Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

sobota, 14 grudnia 2019

Fermentowany kisiel owsiany – leczniczy przepis na zakwasie

Kisiel owsiany jest jedną z najstarszych słowiańskich potraw.
Wiadomo, że był już znany i popularny w X wieku na ziemiach wschodnich wzdłuż pasa pogranicza polsko-ruskiego. Dawniej kisiel owsiany otrzymywano poprzez fermentowanie w wodzie owsa z dodatkiem kawałka chleba żytniego. Z dna zbierano osad skrobi, która zawiera najwięcej bakterii kwasu mlekowego zwłaszcza Lactobacillus plantarum. Tam koncentrują się wszystkie cenne uboczne produkty fermentacji.
Sfermentowaną skrobię o łagodnym smaku dawni Słowianie wykorzystywali do zagęszczania zup i przyrządzania kisieli. Kisiele serwowano na gorąco lub zimno. Zwykle z solą, masłem, olejem konopnym lub lnianym. Lub na słodko z miodem i owocami. Kisiel owsiany jako potrawa wigilijna znany był w wersji czystej lub z mlekiem makowym. Na Litwie podawano z utartym, osłodzonym osłodzonym makiem lub syropami owocowymi.

CO ODKRYŁ IZOTOW?

Kisiel owsiany w latach dziewięćdziesiątych ponownie wrócił do łask. Potrawę rozpropagował potrawę rosyjski Władimir Izotow lekarz od chorób wirusowych i zakaźnych. Izotow cierpiał na kleszczowe zapalenie mózgu. Będąc lekarzem był świadomy, że klasyczna medycyna nie daje mu dużych nadziei.
Zaczął więc szukać dla siebie alternatywnych metod i naturalnych środków. I tak trafił na kisiel owsiany. Po kilku latach systematycznego jedzenia sfermentowanego kisielu owsianego nie było śladu po chorobie. Przy okazji wyleczył się z choroby nerek, wieńcowej i nadciśnienia. Ustąpiły alergie i zaburzenia trawienne.
Izotow opracował swoją recepturę z dodatkiem kefiru znaną w Rosji jako kisiel Izotowa. Opublikował nawet raport naukowy. Kisiel owsiany Izotowa pomaga w leczeniu chorób, które nie reagują na leczenie farmakologiczne.

KORZYŚCI DLA ZDROWIA

Potrawa łączy wyjątkowe właściwości owsa i produktów ubocznych fermentacji mlekowej. Jest bardzo odżywcza, bogata w łatwo przyswajalne białko, witaminy, minerały, enzymy i bakterie probiotyczne. Nie obciąża układu trawiennego. Pozwala zachować energię na inne procesy – regenerację i redukcję stanów zapalnych. Poprawia funkcje jelit, regeneruje błonę śluzowa i przywraca właściwą florę bakteryjną. A zdrowe jelita to odporność i lepsza kondycja całego organizmu.
Sfermentowana skrobia ma bardzo wysoką zawartość beta glukanu. Wzmacnia komórki układu odpornościowego, stymuluje zwłaszcza na pierwszą linię obrony czyli makrofagi, poprawia produkcję krwi w szpiku kostnym, obniża pobór glukozy i wyrzuty insuliny, pomaga w leczeniu chorób metabolicznych, wyrównuje pH jelit, zapobiega nadmiernemu rozrostowi szkodliwych bakterii i patogenów, p oprawia proces wchłaniania składników odżywczych.[1, 2, 3] Poleca się ją szczególnie przy nieżycie żołądka, zapaleniu błony śluzowej, chorobach jelit.

