Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

niedziela, 28 listopada 2021

Tysiące oficerów wywiadu USA odmawia szczepienia na COVID-19. Czy to foliarze?

 


Tak zwani „eksperci”, wyśmiewają zwolenników teorii spiskowych wokół pandemii COVID-19. Ci, którzy nie chcą się zaszczepić, to według nich idioci, którzy narażają życie zaszprycowanych. Ciekawe, jak określą pracowników amerykańskiego wywiadu, którzy także nie chcą przyjąć szczepionek.

Jeżeli ktoś pracuje w jednej z agencji wywiadu USA, to na pewno jest człowiekiem, posiadającym o wiele większą wiedzę niż przeciętny obywatel. O takim człowieku nie można powiedzieć, że bredzi, opierając swoje poglądy na wpisach użytkowników mediów społecznościowych. Taki ktoś wie nawet więcej niż ci wszyscy „mędrcy” z rad medycznych przy premierach.

Skoro bardzo duża grupa ludzi tego pokroju, mówi covidowym szczepionkom „nie”, to znaczy, że coś musi być z nimi nie tak.

Republikanin Chris Stewart, który jest członkiem Komitetu Wywiadu Izby Reprezentantów poinformował, że tysiące oficerów zatrudnionych w agencjach wywiadowczych, może zostać zwolnionych z pracy za zignorowanie nakazu szczepień.

Jak rząd Stanów Zjednoczonych pogodzi przymus szczepień, z realną groźbą utraty całej armii pracowników z wysoce specjalistyczną wiedzą, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo państwa?

Jeśli administracja Bidena stworzy podwójne standardy, a więc jednym każe się „dźgać”, a innym, z uwagi na ich strategicznie istotną pozycję odpuści, to wywoła w społeczeństwie jeszcze większy bunt.

Jeśli nie ulegnie i wyciągnie konsekwencje wobec niezaszczepionych, które będą skutkowały zwolnieniem, narazi USA na zagrożenia, bo zabraknie personelu, który mógłby sprostać wszystkim zadaniom stawianym przed agencjami wywiadu.

Do tego, cała masa tych osób, może zaraz w akcie zemsty zacząć „sypać”, niczym sygnalistka z Facebooka i burzyć fundamenty misternego planu globalistów, aby wykorzystać pandemię koronawirusa, do wprowadzenia Nowego Porządku Świata.

Doprawdy dziwi to, jak w swoim mniemaniu inteligentni ludzie, nie są w stanie zauważyć, że media głównego nurtu w ogóle nie drążą kwestii poddających w wątpliwość covidową narrację rządów. Jeśli już jakkolwiek wspomina się o „spisku”, to zwykle jest to ton prześmiewczy, który ma rzekomo obnażać głupotę tych, którzy nie wierzą ludziom, wielokrotnie już kłamiącym w innych sprawach i mającym tak zszargany „autorytet”, że idiotyzmem jest raczej traktowanie ich słów, jako wyznacznika prawdy.

ŻRÓDŁO:https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/tysiace-oficerow-wywiadu-usa-odmawia-szczepienia-na-covid-19-czy-foliarze


PLASTIK W BUTELKOWANEJ WODZIE – 90% PRODUKTÓW JEST SKAŻONYCH!

 



Plastikowe opakowania, butelki itp. są toksyczne dla naszego organizmu i należy ich unikać jak ognia. A co z zawartością plastikowych opakowań, np. popularną wodą? Według ostatnich badań woda sprzedawana w plastikowych butelkach zawiera mikrocząsteczki plastiku na poziomach, które mogą zagrażać ludzkiemu zdrowiu. W rezultacie Światowa Organizacja Zdrowia planuje zbadać potencjalne ryzyko zdrowotne związane z takim „doustnym” przyjmowaniem plastiku.


