Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

czwartek, 23 maja 2019

Szanowni Państwo Specjalnie dla Was najnowsze informacje na temat II Święta Żywiołów ANPOL 2019 r. ze studia NTV Janusza Zagórskiego. Przybywajcie do Starego Olesna woj. opolskie na Słowiański Piknik Mocy. Przekażcie proszę dalej tę zapowiedź. Do zobaczenia. Już wkrótce będą nas miliony.


Jakim cudem na okręcie USS Fort McHenry doszło do wybuchu epidemii wirusa, na który wszyscy członkowie załogi byli zaszczepieni.


Dlaczego niemowlęta umierają z uduszenia?

Niemowlęta w Stanach Zjednoczonych zaczęły umierać z powodu uduszenia cztery razy częściej niż w 1999 roku, wyjaśnili amerykańscy naukowcy. Najczęściej dzieje się tak z powodu koców i poduszek, które blokują drogi oddechowe, większość zgonów ma miejsce w pierwszych miesiącach życia.

Przypadkowe uduszenie jest jedną z głównych przyczyn śmierci niemowląt w wieku poniżej roku w Stanach Zjednoczonych. Specjaliści z Centrum Kontroli i Profilaktyki Chorób na Uniwersytecie Wirginii oraz firmy DB Consulting Group stwierdzili, że jest to najczęściej spowodowane niebezpiecznymi warunkami snu. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „Pediatrics”.
Naukowcy odkryli, że w latach 2011-2014 250 dzieci udusiło się we śnie. Najczęściej byli to chłopcy, zarówno biali, jak i czarnoskórzy. W 69% przypadków przyczyną śmierci była pościel. „Poduszki, materace i kołdry były najczęstszymi przedmiotami blokującymi drogi oddechowe” – zauważają naukowcy.
W 19% przypadków dzieci spały z rodzicami lub rodzeństwem i dusiły się z powodu tego, że ci ścisnęli im gardła lub klatkę piersiową. 12% uduszonych zablokowało się pomiędzy dwiema powierzchniami, na przykład ścianą i łóżkiem.
Analiza śmiertelności niemowląt wykazała, że częstotliwość zgonów niemowląt z powodu uduszenia w ostatnich latach wzrosła prawie czterokrotnie, z sześciu zgonów na 100 tysięcy noworodków w 1999 roku do 23 zgonów na 100 tysięcy noworodków w 2015 roku.
Jednak nie ma w tym nic dziwnego – mówi profesor pediatrii Rachel Moon z University of Virginia.
Codziennie rozmawiam z rodzicami, którzy stracili dzieci. Myśleli, że robią wszystko dobrze, a ich działania wydawały się im bezpieczne, dopóki nie doprowadziły do śmierci dziecka – mówi.
Ryzyko uduszenia dziecka w ten czy inny sposób zależy od jego wieku. 68% zgonów spowodowanych przez zbyt miękkie łóżka wystąpiło przed ukończeniem jednego miesiąca, 71% – do dwóch miesięcy. Po siedmiu miesiącach nie odnotowano już takich zgonów. Szczyt śmiertelności z powodu zablokowania pomiędzy łóżkiem a ścianą przypada na pięć do ośmiu miesięcy. 84% zgonów miało miejsce w rodzinnym domu dzieci.
Naukowcy zauważyli również, że w 49% przypadków, kiedy dzieci dusiły się, śpiąc z kimś razem, ich matki paliły przed ciążą. Wśród tych, którzy udusili się z powodu pościeli bylo 36% takich przypadków, wśród tych, którzy utknęli gdzieś – 27%.
Te z dzieci, które dusiły się w zbyt miękkim łóżku, w 49% przypadków w tym czasie znajdowały się w łóżkach rodziców, a 27% we własnym łóżku lub łóżeczku. W 92% przypadków były w pozycji innej niż najbezpieczniejsza pozycja – na plecach, z twarzą ku górze. Najczęściej ich drogi oddechowe blokowały koce, co miało miejsce w 34% przypadków. Również dzieci dusiły się z powodu dorosłych materacy i poduszek.
W przypadku wspólnego snu dzieci w 47% przypadków zostały uduszone przez matki, w 25% – przez ojców, w 22% – przez braci i siostry. W 41% przypadków dziecko spało z kilkoma osobami naraz. 23% dorosłych, których dzieci zmarły z powodu ich winy, przyznało, że kiedy kładli się spać, zażywali alkoholu lub narkotyków.
Zablokowane pomiędzy przedmiotami dzieci w 73% przypadków zginęły w łóżkach rodziców, utykając pomiędzy ścianą a materacem lub ramą łóżka.
„Najbezpieczniejszy sposób spania dziecka jest na plecach, na gładkiej powierzchni, w łóżeczku lub kołysce w tym samym pomieszczeniu, w którym znajduje sie opiekun, bez miękkiej pościeli (koce, poduszki i inne miękkie przedmioty)” – podsumowują autorzy.
Lepsze zrozumienie cech i czynników ryzyka śmierci z powodu uduszenia (na przykład różnice wieku i cech środowiska, w którym dziecko śpi) może pomóc w opracowaniu bardziej ukierunkowanych strategii zapobiegania śmierci.
Wcześniej australijscy eksperci odkryli, że przyczyną śmierci z powodu zatrzymania oddechu we śnie mogą być także wady rozwojowe mózgu u dzieci.
Wykorzystując metodę autoradiografii, naukowcy odkryli, że dzieci, które zmarły z powodu zespołu nagłej śmierci niemowląt, miały zaburzony mechanizm wiązania substancji P z receptorem NK1R. Substancja P jest neuropeptydem obecnym w mózgu i rdzeniu kręgowym, częściach układu nerwowego, tarczycy, skórze i mięśniach. Wpływa w szczególności na rozszerzenie naczyń krwionośnych, powoduje skurcze mięśni gładkich i odpowiada za przekazywanie impulsów bólowych do ośrodkowego układu nerwowego. Według naukowców mózg dziecka z taką nieprawidłowością nie zawsze jest w stanie wywołać reakcję ruchową na momenty zagrażające życiu, które występują podczas snu – na przykład, gdy poduszka lub koc zamyka drogi oddechowe dziecka.