KISIEL OWSIANY IZOTOWA

Z opisu receptura wygląda dość skomplikowanie ale w rzeczywistości jest bardzo prosta i wygodna.
1. Składniki:
– 500 g dobrej jakości ziarna owsa lub płatków owsianych;
– 70 g ok 1/3 szklanki grysiku owsianego;
– 3 łyżki mąki owsianej (opcjonalnie);
– 1/2 szklanki kefiru z niepasteryzowanego mleka, najlepiej domowego (można użyć jako startera do fermentacji kawałek chleba żytniego na zakwasie);
– przegotowana, wystudzona woda do napełnienia 4 litrowego słoja.
2. Akcesoria:
– naczynie 4 litrowe z pokrywką;
– długa łyżka;
– miska;
– duże sito;
– słoik 1,5 litrowy.
3. Sposób przygotowania krok po kroku:
– wsypujemy do 4 litrowego naczynia ziarno owsa lub płatki, grysik i mąkę;
– zlewamy kefirem, wodą i delikatnie mieszamy;
– słoik zamykamy i przykrywamy ręczniczkiem;
– odstawiamy na 2 dni w temperaturze pokojowej.
Mieszanka wody, kefiru i owsa tworzy idealne warunki hodowlane dla rozwoju żywych kultur bakterii. Bakterie kwasu mlekowego najlepiej rozwijają się gdy dopływ tlenu jest ograniczony, ale nie całkowicie zablokowany. Jeśli słoik zapełnimy pod sam wierzch, przykrywka nie musi być szczelna. Ważne by zachować ochronę przed przedostawaniem się bakterii beztlenowych.
Po dwóch dniach fermentacji zobaczymy oddzielenie się warstwy owsa, skrobi i płynu lub na wierzchu piankę. Albo jedno i drugie. W owsie powinny pojawić się bardzo małe pęcherzyki powietrza. To znak, że proces fermentacji dobiegł końca.
Zarówno płyn jak i owies zostały wzbogacone bakteriami kwasu mlekowego i ich produktami metabolicznymi. Są bogate w enzymy, kwas mlekowy, substancje aktywne przeciw chorobotwórczym bakteriom. Otrzymana skrobia ma unikalne właściwości i idealne proporcje węglowodanów złożonych, białek, aminokwasów i witamin.
4. Teraz odcedzamy płyn:
– sawiamy sito na misce;
– przelewamy do sita całą zawartość;
– cedzimy kilka minut dociskając łyżką owies;
– pozostałą wodę owsianą przelewamy do drugiego słoika;
– płuczemy naczynie gdzie stał ferment;
– stawiamy sito z owsem i mieszając łyżką przepłukujemy spłukujemy filtrowaną wodą.
Obydwa słoiki pozostawiamy kilka godzin w temperaturze pokojowej by skrobia opadła na dno. Po oddzieleniu się skrobi, płyny zlewamy do słoików. Wstawiamy do lodówki, by więcej skrobi opadło na dni. Po odlaniu płynu powstanie czysta sfermentowana skrobia owsiana bogata w białko, aminokwasy, witaminy, enzymy i bakterie kwasu mlekowego.

KISIEL OWSIANY

Skrobię czyli kisiel owsiany Izotowa możemy jeść z dowolnymi dodatkami lub używać jako zagęszczacz do potraw. Pamiętajmy, że gdy poddamy działaniu wysokiej temperatury zginą bakterie kwasu mlekowego. Mimo to zachowa i tak wiele dobroczynnych właściwości. By nie utracić cennych probiotyków kisiel można podgrzewać maksymalnie do 40-45 stopni.
Pozostały płyn w rodzaju serwatki jest bardzo łagodny w smaku, lekko kwaśny i orzeźwiający. Do tygodnia zachowuje żywe bakterie, można pić samą lub z dodatkiem niewielkiej ilości soku owocowego.
Z pozostałego owsa robi się owsianki z kefirem, miodem lub owocami. Możemy użyć do wypieku ciastek lub pieczywa. Owies zachowuje żywe kultury bakterii do 3-4 tygodni.