Po tym, jak nowa analiza najpopularniejszych na świecie marek wody butelkowanej wykazała, że ​​ponad 90% zawierało małe kawałki plastiku, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zamierza przeprowadzić przegląd potencjalnych form ryzyka związanego z obecnością plastiku w wodzie pitnej.
A problem wcale nie jest mały, ponieważ już wcześniej stwierdzono także wysoki poziom mikrocząsteczek plastiku w wodzie wodociągowej.
Tym razem sprawa dotyczy wody butelkowanej…

Szokujące wnioski

W tym badaniu analiza 259 butelek wody 11 różnych marek, kupowanych w dziewięciu różnych krajach (USA, Chinach, Brazylii, Indiach, Indonezji, Meksyku, Libanie, Kenii i Tajlandii), wykazała obecność średnio 325 plastycznych cząstek plastiku na każdy litr sprzedawanej wody.
Wybierano państwa o dużej populacji lub takie, w których istnieje stosunkowo duże zużycie wody butelkowanej.
Testy przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku na zlecenie organizacji dziennikarskiej Orb Media.
Do każdej butelki dodawano barwnik o nazwie Nile Red, który przykleja się do swobodnie pływających kawałków plastiku i powoduje, że fluoryzują one przy konkretnym świetle.
W jednej butelce Nestlé Pure Life stężenie wynosiło 10 000 kawałków plastiku na litr wody.

Spośród 259 testowanych butelek tylko 17 było wolnych od tworzyw sztucznych.

plastik-woda.jpg
foto.123rf.com

Zgodnie z badaniami najczęstszym rodzajem odkrytego fragmenty plastiku był polipropylen, ten sam rodzaj tworzywa sztucznego, który wykorzystuje się do produkcji nakrętek.
Dlatego też jedną z teorii jest to, że otwarcie butelki może zrzucić mikrocząsteczki plastiku do środka.
Testowano m.in. takie marki jak Aqua (Danone), Aquafina (PepsiCo), Bisleri (Bisleri International), Dasani (Coca-Cola), Epura (PepsiCo), Evian (Danone), Gerolsteiner (Gerolsteiner Brunnen), Minalba (Grupo Edson Queiroz), Nestlé Pure Life (Nestlé), San Pellegrino (Nestlé) i Wahaha (Hangzhou Wahaha Group).
Firmy, których wody poddano analizie, twierdzą, że zawsze dbają o prawidłowo przeprowadzoną filtrację produktów, ale nie wykluczają możliwości przedostania się mikrocząsteczek plastiku do produktu z otaczającego powietrza lub samego opakowania podczas procesu butelkowania.
Biorąc pod uwagę szkodliwość plastiku, nie warto czekać na wyniki badań WHO, lecz lepiej w porę zrezygnować z picia wód butelkowanych…

środa, 24 listopada 2021

Istnieją trzy warianty preparatów na COVID-19

 Link do Artykułu: https://wolnemedia.net/ujawniono-ze-sa-trzy-wersje-szczepionki-na-covid-19/

Czy doradca prezydenta Dudy przypadkiem ujawnił prawdę o szczepionkach na COVID-19?

 

Profesor Andrzej Zybertowicz w czasie rozmowy w programie nadawanym przez portal Interia, chcąc lub nie, wypowiedział zdania, które powinny dawać sporo do myślenia.

Zybertowicz jest postacią dość wyrazistą. Wyraża swoje poglądy raczej bez ogródek. Jednak wydaje się, że nie o wszystkim wolno mu mówić, a już na pewno powinien trzymać się jakiejś ustalonej z rządem wersji. Prezydent Duda i PiS, to nie są bowiem dwa oddzielne byty ideologiczne.

Tym bardziej zaskakujące jest to, co w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim powiedział w kontekście obowiązkowych szczepień na COVID-19. Z jego ust padły słowa, że takiego obowiązku „nie powinno być ze względu na długofalowe konsekwencje, które nie są znane”.

Czyli wbrew temu, co twierdzi rządowa propaganda, preparaty na koronawirusa mogą być szkodliwe, a do tego nie wiadomo, jak bardzo mogą wpłynąć na zdrowie i życie tych, którzy zdecydowali się je przyjąć.

Co więcej, Zybertowicz wyraził aprobatę dla pomysłu premiowania zaszczepionych, „którzy podjęli ryzyko”.

Czyli trzeba nagrodzić tych, którzy zdaniem doradcy prezydenta zaryzykowali własne zdrowie i życie dla eksperymentu, jakim jest walka z pandemią, za pomocą opracowanych w rekordowo szybkim tempie specyfików.

Prof. Zybertowicz ma dostęp do wielu raportów, bierze udział w licznych naradach z najważniejszymi ludźmi w państwie. Jeśli taki człowiek stwierdza, że szczepionki na COVID-19, to ryzyko nieznanych długofalowych konsekwencji, za które należy wynagrodzić miliony „królików doświadczalnych”, to znaczy, że rząd zdaje sobie sprawę z tego, że „szpryce” mogą być w przyszłości bardzo dużym problemem.