środa, 22 maja 2019

Obraz może zawierać: jedzenie

NIKOTYNA - JAK OCZYŚCIĆ CIAŁO I DUSZĘ


Już pisałam o fizycznych i energetycznych uszkodzeniach ciała spowodowanych paleniem nikotyny... i myślę, że większość ludzi już wie, że palenie ma wpływ na duszę człowieka. Nikotyna, alkohol, narkotyki wpływają negatywnie na duchowy poziom człowieka.

Między ciałem i duszą jest most... co wniknie do ciała, wniknie także do duszy.

Czym jest ten most? Łączy ciało i duszę... to nasza krew a dokładniej mówiąc - promieniowanie krwi. Promieniowanie krwi tworzy pomost między ciałem fizycznym i duszą.

To dzięki krwi krążą w nas wszystkie informacje pomiędzy strefą materialną i niematerialną. Dzięki krwi nasza dusza jest w pełni połączona z ciałem podczas inkarnacji na Ziemi.

Promieniowanie krwi zależy od składu krwi. Każda zmiana we krwi wpływa na stan duszy. Toteż trudno się dziwić, że nikotyna zmienia promieniowanie krwi. Podobnie zmieni duszę niewłaściwy poziom cukru we krwi, witamin, minerałów. Również nasza dusza jest w stanie zmienić promieniowanie krwi poprzez stany emocjonalne. Jeśli jesteśmy zbyt długo przygnębieni, ten stan wpłynie na nas negatywnie, stajemy się rozproszeni, nerwowi, nękają nas lęki... lub jesteśmy radośni, wówczas równoważymy promieniowanie krwi. Nasz nastrój powoduje produkcję hormonów i innych wydzielin, które zmieniają skład krwi. Kiedy człowiek szuka spokoju jego ciało wytworzy endorfiny w wyniku nacisku wywieranego od wewnątrz przez jego duszę.

Dzięki zwiększonej czujności duszy kora nadnerczy wytworzy adrenalinę. Oczywiście wszystkie te procesy zachodzą w nas nieświadomie.

Inaczej mają się sprawy kiedy zmieniamy promieniowanie krwi za pomocą leków, choćby lecząc depresję czy inny stan... podobnie działa tytoń, alkohol, narkotyki... te substancje wywołują w ciele człowieka sztuczne stany, które mogą mu dać chwilowe zadowolenie... ale na dłuższą metę doprowadzają do rozchwiania całego naszego organizmu na wszystkich polach.

Człowiek sięga po nie najczęściej kiedy jest zdenerwowany a jeszcze więcej, kiedy ten stan zdenerwowania utrzymuje się dłużej... następnie przechodzi w niepokój i strach. Niby człowiek chce się odprężyć, a na dłuższą metę takie spożywanie nikotyny, alkoholu, narkotyku staje się dla niego mocno szkodliwe... z biegiem czasu coraz trudniej z tym zerwać i staje się nałogowcem.

Jednak w rozwoju duchowym korzystne jest samozaparcie, aktywowanie silnej woli. Brak silnej woli skazuje człowieka na porażkę... automatycznie zostaje upośledzony jego rozwój duchowy.

Spożycie nikotyny u człowieka bierze się z głupoty, ciekawości, dla szpanu. Kiedy człowiek sięga po papierosa, aby go wypalić, zawsze w jego ciele zostaje mniejszy lub większy ślad... odczuwa, że staje się spokojniejszy, ale z czasem przychodzi ten spokój zachować coraz trudniej, nie łatwo przywrócić równowagę, toteż zwiększa ilość nikotyny, potrzebuje jej coraz więcej. Podobny schemat jest przy spożyciu alkoholu, narkotyków i innych używek, może to być nawet cukier czy inne chemiczne leki... aż dochodzi do zatrucia całego organizmu. Przy dużym zatruciu wystarcza już mała dawka używki i człowiek traci równowagę fizyczną i psychiczną, dochodzi nawet do utraty przytomności. Zaczynają się poważne problemy zdrowotne i z uzależnieniem.

Uzależnia się nie ciało tylko dusza... to dusza cierpi, odczuwa niepokój, ból... i ponownie dąży do spożycia środka, który daje jej chwilowe odprężenie.