SFERMENTOWANE ZIARNA ZBÓŻ

Są łagodne dla przewodu pokarmowego i dużo łatwiej strawne. Wstępnie „przetrawione” przez bakterie kwasu mlekowego. Nie ma w nich roślinnych substancji antyodżywczych w tym kwasu fitowego, które utrudniają nam przyswajanie, „kradną” witaminy, minerały, powodują wzdęcia i gazy.
Nasz kisiel owsiany zastąpi nam wszelkiego rodzaju muesli, jogurty i dietetyczne produkty przemysłowe. Pod każdym względem lepszy i tani.
Źródło: Sekrety-Zdrowia.org

piątek, 13 grudnia 2019

Cebula i czosnek mogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka jelita grubego

Ilustracja


Warzywa cebulowe i kapustne są znane ze swoich zdolności zwalczania raka. Do powszechnie stosowanych warzyw cebulowych w kuchni należą czosnek, cebula, por, cebula szczypiorowa, szalotka i szczypior. Ze względu na ich silną aktywność biologiczną naukowcy wciąż badają te warzywa w nadziei na lepsze zrozumienie ich działania. W niedawno przeprowadzonych badaniach, których wyniki opublikowano w magazynie Asia-Pacific Journal of Clinical Oncology, chińscy naukowcy analizowali wpływ spożywania warzyw cebulowych na ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. Odkryli, że dieta bogata w różne warzywa cebulowe może zapobiegać nowotworowi jelita grubego zarówno u mężczyzn, jak i kobiet.
Rak jelita grubego jest trzecim najczęstszym rodzajem nowotworu na świecie. W Chinach każdego roku przybywa przypadków tego raka, chociaż ich liczba nadal jest niższa niż w Europie i Ameryce. Badacze zauważyli, że Azjatom emigrującym do krajów Zachodu grozi wzrost ryzyka zachorowania na nowotwór jelita grubego, co sugeruje wpływ czynników środowiskowych, żywieniowych i społecznych.
Większość badań nad rakiem jelita grubego i przeciwrakowym działaniem warzyw cebulowych dotyczy głównie mieszkańców Europy i Ameryki. W Chinach badania w zakresie wpływu spożycia tych warzyw na profilaktykę nowotworową dały dotychczas rozbieżne wyniki. To skłoniło chińskich naukowców do przeprowadzenia badania kontrolnego w trzech różnych szpitalach w północno-wschodnich Chinach trwającego od czerwca 2009 roku do listopada 2011 roku. Wzięło w nim udział 833 pacjentów z rakiem jelita grubego, których połączono w pary z 833 zdrowymi osobami w tym samym wieku i tej samej płci mieszkającymi w tych samych miejscach. Badacze prowadzili wywiady z każdym uczestnikiem, koncentrując się na ich zwyczajach żywieniowych.
Wyniki badania pokazały, że spożywanie warzyw cebulowych zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jelita grubego tak u mężczyzn, jak i u kobiet, niezależnie od położenia guza w jelicie grubym. Naukowcy obliczyli, że aby skutecznie obniżyć ryzyko jego wystąpienia u mieszkańców północno-wschodnich Chin, należy konsumować 16 kilogramów warzyw cebulowych rocznie. Zauważyli też, że ich wnioski zgadzają się z wnioskami z badania dotyczącego południowych Europejczyków, meta-analizy obejmującej wiele krajów oraz badania przeprowadzonego w Kantonie w Chinach. Z drugiej strony wnioski te nie pokrywały się z wynikami badań kohortowych dotyczących mieszkańców USA, Holandii i Szanghaju.