Komu zatem mamy wierzyć: ministrowi zdrowia Niedzielskiemu, premierowi Morawieckiemu, jego pandemicznym ekspertom, czy może takim ludziom jak prof. Zybertowicz?

Od tego komu zaufamy, może bowiem zależeć nasze zdrowie i życie.

Żródło: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-doradca-prezydenta-dudy-przypadkiem-ujawnil-prawde-o-szczepionkach-na-covid-19

Przyjmowanie aspiryny może się wiązać ze zwiększonym ryzykiem niewydolności serca

 



Według nowego badania, przyjmowanie aspiryny wiąże się z 26% zwiększonym ryzykiem niewydolności serca z co najmniej jednym czynnikiem predysponującym. Czynniki te obejmują palenie tytoniu, otyłość, wysokie ciśnienie krwi lub cholesterol, cukrzycę lub choroby układu krążenia.

Przyjmowanie aspiryny wiąże się ze zwiększonym ryzykiem niewydolności serca. Przypuszczalny wpływ aspiryny na rozwój niewydolności serca był wielokrotnie badany. Temat wciąż wywołuje dyskusje wśród naukowców i lekarzy. W swojej nowej pracy niemieccy naukowcy zbadali wpływ popularnego leku na rozwój niewydolności serca na przykładzie osób z chorobami serca i bez.

 

Wykorzystaliśmy dane 30 827 osób w wieku 40 lat i więcej. Mediana wieku wynosiła 67 lat. 25% wszystkich uczestników (7698 osób) przyjmowało aspirynę. W ciągu następnych 5,3 lat u 1330 z nich rozwinęła się niewydolność serca. Biorąc pod uwagę szereg czynników biologicznych, zdrowotnych, a także predysponujących, naukowcy doszli do wniosku, że przyjmowanie aspiryny w obecności jednego z czynników predysponujących wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia niewydolności serca o 26%.

 

To pierwsze poważne badanie takiej relacji. Eksperci zauważyli, że w przyszłości, w celu dodatkowego potwierdzenia danych, konieczne jest przeprowadzenie randomizowanych badań klinicznych.

 Żródło: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/przyjmowanie-aspiryny-moze-sie-wiazac-ze-zwiekszonym-ryzykiem-niewydolnosci-serca


poniedziałek, 22 listopada 2021

Smartfony prowadzą do rozwoju cyfrowej demencji

 



Urządzenia cyfrowe obniżają poziom koncentracji, zmniejszają zdolności poznawcze i negatywnie wpływają na umiejętności werbalne danej osoby. Tak przynajmniej twierdzi Manfred Spitzer, neurobiolog, kierownik Katedry Psychiatrii na Uniwersytecie w Ulm, niezależny ekspert w Klinice Verba Mayr.

W założeniu gadżety miały ułatwiać nam życie, ale ich podstępnym niebezpieczeństwem jest to, że ich użycie prowadzi do stopniowego niszczenia połączeń nerwowych z powodu braku stresu w mózgu. Potem w efekcie tego zjawiska następuje otępienie cyfrowe - choroba, której towarzyszą zaburzenia pamięci, trudności w postrzeganiu informacji i braku krytycznego myślenia.

 

 

 

Smartfony i tablety są szczególnie niebezpieczne dla młodszego pokolenia. Mózg rozwija się bardzo aktywnie w dzieciństwie dzięki uczeniu się, a elektronivzne gadżety szkodzą procesowi edukacyjnemu. W ramach profilaktyki demencji cyfrowej u dzieci specjalista radzi rodzicom wyłączenie urządzeń elektronicznych z procesu uczenia się i ograniczenie czasu spędzanego przez dzieci w Internecie.

 

Dla dorosłych, którzy nie mogą całkowicie wykluczyć gadżetów ze swojego życia, polecany jest cyfrowy detoks. Pomaga on przywrócić prawidłowe funkcjonowanie mózgu. Zdaniem eksperta, jedna czwarta osób, które oglądały telewizję dłużej niż trzy godziny dziennie, nie ukończyła szkoły, a tylko 10% z nich uzyskało wyższe wykształcenie. Oznacza to, że urządzenia cyfrowe zakłócają szczytowy rozwój umysłowy i przyczyniają się do wczesnej demencji.