Co gorsze, w tym przypadku, kiedy ten człowiek umiera jego dusza jest nadal uwikłana w uzależnienie. Nie jest neutralizowana z chwilą śmierci ciała fizycznego. Kiedy ta dusza wraca do nowego ciała, razem z nią wraca jej uzależnienie... i w swoim czasie ponownie sięga po używki. Toteż takie ważne jest aby nałóg zlikwidować podczas życia, w miarę możliwości pozbyć się tych skłonności... osłabić głód przez wzmacnianie silnej woli. Inaczej ta przypadłość będzie cały czas tkwić w naszej psychice a nie w ciele fizycznym. Dlatego nie wystarcza tu tylko oczyszczanie ciała fizycznego... to widać jak często palacze czy inni biorcy podchodzą do leczenia... i ciągle wracają na stare pozycje, nie mogą pozbyć się nałogu. Dzieje się to tak dlatego, że oczyszczenie ciała fizycznego mało daje.

Istnieje jeszcze inne powiązanie z osobami uzależnionymi i duszami, które są uzależnione i nadal kontaktują się ze światem fizycznym w celu zaspakajania swoich nałogów. To one wzmacniają u ludzi pragnienie palenia papierosów czy picia alkoholu, etc... dlatego też tak trudno leczyć uzależnienia. Większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, pracują tylko z ciałem fizycznym. Uleczenie zależy od wysiłku duszy osoby uzależnionej. Jedni ludzie szybko rzucają palenie i nie mają problemu, znaczy ich dusza nie przyniosła tego nałogu z poprzedniego wcielenia tylko zakosztowali w tym wcieleniu i łatwiej im jest wyjść z uzależnienia. Inni ludzie mają wielkie problemy, ale ma to związek z przeszłymi wcieleniami na Ziemi, czasami wieloma z podobnym wzorcem zachowań.

Zatem spożywanie nikotyny ma większe konsekwencje dla ducha niż ciała, możemy oczyścić ciało z chorób spowodowanych paleniem, piciem alkoholu, czy innymi używkami, ale ciężko jest wyrwać z nałogu duszę. Tutaj człowiek musi włożyć dużo starań, aby doprowadzić poprzez zmianę promieniowania krwi do wzmocnienia duszy.

A jak to jest z tym paleniem różnych psychodelicznych ziół przez szamanów? Podobno pomaga im to połączyć się z Królestwem Ducha?



Czy naprawdę myślicie, że Duch Boży potrzebuje takich środków i różnych narzędzi do komunikacji z człowiekiem? Czy myślicie, że On jest taki mało inteligentny?

Zapewniam was... kiedy przychodzi czas na taki kontakt znajdzie do człowieka drogę i poda mu informację telepatycznie prosto do serca. Znajdzie taką formę komunikacji, która nie zaszkodzi ani duszy, ani ciału człowieka.

Psychodeliki czy inne "fiki-miki" to tylko forma szybkiego zdobywania przez człowieka nadprzyrodzonych mocy do własnego celu. Rozwijania siebie w kierunku "guru" w celu dominowania nad innymi, kontrolowania, jednym słowem - władza.

Nie jest to wewnętrzna forma rozwoju duchowego, to zewnętrzne narzędzia, które wcześniej czy później rozmazują energetyczne pola szamana czy innego "duchowego cudaka" korzystającego z zewnętrznych narzędzi... nota bene, nie ma to nic wspólnego z rozwojem duchowym. Jeśli tego nie zrobimy sami, nikt nas nie wzniesie... to nasza praca. Duchowi opiekunowie, nauczyciele mogą tylko w jakimś stopniu pomóc w tej drodze. Dlatego tak wiele dusz krąży nieustannie na kole reinkarnacji w tysiącach wcieleń... i nadal nie widać końca tej ich podróży. Tacy ludzie tylko wypalają własną energię. Palacze czy to nikotyny czy innych specyfików pozbawiają ciała tlenu, przedwcześnie go niszczą... oczywiście brak tlenu pozbawia człowieka energii i ten osiada w niższych duchowych wymiarach, zostaje uszkodzona duchowa więź z Królestwem Ducha... i kiedy taki człowiek bierze się za palenie psychodelików (czy używa innych narzędzi) ma właśnie połączenie z tym wymiarem.

Owszem, nie przeczę wielu ludzi ma kontakty ale z niższymi duchowymi wymiarami, a ten akt nie pozostaje im bezkarny... ich energia coraz bardziej słabnie i odbywają duchową podróż w odwrotnym kierunku.

I zobaczcie ilu z tych "duchowych cudaków" pije alkohol, pali papierosy i bierze Bóg wie co na tej swojej duchowej drodze... i jak się szybko wznoszą do góry... niech sobie tylko nie nabiją guza o sufit na czakrze korony... bo to może być bardzo bolesne.

Jak oczyszczać ciało fizyczne z nikotyny?



Wiemy, że papierosy powodują wiele uszkodzeń ciała, najbardziej szkodzą płucom, wątrobie, sercu.

Oczyszczanie powinniśmy zacząć od:

1. Picia wody - DOBREJ wody, jonizowanej. Woda to doskonały oczyszczacz, wypłukuje nikotynę, rozkłada chemikalia, pomaga zwiększyć aktywność nerek. Na początku należy pić nawet 8 szklanek dziennie, do wody można dodać trochę soku z cytryny.

2. Czosnek - cudowny środek nie tylko na oczyszczanie ciała po tytoniu (nikotynie), również sprawdza się w innych wadliwych kondycjach ciała, w tym przy raku. Zawiera allicynę, która pomoże oczyścić płuca. Osobiście polecam oczyszczenie ciała co jakiś czas nalewką czosnkową. Ta mikstura pomoże w wielu chorobach, w tym likwiduje raka.