środa, 11 grudnia 2019

Obraz może zawierać: ocean, niebo, tekst i przyroda

Japonia zapobiega tworzeniu rynku dzieci GMO

Japońskie ministerstwo zdrowia opublikowało zalecenie, aby nie wszczepiać kobietom genetycznie zmodyfikowanych embrionów ludzkich ostrzegając, że takie procedury mogą doprowadzić do powstania rynku „projektowania dzieci”.
Zalecenie zostało wydane przez panel ekspertów, który stwierdził, że zgoda na rozwój ciąży ze zmodyfikowanymi genetycznie ludzkimi embrionami stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia niemowląt, jak i dla przyszłych pokoleń.
Nie sprzeciwiono się trwającym badaniom nad edycją ludzkich zarodków pod kątem zapobiegania chorobom dziedzicznym i innym problemom zdrowotnym, ale ograniczono wszczepienia ich do macicy i rozwoju ciąży.
Pierwotnie w 2018 r. japoński rząd poparł edytowanie genomu ludzkich zarodków.
Najczęstszą metodą edycji genów jest system CRISPR lub Clustered Regular Inter-Spaced Powinds Palindromic Repeats. System ten wykorzystuje enzym pochodzący od bakterii, który pozwala przeciąć nić DNA w określonym miejscu tworząc otwór, do którego można przyłączyć nowe segmenty.
Wykorzystywanie edycji genomu na ludzkich zarodkach jest obecnie zakazane we Francji, Niemczech i w Wielkiej Brytanii.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Naukowcy przyznali, że eksperyment ze zmodyfikowanymi genetycznie komarami wymknął się spod kontroli

Aedes albopictus na ludzkiej skórze

Wypuszczanie do środowiska naturalnego zmodyfikowanych genetycznie komarów to popularna metoda, która ma docelowo ograniczyć populację tych owadów na danym obszarze. W ten sposób można byłoby pozbyć się komarów, które roznoszą niebezpieczne choroby. Jednak eksperyment, który został przeprowadzony w Brazylii, wymknął się spod kontroli.


Naukowcy zakładali, że wprowadzenie modyfikacji genetycznej do samców komarów Aedes aegypti i wypuszczenie ich do środowiska naturalnego sprawi, że samice nie będą mogły wydać na świat zdrowego potomstwa. Jest to jedna z metod kontroli populacji komarów, która powinna wykazywać się skutecznością. Tak przynajmniej zakładali naukowcy.

W ramach eksperymentu, który odbył się w latach 2013-2015, w brazylijskim mieście Jacobina wypuszczono dziesiątki milionów zmodyfikowanych genetycznie komarów. Oczekiwano, że populacja tych owadów na tym obszarze zostanie zredukowana o 85%, a co za tym idzie, spadnie również liczba przypadków zarażenia się niebezpiecznymi chorobami wśród ludzi. Jednak szacunki, które zostały oparte o badania laboratoryjne, nie miały przełożenia na rzeczywistość.
Naukowcy z Uniwersytetu Yale'a przebadali komary na terenach objętych eksperymentem i z zaniepokojeniem odkryli, że zmodyfikowane genetycznie owady potrafiły się rozmnażać. Co więcej, populacja komarów w brazylijskim mieście Jacobina stanowi teraz mieszankę owadów pierwotnych, oraz tych, pochodzących z Kuby i Meksyku. Początkowo populacja niebezpiecznych komarów faktycznie spadała, lecz po 18 miesiącach ponownie zaczęła wzrastać. Przypuszcza się, że samice nauczyły się rozpoznawać zmodyfikowanych samców i zaczęły je unikać.

Eksperyment ostatecznie wywołał efekt odwrotny od zamierzonego – liczba komarów przenoszących niebezpieczne choroby wzrosła. Naukowcy uspokajają, że obecność zmodyfikowanych genetycznie owadów w środowisku naturalnym nie stanowi zagrożenia dla ludzi, choć nikt tak naprawdę nie wie, jakie będą efekty uboczne tego eksperymentu.