Żródło:https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/smartfony-prowadza-do-rozwoju-cyfrowej-demencji


sobota, 20 listopada 2021

Coraz więcej Polaków choruje na cukrzycę



Świadomość konsumentów nt. związku między sposobem odżywiania się a zdrowiem rośnie, ale w niewielkim stopniu wpływa na wybory żywieniowe. Skala zachorowań na cukrzycę rośnie – powiedziała PAP dyrektor Instytutu Nauk o Żywieniu Człowieka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego prof. Krystyna Gutkowska.

W Polsce rośnie problem nadmiernej konsumpcji cukru i otyłości, a w związku z tym zachorowalności na cukrzycę. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia na cukrzycę choruje już blisko trzy mln Polaków. Światowa Organizacja Zdrowia WHO uznała cukrzycę za epidemię XXI wieku. Mimo wzrostu świadomości na temat niekorzystnego zdrowotnie dosładzania np. kawy czy herbaty, Polacy nadal spożywają zbyt dużo cukru wraz z różnymi produktami żywnościowymi i napojami, które go zawierają.

“Cukrzyca typu 2 jest dietozależną chorobą, czyli taką, która wynika ze sposobu odżywiania. Ten rodzaj cukrzycy jest ściśle powiązany ze zwiększoną masą ciała, w którym organizm nie wykorzystuje wytworzonej insuliny. Ponieważ w Polsce ze schorzeniem tym zmagają się już trzy miliony osób, możemy mówić o społecznej skali problemu” – powiedziała PAP dyrektor Instytutu Nauk o Żywieniu Człowieka SGGW prof. Krystyna Gutkowska i dodała, że pandemia zmieniła nasze podejście do jedzenia.

“Bardziej zwracamy uwagę na to, co wybieramy w sklepie, jak komponujemy posiłki, jaki jest ich skład. Zwiększyła się też regularność posiłków. Lockdown w pewien sposób sam z siebie rozwiązał problem nieregularnego jedzenia, kiedy zaczęto przygotowywać jedzenie w domu. Przy aktywności zawodowej i wielogodzinnym pobycie poza domem, kiedy wracamy często wieczorem i mamy ochotę zjeść przysłowiowego konia z kopytami, popełniamy jeden z podstawowych błędów żywieniowych, polegający na nieregularnym jedzeniu posiłków, a to jest jeden z kroków do otyłości” – powiedziała Gutkowska.

“Polacy od wielu lat spożywają sporo cukru i choć w ostatnich latach się to zmniejsza, to jednak skala zachorowań na choroby dietozależne na przykład na cukrzycę rośnie. Można się zastanawiać, gdzie jest faktycznie przyczyna tego wszystkiego” – dodała.

Zaznaczyła, że do kwestii żywieniowych nie można podchodzić zero-jedynkowo. “Jeżeli wykluczymy jeden czynnik, na przykład używanie cukru, to myślimy, że mamy rozwiązanie na wszelkie zło. To tak nie działa. Należy wziąć pod uwagę też inne elementy naszego stylu życia – jak żyjemy, czy uprawiamy sport, jaki mamy tryb pracy – to są kontekstowe czynniki tak samo ważne jak dieta” – dodała.

Listopad jest miesiącem świadomości cukrzycy, podczas którego prowadzone są akcje edukacyjne w temacie walki z cukrzycą. Mimo, że świadomość konsumentów na temat związku między sposobem odżywiania się a zdrowiem rośnie, to jednak okazuje się, że w niewielkim stopniu wpływa ona na konkretne wybory żywieniowe.

“Kiedyś analizowałam badania budżetów gospodarstw domowych i okazało się, że w gospodarstwach domowych o niższej sile nabywczej badani wskazywali, że najczęściej brakuje im pieniędzy na słodycze, a więc na to, co przynosi nam sporo przyjemności” – powiedziała Gutkowska. “Zauważmy, że ludzie najczęściej traktują jedzenie w kategoriach przyjemności i wybierają to, co lubią. Ten hedonistyczny aspekt może być zgubny, ponieważ nie zawsze to, co nam smakuje, jest dobre dla organizmu, a w konsekwencji dla naszego zdrowia. A to właśnie dzięki dietoprofilaktyce, czyli dostarczaniu odpowiednich składników pokarmowych we właściwych proporcjach, można zmniejszyć zachorowalność na choroby cywilizacyjne, do których należy cukrzyca typu drugiego” – podkreśliła.