Nalewka z czosnku miodu i cytryny:
Składniki:
- sok z 35 ząbków czosnku,
- sok 1/2 kg cytryn,
- 1 l przegotowanej wody, przestudzić
- dodać 1/2 szklanki miodu.

Zmieszać razem wszystkie składniki (woda z miodem musi być zimna) i zlać w szklaną butelkę, trzymać w chłodnym miejscu. Pić 3x dziennie po 30-50 ml. po jedzeniu. Popijać sokiem pomidorowym. Od tego można zacząć w początkowej fazie pojawiającej się infekcji lub stosować w celu uodpornienia organizmu przez 15 - 21 dni.

3. Korzeń imbiru - jedną z jego wielkich zalet to oczyszczanie płuc.

4. Zielona herbata - ma silne właściwości przeciwutleniające, jest bardzo dobra dla długoterminowych palaczy. Wskazane są 3 herbaty dziennie.

5. Soki owocowe i warzywne robione w domu. Do robienia tych soków świetnie nadają się marchew, seler, buraki, pomidory, jabłka, winogrona, grejpfruty.

6. Należy wzbogacić jedzenie w fasolę, groch, zielone warzywa, jarmuż, kapustę, szparagi i produkty pełnoziarniste. Z owoców: jabłka, czarne jagody, berberys. Należy wzbogacić dietę w witaminę C, E, D3, B3 (niacyna), spirulinę, chlorellę.

7. Ćwiczenia i kąpiele, które uwalniają toksyny, wzmacniają układ immunologiczny. Wszystko to ma na celu poprawić układ krążenia i zregenerować uszkodzone komórki.

8. Medytacje w celu wyciszenia umysłu i wzmocnienia własnej duszy.

Jeszcze parę zdań co się dzieje, kiedy
rzucamy palenie, alkohol, narkotyki?

Kiedy rzucamy palenie występują tak zwane objawy wycofania. Podobnie jest z alkoholem, kokainą, heroiną itd.

Objawy wycofania to: bóle głowy, niepokoje, bezsenność, nieokreślone bóle w ciele, głód nikotynowy lub innej używki i wiele innych. Nie należy wtedy panikować tylko spokojnie przez to przejść pomagając sobie różnymi metodami oczyszczającymi. Wycofanie jest najbardziej niewygodną częścią rzucenia palenia, czy odstawienia innej uzależniającej substancji. Może być dłuższe lub krótsze. Uzależnienie od nikotyny może być dziedziczne.

Nikotyna, alkohol, narkotyki mogą doprowadzić człowieka do bardzo niskiego miejsca…

... i może on podnosić swoje wibracje poprzez medytacje, modlitwy czy inne duchowe rytuały, a jego układ energetyczny i tak będzie słaby, ponieważ trudno utrzymać wysokie energie w swoim ciele, jeśli ciągle je zaniżamy zarówno na polu fizycznym jak i psychicznym. Jeśli chcemy zerwać z nałogiem należy go wykasować w stu procentach, inaczej nie ma mowy o całkowitym dojściu do równowagi.

Marcin Daniec o paleniu


WIESŁAWA   Żródło:https://www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_nikotyna_-_jak_oczyscic_cialo_i_dusze.html

wtorek, 21 maja 2019

Przewlekły stres powoduje raka



To odkrycie może wpłynąć na sposób leczenia chorych na raka, twierdzi The Age. Pracownikom Monash University przy pomocy laboratoryjnych myszy udało się udowodnić, że przewlekły stres powoduje szereg zmian fizjologicznych. Te zmiany powodują, że komórki rakowe szybciej i łatwiej rozprzestrzeniają się do innych części ciała. 

W całym tym procesie kluczową rolę odgrywa adrenalina. Związek ten zwiększa rozmiary i ilość naczyń limfatycznych wewnątrz i wokół nowotworu. Jednocześnie rośnie prędkość przepływu wewnątrz tych naczyń. Tak oto naczynia limfatyczne stają się dystrybutorem komórek nowotworowych na całe ciało. Wpływ na układ limfatyczny następuje za pośrednictwem aktywacji współczulnego układu nerwowego, twierdzą eksperci. 


Naukowcy są w posiadaniu danych medycznych kilku pacjentów przyjmujących leki w przebiegu terapii lękowej i redukujących wysokie ciśnienie krwi (beta-blokery, które redukują działanie adrenaliny). Okazało się, że u tych osób rzadko diagnozowano nawroty chorób nowotworowych - rak bardzo rzadko rozprzestrzeniał się po ich całym organizmie. 
Równolegle prowadzi się eksperymenty również w Peter MacCallum Cancer Centre. Naukowcy testują leki, które blokują adrenalinę u pacjentek cierpiących na nowotwór piersi.

poniedziałek, 20 maja 2019

Instagram zablokuje hasztagi antyszczepionkowców

Instagramowi nie udało się dotychczas zwalczyć treści rozpowszechnianych przez przeciwników szczepień, dlatego serwis postanowił podjąć radykalne kroki w tym kierunku. Jego władze ogłosiły, że będą blokowały hasztagi zawierające według nich fałszywe informacje na temat szczepień, takie jak #vaccinescauseautism, #vaccinescauseaids czy #vaccinesarepoison. Zablokowanych hasztagów nie da się wyszukać.