niedziela, 8 grudnia 2019

Nie tylko glifosat czyha w woreczkach z kaszą

Nie milkną echa burzy związanej z raportem na temat obecności glifosatu w kaszach, które trafiają do polskich sklepów. Jednak jak się okazuje to nie wszystko, co może czyhać na konsumenta w tej „zdrowej” potrawie.
Przypomnijmy, niedawno w sieci pojawił się niepokojący raport autorstwa FoodRentgen i Fundacji Konsumentów dotyczący kasz gryczanych trafiających na polskie stoły. Produkt różnych marek testowano na obecność glifosatu – herbicydu używanego do suszenia zbóż, który spożywany przez człowieka zwiększa ryzyko zachorowania m.in. na raka.
Wyniki nie były zadowalające – niektóre produkty w ogóle nie powinny trafić do sprzedaży. Pozostałości glifosatu na poziomie 0,1 mg/kg (określony w rozporządzeniu UE) przekroczyła m.in. kasza sprzedawana w sieci handlowej Lidl Polska pod nazwą „Kuchnia Lidla Kasza gryczana 400 g”.
Raport cieszy się niezwykłym powodzeniem, odnotowano już ponad 20 tys. pobrań. Do sprawy odnieśli się też niektórzy producenci z „czarnej listy”. Stanowisko w sprawie zajęło również Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin (PSOR). W komunikacie zarzucono autorom raportu m. in. brak rzetelności oraz niepotrzebne szerzenie strachu wśród konsumentów. Wytknięto także chęć sabotowania oficjalnego systemu kontroli jakości.
Jak piszą autorzy FoodRentgen i Fundacja Konsumentów raport „Prześwietlamy Kasze Gryczane” miał za zadanie wyróżnić na rynku producentów, którzy w trosce o zdrowie swoich klientów stosują najlepsze praktyki oraz dostarczyć konsumentowi rzetelnej i niezależnej informacji na temat żywności. Jak wyjaśniono wybrano 10 kasz gryczanych i sprawdzono je laboratoryjnie na zawartość pozostałości glifosatu.
Niestety wspomniany glifosat to nie wszystko. W materiale WP.pl dr n. med. Aleksandra Rutkowska biotechnolog, prezes Detoxed, spółki spin off Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Politechniki Gdańskiej wypowiedziała się właśnie na temat gotowania kasz w plastikowych woreczkach. Według niej wraz z ugotowana kasza dostajemy „w pakiecie” cały zestaw substancji chemicznych, które podczas gotowania przenikają do potrawy. W wysokiej temperaturze plastikowy woreczek może wydzielać toksyczny bisfenol.
„Gotowanie w plastikowych woreczkach może zwiększać uwalnianie substancji chemicznych w nich zawartych, które przenikają do produktu i są później przez nas spożywane” – podkreśliła biotechnolog, dodając, że podczas takiego gotowania kasza traci tez na wartości, ponieważ wiele pożytecznych składników ucieka do wody, którą później wylewamy. Ekspertka ostrzega także, że niektóre z substancji wchodzących w skład plastikowego woreczka mogą być endokrynnie czynne. W najgorszym wypadku mogą przyczynić się do raka piersi, raka prostaty i bezpłodności.