Jednym z produktów, które zmniejszają możliwość zachorowania na cukrzycę jest kawa. Polifenole zawarte w kawie stymulują peptyd glukagonopodobny (GLP-1), główny hormon jelitowy, który odpowiada m.in. za wydzielanie insuliny po posiłku. Badacze wykazali, że wydłużone aktywowanie tego hormonu osłabia rozwój cukrzycy.

“Zawartość składników bioaktywnych, czyli wspomnianych polifenoli, w filiżance kawy jest bardzo zróżnicowana. Aby mogły spełnić swą funkcję, musimy im trochę pomóc, unikając słodzenia kawy, dlatego, że cukier może niwelować korzystne działanie kawy” – podkreśliła Gutkowska.

Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi cykliczną akcję “Środa z profilaktyką”, której kluczowymi tematami są profilaktyka chorób, takich jak otyłość i cukrzyca oraz promocja zdrowia. Akcja skierowana jest do osób w różnym wieku, które chcą zmienić swoje życie na zdrowsze, a także dla tych, którzy nie potrafią odnaleźć się w życiu z chorobą. W ramach akcji na stronie Akademii NFZ zamieszczane są informacje i materiały edukacyjne przygotowane na wybrany temat, a na kanale YouTube udostępnione są filmy, wywiady z ekspertami w dziedzinie profilaktyki chorób i promocji zdrowia.

Autorstwo: Agnieszka Gorczyca
Źródło: NaukawPolsce.PAP.pl   https://wolnemedia.net/coraz-wiecej-polakow-choruje-na-cukrzyce/

środa, 17 listopada 2021

Dlaczego zioła z apteki nie leczą?

 



Wszyscy wiemy, że w przypadku leczenia wielu chorób można i trzeba stosować zioła, które w przeciwieństwie do tabletek mają mniej skutków ubocznych, są lepiej tolerowane przez pacjentów. Jednakże pijąc napary ziołowe kupione w aptece często nie widzimy żadnych pozytywnych rezultatów. Rezygnujemy, zaczynamy połykać tabletki i narzekać na nieskuteczność środków medycyny ludowej.

Ale czy wiele osób wie, dlaczego zioła z apteki nie dają żadnego efektu? Problem polega na tym, że zioła farmaceutyczne, a raczej to, co pozostało po manipulacjach z surowców roślinnych – prawie nie mają właściwości leczniczych. Na półki aptek trafiają odpady z ziół leczniczych. Z nich już wyciśnięto wszystkie wartości w formie wyciągów. Następnie wysuszono w piecach w wysokiej temperaturze.
To, co pozostało po tych manipulacjach? Cięta celuloza, która jest sprzedawana w opakowaniach luzem. Zaskoczony?
Konsekwencje leczenia ludzi za pomocą traw kupionych w aptece lub na rynku? – W większości przypadków nie ma żadnych efektów, a tym samym następuje pogorszenie choroby, prowadząc do stanu przewlekłego. Oprócz tego dzisiaj, jak nigdy dotąd, są częste przypadki, gdy przyjmowanie ziołowych naparów wątpliwego pochodzenia doprowadza do oparzenia błon śluzowych, problemów z przewodem pokarmowym. Powód – duży udział chwastów lub trujących roślin, które z pewnością trafiają do leczniczych mieszanek.
Czy jest alternatywa dla takich „leczniczych” ziół? Oczywiście, że jest. Upewnij się, że zioła są zebrane i wysuszone w odpowiedni sposób, w odpowiednim czasie. Pożądane jest, aby rośliny były w całości, a nie rozdrobnione w pył. To znacząco zmniejszy ryzyko niepożądanych zanieczyszczeń i poprawi skuteczność ziół leczniczych.
Źródło: http://3rm.info/publications/54245-pochemu-travy-iz-apteki-ne-lechat.html
Tłum: Olga Ka

sobota, 13 listopada 2021

Wielka Brytania usunęła niewygodne statystyki ws. szczepień

 






Link do posta: https://wolnemedia.net/wielka-brytania-usunela-niewygodne-statystyki-ws-szczepien/

W Kanadzie rozpoczynają się badania kliniczne leku ziołowego na cukrzycę

 


Terapia powinna skutecznie kontrolować poziom cukru we krwi, a jednocześnie zmniejszać liczbę skutków ubocznych często obserwowanych przy leczeniu cukrzycy typu 2. Związek naśladuje wiele cząsteczek z normalnej ludzkiej diety, więc naukowcy są przekonani, że nowe podejście jest bezpieczne.