Decyzja dotyczy tych tagów, które zawierają dużą dawkę informacji na temat szczepionek uznawanych przez firmę za fałszywe. Instagram nie odpowiedział jednak na pytanie, jakimi kryteriami będzie się kierował przy usuwaniu hasztagów. Uzasadniano to tym, że gdyby użytkownicy poznali te kryteria, zaczęliby omijać blokady.
Wiadomo, że dotychczas Instagram blokował np. hasztag #vaccinescauseautism po tym, jak zarówno eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), jak i z amerykańskich Centrów Prewencji i Zapobiegania Chorobom (CDC) publicznie oświadczyli, że szczepionki nie powodują autyzmu. Firma poinformowała, że o blokowaniu tagów decydują moderatorzy oraz zespół odpowiedzialny za bezpieczeństwo.
Użytkownicy “Instagrama” nadal będą mogli wyrażać na platformie swój sprzeciw wobec szczepień i szczepionek, jednak ich informacje na ten temat nie będą mogły trafić do hasztagów, nie będą też wyszukiwane.
Na razie jednak żadne nowe mechanizmy nie zostały wdrożone i hasztagi typu #vaccinetruth czy #vaccineskillandmaim pozwalają na wyszukiwanie treści zawierających informacje uznawane za firmę za nieprawdziwe.
Na podstawie: DailyMail.co.uk
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

niedziela, 19 maja 2019

Nikt nie kontroluje szkodliwego wpływu sieci bezprzewodowej

.


Trwają prace nad brytyjską ustawą dotyczącą gospodarki cyfrowej. Jednocześnie przemysł pracuje nad uruchomieniem nowej sieci: 5G, choć nikt nie sprawdził, czy jest ona bezpieczna” – pisze Lynne Wycherley, specjalistka w dziedzinie promieniowania niejonizującego. Na całym świecie lekceważy się zasadę ostrożności, dzięki czemu korporacje czerpią niebotyczne zyski mimo niebezpieczeństwa, na które narażeni są ludzie i całe otaczające ich ekosystemy. Na później odsuwany jest pomysł, by nasza komunikacja stała się bezpieczna.
W swoim raporcie zatytułowanym „Tonąc w oceanie mikrofal” dr Mae-Wan Ho zauważa, że zanieczyszczenie pochodzące z technologii bezprzewodowych jest jednym z największych zagrożeń naszych czasów. Mając dowody w postaci „uszkodzeń DNA, nowotworów czy problemów z płodnością” Mae-Wan Ho doszła do wniosku, że „szkodliwy wpływ mikrofal z komunikacji bezprzewodowej na zdrowie jest porównywalny, a może i nawet większy, z paleniem papierosów.”
Od czasów pojawienia się pierwszych radarów, a następnie telefonii komórkowej i gęstej sieci Wi-Fi, wielkość promieniowania wytworzonego przez od człowieka cały czas wzrasta. Choć nie jest to promieniowanie jonizujące i nie destabilizuje ono cząsteczek bezpośrednio, to ilości dowodów na jego szkodliwe działanie również przybywa.
Według dokumentu „Bio-initiative Report” autorstwa 29 uczonych, wpływ fal elektromagnetycznych na biologię został już przeanalizowany w kilku tysiącach prac naukowych. Niestety, niepokojące dane rzadko przedostają się do mediów czy partii zielonych. Choć w wielu badaniach nie zauważono „znaczącego oddziaływania” to prof. Henry Lai z Uniwersytetu Waszyngton zwraca uwagę, że dużą część z nich finansuje… sam przemysł bezprzewodowy!
„W tym temacie nic nie jest pewne” – mówi były poseł Partii Zielonych z Luksemburga, Jean Huss. Jego badania nad przemysłem bezprzewodowym przyczyniły się do wprowadzenia przez Radę Europy wielu zabezpieczeń, m.in. ochronę niezależności naukowców w tym temacie czy przewodowy internet w szkołach. Ale marketing produktów bezprzewodowych nie śpi. Przykładowo, to dzięki niemu niewielu z nas wie, że najczęściej obserwowanymi w badaniach naukowych skutkami tej technologii są uszkodzenia genetyczne. Przestrzenie wypełnione urządzeniami elektrycznymi, np. pociągi w godzinach szczytu czy bezprzewodowe klasy, mogą być dla nas nawet toksyczne. Istnieją także dowody na szkodliwe działanie WiFi na zwierzęta, a także zmiany rakowe i cukrzycowe u ludzi. Przełomowa praca Martina Palla, profesora biochemii z Uniwersytetu Stanowego Waszyngton i zdobywcy 8 międzynarodowych nagród, pokazała mechanizm takiego oddziaływania. Ale wraz z innymi niewygodnymi faktami, pozostaje ona niezauważona.