Dr Rutkowska obaliła też królujący mit na temat tradycyjnego gotowania kaszy na sypko. Jej zdaniem to nieprawda, że w ten sposób spędzimy w kuchni więcej czasu. Ekspert dała wskazówkę, jak powinien wyglądać prawidłowy proces proces gotowania kaszy. Należy zalać kaszę wrzątkiem, posolić i gotować na wolnym ogniu. Efekt? „Cudowny posiłek, który zawiera wszystkie wartości odżywcze, makro i mikroelementy. Co ważne, nie ma w nim groźnych dla naszego zdrowia substancji” – zaznacza biotechnolog.
Podobnego zdania jest dietetyk z Ukrainy Swietłana Fus, która w wywiadzie dla Sputnika jednoznacznie podkreśliła swój negatywny stosunek do kaszy w plastikowych torebkach. „Uważam, że mamy wystarczająco dużo szkodliwych substancji w środowisku. Dobrowolne dodanie szeregu toksyn nie jest dobrym pomysłem” – powiedziała dietetyk. Dodała, że mimo ogólnej opinii, że woreczek nie wydziela toksycznych substancji i jest dozwolony w wielu krajach, nadal nie ma całkowitej pewności, że jest w 100% bezpieczny.
W komentarzach pod artykułem zdania są jednoznaczne. Konsumenci są wręcz oburzeni, że ich zdrowie nie jest chronione w odpowiedni sposób oraz, że kontrola jakości produktów, które trafiają do sprzedaży nie jest przeprowadzana w należyty sposób.
„Glifosat jest w zaleceniach, więc można go stosować do desykacji (suszenia) roślin przed zbiorem, więc rolnicy nie łamią prawa, prawo jest wadliwe. Glifosat powinien być stosowany tylko do usuwania chwastów po zbiorach, wtedy nie będzie go w kaszy” – pisze Rolnik Janusz.
„Te problemy rząd może zlikwidować w ciągu JEDNEJ nocy! Ale po co? Lepiej robić cyrk w innych tematach, a to, co zagraża nam fizycznie, niech leży w krzakach! Jak słyszę o zdrowej, polskiej żywności, to szlag mnie trafia! Ministerstwu wydaje się, że jak coś rzuci się w eter to już jest prawdą. Ciekawa jestem, czy takie zachowania są zbrodnią na zdrowiu swych obywateli” – dodaje Stara Polka.
„Czemu woreczki, skoro szkodliwe? Niech ten Sejm weźmie się do roboty! Zakazać sprzedaży kaszy, ryżu w woreczkach. Skończyć z butelkami plastikowymi, wprowadzi w sklepach tylko torby papierowe. Proste?! Tylko komu na tym zależy?” – sugeruje rozwiązanie problemu kolejny komentujący.
„Powinno się bezwzględnie ścigać i karać pazernych do absurdu plantatorów, którzy oszczędzają na suszeniu ziaren i opryskują chwastobójczymi truciznami dojrzałe rośliny. (…) Skażone chwastobójczymi truciznami ziarna zawożone są do punktów skupu. Dlaczego poddaje się badaniom zapakowane ziarna leżące na półkach sklepowych, a nikt nie bada tych samych ziaren w punktach skupu ? To co wyprawiają oszuści-plantatorzy jest nieludzkie!” – dodaje z oburzeniem Michał.
„Ludzie, trują nas na każdym kroku. Bardzo ograniczyłam kupowanie produktów w markecie. Jak patrzę jak ludzie wywożą kosze przetworzonej i zapakowanej w tworzywa sztuczne (biosfenol A) żywności, to im się dziwię. Dziwne jest to, że wiemy, że coś jest szkodliwe, a cały czas dopuszcza się to do spożycia do kupowania” – dodaje z kolei Kasia.