Nowy związek przeciwcukrzycowy został zatwierdzony przez Health Canada do uruchomienia pilotażowej fazy badań klinicznych w leczeniu cukrzycy typu 2. Związek montbretyna A jest izolowany z kwiatów rośliny ozdobnej montbrecja (krokosmia, cynobrówka) i działa poprzez hamowanie enzymu alfa-amylazy.

 

Zazwyczaj enzym alfa-amylaza rozkłada skrobię z żywności, takiej jak ryż i chleb, na cukry złożone zwane oligosacharydami, które następnie są dalej rozkładane w jelicie przez alfa-glukozydazę, uwalniając glukozę i powodując skok poziomu cukru we krwi. Nowoczesne leki mają na celu hamowanie alfa-glukozydady, ale stwarza to w jelitach warunki do szybkiego wchłaniania cukrów przez bakterie, powodując wzdęcia i biegunkę.

 

Jak wyjaśniają autorzy, montbretyna A działa poprzez spowalnianie rozkładu skrobi, aby bakterie jelitowe nie powodowały nieprzyjemnych objawów.

 

Poszukiwania montbretyny A trwały kilka lat wśród 30 tys. ekstraktów różnych roślin - potencjalnych inhibitorów alfa-amylazy. Wyniki przedkliniczne wykazały bardzo wysoką skuteczność w kontrolowaniu poziomu cukru we krwi u zwierząt, a naukowcy rozpoczynają obecnie badania kliniczne.

 

Równolegle trwają prace nad laboratoryjną syntezą montbretyny A, która umożliwi w przyszłości dostarczanie pacjentom leków. Autorzy są pewni, że pomyślnie przejdą badania kliniczne i wykażą niezbędną skuteczność i bezpieczeństwo terapii dla ludzi, ponieważ związek powtarza wiele cząsteczek ze zwykłej diety ludzi.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-kanadzie-rozpoczynaja-sie-badania-kliniczne-leku-ziolowego-na-cukrzyce


Głęboka stymulacja mózgu szybko łagodzi depresję odporną na leki

 


Najnowsze badania potwierdziły skuteczność głębokiej stymulacji mózgu w walce z depresją. Naukowcy odkryli, że stymulacja konkretnego obszaru ludzkiego mózgu natychmiast łagodzi depresję lekooporną i zidentyfikowali mechanizm, który pozwala badać skuteczność tej metody.

Badania nad głęboką stymulacją mózgu ujawniły potencjał tej metody w walce z różnymi zaburzeniami neurologicznymi, w tym również depresji. Najnowszy eksperyment szczegółowo ujawnił, w jaki sposób stymulacja prądem elektrycznym ma działania przeciwdepresyjne.

 

Naukowcy z Mount Sinai Hospital w Nowym Jorku sprawdzali, jak głęboka stymulacja mózgu może wywoływać szybkie i powtarzalne efekty u osób cierpiących na depresję oporną na leczenie. W ramach badań, ośmiu pacjentom wszczepiono elektrody w tzw. obręczy przykrańcowej (subcallosal cingulate). Region mózgu odgrywa główną rolę w depresji. Zespół stymulował ten obszar przez jedną godzinę.

 

"Na ogół uważamy, że leczenie depresji trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, aby wykazać stabilne i znaczące zmiany w podstawowych cechach klinicznych choroby. To badanie pokazuje powtarzalne i spójne zmiany w odczycie mózgu w ciągu pierwszych minut zoptymalizowanej stymulacji na sali operacyjnej u poszczególnych pacjentów" - powiedziała Helen S. Mayberg, główna autorka badania.

 

 

Naukowcy zarejestrowali aktywność elektrofizjologiczną i za pomocą algorytmu uczenia maszynowego monitorowali sygnały elektryczne występujące między neuronami głęboko w mózgu. W ten sposób udało się zaobserwować nagłą zmianę w mózgu w postaci osłabienia fal beta w miejscu stymulacji, a natychmiastowe zmiany korelują ze znacznym osłabieniem depresji nawet po tygodniu od wykonania tego zabiegu.

Eksperyment dostarczył dowodów na to, że zmiany stanu mózgu, które pojawiają się niemal natychmiast po zainicjowaniu głębokiej stymulacji mózgu, mogą służyć jako obiektywny biomarker. Z jego pomocą naukowcy mogą śledzić skuteczność stymulacji w walce z depresją. Badania monitorujące te biomarkery są w toku, a naukowcy poszukują aktualnie nowych uczestników do badań fazy II.