\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony.

https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378/
Elektrofizjologia życia na ziemi nadal jest w dużej części dla nas nieznana. Naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu odkryli w maju, że włoski pszczół są bardzo czułe na znikome pola elektromagnetyczne kwiatów. Zaś w badaniach przeprowadzonych w Szwajcarii owady te reagowały na sygnały telefonii komórkowej, uznając je za znak do opuszczenia uli. Inne badania wykazały, że nowe pola elektromagnetyczne zagrażają mitochondriom, tzw. minielektrowniom dla naszych komórek. Także DNA, o czym już wspomniano wyżej, ze swoją delikatną budową w kształcie anteny jest wrażliwa na określone częstotliwości. Nikt nie badał długotrwałego wpływu promieniowania pochodzącego z naszych urządzeń na przyrodę. Ale wyniki wielu badań wskazujących na jego szkodliwe działanie na ptaki, kijanki, drzewa i inne rośliny, a także owady, gryzonie oraz bydło, jest tu jednoznaczną wskazówką. Przykładowo, profesor biologii Lukas Margaritis z Uniwersytetu w Atenach odkrył, że zaledwie kilku minutowy kontakt z urządzeniami bezprzewodowymi codziennego użytku, takimi jak telefony komórkowe, Bluetooth, a nawet elektroniczne nianie, jest szkodliwy dla muszek owocówek. W oparciu o wyniki tego i podobnych badań indyjskie Ministerstwo Środowiska i Lasów podjęło decyzję o ochronie ekosystemów wrażliwych na to promieniowanie.
Wspomniana na początku artykułu brytyjska ustawa o gospodarce cyfrowej proponuje zwiększenie dostępu do sieci szerokopasmowej. Technologia ta sama w sobie nie zwiększa elektromagnetycznego smogu, ale bezprzewodowe dodatki z nią związane – już tak. Światowy pośpiech w pracach nad 5G i presja, by sieć bezprzewodowa „piątej generacji” jak najszybciej weszła na rynek, prowadzi do zwiększenia otaczającego nas promieniowania do nowych, nieznanych dotąd poziomów. W celu maksymalizacji przepustowości generowane będą przez nikogo niezbadane wysokie częstotliwości fal magnetycznych, co zapełni kieszenie koncernów przemysłowych. Te milimetrowe i centymetrowe fale, choć za słabe by nas ogrzać, mogą być niebezpieczne dla naszej skóry i położonych pod nią tkanek. Poza nimi przewiduje się nadajniki o wysokiej gęstości, co jest złą wiadomością dla setek pacjentów paryskiej kliniki profesora Dominique Belpomme. Dolegliwości tych ludzi, spowodowane technologią bezprzewodową, potwierdzają ich wyniki badań krwi i mózgów.
Kiedy zyski są ważniejsze niż bezpieczeństwo… Naciskając na szybkie wejście na rynek, przemysł bezprzewodowy ignoruje apel skierowany do ONZ w 2015. Podpisany przez 223 naukowców z 41 krajów wzywa on do podjęcia natychmiastowych działań mających na celu ograniczenie elektromagnetycznego smogu, takich jak: ustanowienie nowych bezpiecznych limitów promieniowania, wyznaczenie stref „wolnych od fal”, edukację lekarzy w zakresie ochrony DNA, układu rozrodczego i nerwowego, a także dzieci i kobiet ciężarnych, by ograniczyć ich ekspozycję na działanie sieci bezprzewodowych. Sygnałów, że należałoby podjąć takie środki ostrożności, przybywa. Oczywistym jest, że stosowane w technologiach bezprzewodowych pulsujące i spolaryzowane mikrofale stanowią większe niebezpieczeństwo dla naszej biologii niż fale pochodzenia naturalnego. Przykładowo, te o wielkości milimetra zwiększają odporność na antybiotyki: co się stanie z ludzkością, gdy ich użycie się rozpowszechni? Wyniki badań wskazują także na szkodliwy wpływ na skórne receptory bólu. A udokumentowane związki między nadajnikami radiowymi a rakiem skóry oraz nadajnikami telefonii komórkowej a nowotworami piersi, wątroby czy płuc, potwierdzają tylko niebezpieczeństwo związane ze stosowaniem tych technologii.
Na tegorocznej konferencji prasowej Tom Wheeler, były przewodniczący CTIA, największej grupy lobbystów przemysłu telekomunikacyjnego na świecie, zaproponował, by już od 2020 r. zaczęto bez ograniczeń stawiać nadajniki 5G. Przewidując „dziesiątki miliardów dolarów” wzrostu gospodarczego i widząc amerykańską telekomunikację jako pioniera tej technologii, Wheeler ostrzegał: „Trzymajcie się z daleka od rozwoju technologicznego! Klienci z niecierpliwością wyczekują tych innowacji, a prawodawcy, jeśli nie staną im na przeszkodzie, dosłownie zmienią naszą przyszłość”.