piątek, 6 grudnia 2019

Farbowanie włosów zwiększa ryzyko raka

Naukowcy doszli do wniosku, że kobiety stosujące regularnie trwałe farby i chemiczne środki prostujące do włosów, są bardziej narażone na rozwój raka piersi niż kobiety, które nie korzystają z tych produktów. Rezultaty badania na ten temat opublikowano w czasopiśmie naukowym „International Journal of Cancer”.
Amerykańscy naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia (National Institutes of Health, NIH) przeanalizowali dane 46 709 kobiet uczestniczących w badaniu Sister Study (2003-2009), mającym na celu sprawdzenie tego, jak środowisko i geny wpływają na prawdopodobieństwo rozwoju raka piersi.
Jedna z bliskich krewnych u każdej z tych kobiet – siostra lub matka – cierpiała na chorobę onkologiczną, ale same uczestniczki w chwili badania były zdrowe. Autorzy odkryli, że kobiety, które regularnie używały trwałej farby do włosów w ciągu roku poprzedzającego udział w eksperymencie, były o 9% bardziej narażone na ryzyko rozwoju raka niż kobiety, które nie używały farb. Chodzi właśnie o trwałe barwniki, które zawierają substancje niszczące układ hormonalny i kancerogeny. Nie stwierdzono natomiast, by środki, które tymczasowo zmieniają kolor włosów, były niebezpieczne.
„Naukowcy już wcześniej badali możliwy związek między używaniem farb do włosów i rakiem, ale wyniki były niejednoznaczne” – powiedziała kierownik badania Alexandra J. White, której słowa zacytowano w komunikacie prasowym instytutu. „W naszym badaniu jednoznacznie widzimy ryzyko rozwoju raka piersi związanego z używaniem farby do włosów, zwłaszcza dla tych, którzy często je stosują” – podkreśliła.
Jeszcze jednym odkryciem jest związek między rakiem piersi a używaniem chemicznych środków do prostowania włosów. Jak stwierdzili specjaliści, ryzyko rozwoju choroby nowotworowej u osób, które stosowały te preparaty co pięć-osiem tygodni, było o 30% wyższe w porównaniu z tymi, którzy nigdy z nich nie korzystali. Jednocześnie zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku – dla farb i środków prostujących, ryzyko wzrastało wraz z częstotliwością używania tych preparatów do włosów.
Jak podkreślają naukowcy, są to jak na razie wstępne dane i nie uwzględniają one wpływu innych czynników. „Ludzie są narażeni na wiele czynników, które mogą potencjalnie sprzyjać rozwojowi raka piersi” – mówi Dale P. Sandler, jeszcze jeden autor badania i kierownik wydziału epidemiologicznego Narodowego Instytutu Zdrowia i Środowiska (National Institute of Environmental Health Sciences). „Mało prawdopodobne jednak, by jeden z nich mógł całkowicie wyjaśniać raka. Jedyne, co możemy z pewnością powiedzieć, to to, że należy unikać tych chemikaliów, żeby zmniejszyć ryzyko rozwoju raka piersi” – zaznaczył.

czwartek, 5 grudnia 2019

Wybierając wegetarianizm pomagasz też ludziom.


Wielu przeciwników wegetarianizmu zarzuca aktywistom pro zwierzęcym brak empatii w stosunku do ludzi. Pomoc zwierzętom stawiają naprzeciw pomocy udzielnej ludziom. Wegetarianizm jest dla nich jedynie kaprysem. Pomaganie zwierzętom w sytuacji kiedy tylu ludzi cierpi wydaje się niewłaściwe. Nic bardziej mylnego!

Rezygnując z mięsa nie tylko działasz na rzecz zwierząt ale i ludzi! Wszystko jest ze sobą powiązane. Dlaczego, przechodząc, na wegetarianizm działamy na rzecz lepszego jutra dla ludzi?
1. Oszczędzasz jedzenie
W momencie gdy tak wielu ludzi cierpi dziś głód na świecie, miliony ton jadalnych zbóż marnowane są na pasze dla zwierząt. Gdyby ilość zbóż wykorzystywanych na paszę na całym świecie – 670 milionów ton – zmniejszyć o jedynie 10%, otrzymano by ilość zbóż, która pozwoliłaby wykarmić 225 milionów ludzi przez następne trzy lata.
2. Walczysz ze zmianami klimatu
Globalne ocieplenie coraz bardziej daje się we znaki mieszkańcom krajów Trzeciego Świata. Dzięki raportom takich organizacji jak FAO wiemy już, że zmiana diety i wyrzucenie z menu mięsa może przyczynić się do ratowania klimatu w większym stopniu niż zmiana żarówek, oszczędzanie energii czy segregacja śmieci. Tego samego zdania jest największa, międzynarodowa organizacja badająca zmiany klimatu – IPCC.
3. Oszczędzasz wodę
Czy wiesz, że na „wyprodukowanie” 450 g wołowiny potrzeba aż 1650 litrów wody? Tymczasem 450 kg jadalnej mieszanki warzyw wymaga jedynie 113 litrów. Rachunek jest prosty – żywność roślinna jest zdecydowanie bardziej ekonomiczna. Brak wody pitnej to coraz większy problem. Możesz pomóc odpowiadając sobie na pytanie – czy warto jeść mięso? Wspierać rabunkowy przemysł wykorzystujący zwierzęta czy nie?
Dołącz do nas i spróbuj zostać wege na 30 dni!