy oceny pamięci. Indian pytano np. „kto zapamiętałby nową drogę do innej wioski?”, a Polaków i Amerykanów: „kto zapamiętałby nową drogę do sklepu”.
Jednocześnie naukowcy pokazywali zdjęcia przedstawiające twarze osób w różnym wieku. Badani w odpowiedzi badani wskazywali jedno ze zdjęć.
Jak się okazało, podczas gdy Polacy i Amerykanie cechę „dobra pamięć” przypisują zdecydowanie osobom młodszym, amazońscy Tsimane często kojarzą ją z osobami starszymi.
Trudno jednoznacznie interpretować wynik tego badania – zastrzega w rozmowie z PAP dr Sorokowski. I przypomina teorię, zgodnie z którą wśród niepiśmiennych społeczeństw pierwotnych to starsi ludzie są nośnikami wiedzy. „To ojciec lub dziadek uczył młodszych, jak się poluje. Także starsze kobiety przekazywały młodym swoją wiedzę o tym, co było dawniej albo co znajduje się dwie wioski dalej. Dzięki temu pozycja społeczna takich osób jest wyższa i wpływa na sposób, w jaki są traktowani przez innych. Związany ze starością stereotyp w ich grupie jest więc lepszy, niż u nas” – mówi.
Być może pozycja osób starszych u nas też była lepsza – do momentu wynalezienia druku – sugeruje współautor badania, dr Tomasz Frąckowiak z UWr. „Jednak wynalezienie go i możliwość spisywania historii wszystko zmieniły. Kiedy chcemy się czegoś dowiedzieć, siadamy do internetu, bierzemy książki. Starsi nie są już uważani za wiarygodne źródło wiedzy o świecie” – dodaje.
W ramach badania pytano również, kto szybciej nauczy się obsługiwać nowy przedmiot, pojawiający się w domu lub szałasie. Wśród badanych Tsimane mniej więcej co druga osoba uznała, że szybciej nowych rzeczy uczy się osoba starsza. „Wśród Tsimane odpowiedzi wskazujące na starszych i młodszych rozkładają się mniej więcej pół na pół. Można powiedzieć, że jeśli chodzi o wiek, Indianie nie widzą pod tym względem większej różnicy. W Polsce i USA na korzyść starszych wypowiadało się od 4 do 12 proc. pytanych” – zauważyła dr Agnieszka Sorokowska.
„Przedstawiciele społeczeństw zachodnich – lepiej wykształceni, trenujący umysł, mający często pracę o charakterze umysłowym – nawet jak się postarzeją, to często nadal są bardzo sprawni umysłowo. A jednak utożsamiamy ich często z niedostosowaniem, nieporadnością, słabą orientacją. Dlaczego starsi Indianie są postrzegani przez młodszych jako bardziej bystrzy, mający lepszą pamięć i bardziej zdolni do nauki? Być może ich otoczenie nie zmienia się tak szybko, jak nasze” – zastanawia się dr Frąckowiak, pracujący wśród starszych osób w Polsce.
Jak zauważa psycholog, nasz świat – świat ludzi Zachodu, niezwykle szybko się zmienia, a między tym, czego obecni seniorzy uczyli się za młodu, a tym, z czym mają do czynienia dziś, powstała przepaść. „Paradoksalnie na starość ludzie muszą się uczyć mnóstwa nowych rzeczy: mnóstwa PIN-ów, obsługi komputerów, orientacji w złożonych procedurach bankowych” – wylicza dr Frąckowiak.
„Czy u amazońskich ludów jest jednak inaczej? – zastanawia się dr hab. Sorokowski, który od lat prowadzi badania terenowe wśród populacji tradycyjnych. – Musimy pamiętać, że Tsimane, jak inne tego typu plemiona, żyją na skraju dwóch cywilizacji: zachodniej i tradycyjnej. Ich życie, jak i dostęp do nowych, nieznanych dla nich technologii czy przedmiotów, także zmienia się ekstremalnie szybko”.
Badanie potwierdziło również, że wszystkie społeczeństwa – niezależnie, czy zachodnie, czy pierwotne – patrzą na starsze kobiety mniej życzliwie, niż na mężczyzn.
„Status kobiety w większości społeczeństw tradycyjnych jest znacznie niższy, niż status mężczyzny, co dobrze widać również u Tsimane. Zdarzało się, że w trakcie badań trudno nam było porozmawiać z tamtejszymi kobietami, bo przychodziły z mężem i czekały na sygnał, jak odpowiadać” – wspomina dr hab. Sorokowski.
Gorszy stosunek społeczeństwa do seniorek, wyraźny również w Polsce czy w USA, próbuje wyjaśnić dr Frąckowiak. „Nie bez znaczenia jest fakt, że mężczyźni i kobiety, którzy dziś są seniorami, byli wychowywani w inny sposób. Mężczyźni byli bardziej uprzywilejowani, częściej pełnili role przywódcze… Obecnie mogą być postrzegani przez ten właśnie pryzmat, który niesie dobre skojarzenia związane z kwestiami poznawczymi, np. lepszą pamięcią” – mówi.
Życzliwy sposób postrzegania starości przez członków jednego z plemion nie musi jednak oznaczać reguły, zgodnie z którą ludzie starsi w społeczeństwach tradycyjnych starzeją się „lepiej” – zastrzega dr Sorokowski. Jego zdaniem wyjaśnienie tej kwestii wymaga kolejnych badań. Psycholog dodaje, że wśród Tsimane osób starszych jest generalnie stosunkowo niewiele. „Jeśli ktoś dożyje tam starości, to być może jest po prostu w ogóle zdrowszy i silniejszy. Być może dlatego brak wśród tych ludzi negatywnych stereotypów związanych ze starością” – sugeruje.