Bez chwili zastanowienia się nad kwestią bezpieczeństwa, społeczną odpowiedzialnością czy wpływu na globalne ocieplenie, amerykańska Komisja Łączności jednomyślnie zagłosowała za uwolnieniem pasów niezbadanych dotąd wysokich częstotliwości dla sektora prywatnego, przecierając szlak dla innych państw. A przecież należałoby sprawdzić chociażby, czy filmy przesyłane siecią 5G w połączeniu z innymi czynnikami nie będą nam szkodzić? Jaki będzie ich wpływ na otaczającą nas przyrodę? Wielu naukowców i amerykańskich aktywistów w dziedzinie ochrony zdrowia jest przerażonych. Dr Joel Moskowitz, dyrektor studiów w tematyce zdrowia publicznego na Uniwersytecie w Kalifornii, ostrzega: „W przypadku 5G, zanim uwolni się ją do środowiska, zachowanie zasady ostrożności jest bardziej niż konieczne”. Były rządowy fizyk, dr Ron Powell, zwraca uwagę, że nowa sieć będzie „napromieniowywać każdego, także tych najbardziej wrażliwych: ciężarne, dzieci w ich łonach, małe dzieci, starszych, ułomnych i schorowanych… Ustawi poprzeczkę, do której dopuszczalne będzie napromieniowanie dosłownie wszystkiego.”
W raporcie Harwardu zatytułowanym „Pojmana agencja” dotyczącym związków przemysłu bezprzewodowego z amerykańską Komisją Łączności, Norm Alster ujawnia bezwzględny program, wspierany przez armię prawników i wdrażany kosztem naszego zdrowia. Jednocześnie film Jean Heches pt. „Mikrofale, nauka i kłamstwa” z 2014 r. przedstawia projekty, które zbliżają promieniowanie pulsacyjne do niebezpiecznych dla nas poziomów. Zachodnie wartości graniczne uważane za bezpieczne określa się jedynie na podstawie stopnia ogrzania tkanek, przez co są one dużo wyższe od tych ustanowionych w Rosji, Chinach czy innych krajach. Profesor Yuri Grigoriev, przewodniczący rosyjskiej rady ds. ochrony przed promieniowaniem niejonizującym, ostrzega, że „kontroluje się jedynie promieniowanie jonizujące, podczas gdy poziomy wszechobecnego promieniowania niejonizującego ciągle wzrastają i nikt nie zaprząta sobie tym głowy. To wszystko wymyka się spod kontroli!”
Źródła wzrostu smogu elektromagnetycznego, takie jak 5G ze swoimi 30 miliardami nadajników, czy krytykowane przez Amerykańską Akademię Medycyny Środowiskowej inteligentne liczniki, stoją w opozycji do dbałości o zdrowe i czyste środowisko. W amerykańskich sądach coraz częściej zapadają wyroki potwierdzające szkodliwy wpływ tych ostatnich na ludzkie zdrowie. Profesor Pall tłumaczy, że duża intensywność mikrofalowych impulsów wysyłanych przez tego rodzaju liczniki może być bardziej toksyczna, niż zdajemy sobie z tego sprawę. „Na podstawie wyników badań wiemy, że ich wpływ może być bardzo szkodliwy”, a w naszym domu pojawiają się one z częstotliwością do kilku sekund.
Stworzenie, jak to określił Wheeler: „globalnego ekosystemu 5G” czyli świata nasyconego siecią bezprzewodową, która przez cały czas będzie oddziaływać nie tylko na nasze ciała, ale i wszystkie żyjące ekosystemy, jest przerażającą wizją. To będzie coś, co zmieni nasz sposób myślenia, kiedy to przestaniemy się skupiać na pięknie naszej planety, a pochłonięci zostaniemy przez nowy nas wirtualny świat. Bardziej przyjazne środowisku innowacje, takie jak Li-Fi, tryb ECO w telefonach DECT czy światłowody, są dużo rozsądniejszym rozwiązaniem. Na szczęście ludzie zaczynają inaczej myśleć: chcą bezpiecznej komunikacji, z której nie będą korzystać bez przerwy. Przypomina to inne kwestie, w których zmieniła się świadomość: od pestycydów do żywności ekologicznej czy od stref dla palaczy do stref dla niepalących. Jeśli chcemy, to możemy przystać na wzrost naszego planetarnego smogu. Bezpieczna granica będzie na księżycu, wzrośnie też globalne ocieplenie. Lub, po zastanowieniu się, możemy zacząć wzywać przemysł do zmiany obranego kierunku i obudzić rządy, które wyrażają na niego zgodę. Możemy nagłośnić wyniki nowych prac naukowych, takich jak np. niebezpieczeństwa płynące z korzystania z tableta (Alexander Lerchl, 2015). Możemy jeszcze ochronić nasze DNA przed promieniowaniem jonizującym i niejonizującym, podobnie jak i całą naszą planetę. Wraz z międzynarodowym ruchem Baubiologie, możemy wprowadzać elektromagnetyczną higienię, budując w ten sposób nowy, bezpieczny i czysty świat.
Autorstwo: Lynne Wycherley
Tłumaczenie: Xebola
Zdjęcie: Michael Gaida (CC0)
Źródło oryginalne: TheEcologist.org
Źródła polskie: Xebola.wordpress.com, Żródło:http://wolnemedia.net/nikt-nie-kontroluje-szkodliwego-wplywu-sieci-bezprzewodowej/

Czy w Polsce dokonuje się eutanazji na chorych w śpiączce


Prof. zw. dr hab. Jan Talar, lekarz chirurg, rehabilitant pracujący metodą neurofizjoterapii – postać kontrowersyjna dla świata medycyny a zwłaszcza transplantologii. Dlaczego jest to tak kontrowersyjna postać? Bo wygłosił jedno zdanie: śmierć pnia mózgu nie istnieje a organy do przeszczepów pobiera się od żyjących ludzi – w Polsce dokonuje się eutanazji na chorych w śpiączce.
A najciekawsze jest to, że podczas swojej ponad 30-letniej praktyki lekarskiej zgromadził na to setki dowodów. Dlaczego cały medyczny świat wyraził taki sprzeciw wobec tych słów? Dlaczego nikt nie zadał sobie pytania: a może jednak zbyt pochopnie postępujemy z pacjentami i nie dajemy im szansy na rehabilitację i wybudzenie? Może dlatego, ze transplantologia oraz handel organami jest świetnie prosperującym biznesem, który ktoś odważył się obnażyć.

sobota, 18 maja 2019

Epidemia otyłości wśród dzieci

Flaga WHO


Eksperci WHO ostrzegają przed „eksplozją horroru” dziecięcej otyłości i wieszczą globalną katastrofę jeśli rządy nie podejmą żadnych działań.
Powołana w 2014 r. przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) Komisja ds. otyłości dzieci przeprowadziła globalne badania wagi dzieci poniżej piątego roku życia. Wyniki analiz i zalecenia przedstawiła w specjalnym raporcie opublikowanym 25 stycznia.
Wnioski płynące z analiz są bardzo niepokojące. Na świecie otyłość i nadwaga wśród dzieci poniżej piątego roku jest coraz bardziej powszechna. Liczba dzieci w tym przedziale wiekowym dotkniętych tym problemem, w ciągu ostatnich 25 lat, wzrosła z 31 do 41 mln. Nadwaga i otyłość w dzieciństwie, często skutkuje nadwagą w dorosłym życiu, a „pulchne” dzieci cierpią na różne dolegliwości fizyczne i psychiczne utrudniające codzienne życie.
Problem otyłości u dzieci jest często niedoceniany w tych krajach, w których kulturowo otyłość małych dzieci uznawana jest za oznakę zdrowia. Autorzy raportu zauważają, że niedożywienie we wczesnym dzieciństwie naraża dzieci wysokie ryzyko otyłości, zwłaszcza gdy zmienią się wzorce odżywiania, zwiększy dostępność wysokoenergetycznego i ubogiego w składniki odżywcze taniego jedzenia.
W 2014 roku, 48 proc. dzieci z nadwagą i otyłych mieszkało w Azji, a kolejne 25 proc. w Afryce. Alarmujące są dane dla Europy, w której 13 proc. maluchów waży za dużo. W Ameryce Północnej problem ten dotyka niespełna 10 proc. dzieci i jest o wiele bardziej powszechny wśród dorosłych.
W liczbach bezwzględnych, najwięcej grubych małych dzieci jest w krajach średniozamożnych (lower-middle income oraz upper-middle income) niż w bogatych (high income).
„To nie jest wina dzieci. Nie można winić dwuletniego dziecka, że jest grube, leniwe i je zbyt dużo” – podkreślał Peter Glucksman, ekspert WHO, w rozmowie z dziennikarzami.
Zalecenia Komisji są proste: więcej zdrowej żywności, akcyza na słodkie napoje i więcej aktywności fizycznej. Dlatego, eksperci WHO uważają, że w walce z otyłością w dzieci konieczne jest większe zaangażowanie polityczne ze strony poszczególnych rządów krajowych.
„WHO musi współpracować z rządami, aby wdrożyły szereg środków odnoszących się do środowiskowych przyczyn otyłości i nadwagi, aby dać dzieciom zdrowy start w życie, na jaki zasługują. Musimy zrozumieć, że otyłość nie pozwala ludziom korzystać ze zdobyczy cywilizacyjnych, które przyczyniły się do wydłużenia życia” – apeluje Peter Gluckman.
Krytykowana przez liberalnych polityków walka ze śmieciowym jedzeniem w polskich szkołach wydaje się więc być krokiem w dobrym kierunku.
Na koniec podkreślić, że Komisja postuluje między innymi wprowadzenie podatku od słodkich napojów gazowanych. Wprowadził go w 2013 roku Meksyk. Wynosi on 10 proc. ceny. W 2016 podatek od słodkich napojów wprowadzi prawdopodobnie amerykański stan Kalifornia. Ostatnio także premier Wielkiej Brytanii David Cameron po zapoznaniu się z danymi na temat otyłości dzieci w Wielkiej Brytanii zapowiedział rozpatrzenie możliwości wprowadzenia takiego podatku.
Inne konkretne zalecenia Komisji to chociażby podjęcie przez rządy działań na rzecz ograniczenia dostępności śmieciowego jedzenia na obiektach sportowych i w miejscach zabaw dzieci, oraz zwiększenie dostępności zdrowego jedzenia w biednych społecznościach.

piątek, 17 maja 2019

Obraz może zawierać: tekst

Od Lekarza Do Grabarza. Jerzy Maslanky

Od autora „Od lekarza do grabarza” – skąd taki tytuł? – spytacie.
Kilka lat temu przeżyłem ogromną tragedię – w ciągu jednego miesiąca straciłem dwóch bliskich mi ludzi – Ojca, zmarłego w wyniku latami leczonej miażdżycy, i Teścia, którego śmierć zabrała z powodu choroby nowotworowej płuc. Tak przynajmniej stwierdzili lekarze, podpisani na aktach ich zgonów.
Jakże odmienna była opinia „innych” lekarzy i naukowców, z którymi skonsultowałem się w tej sprawie!
„Techniki leczenia, jakim zostali poddani pański ojciec i teść, stanowią podobne, jeśli nie większe zagrożenie aniżeli choroby, z powodu których odeszli”.
Te słowa wystarczyły, abym pomimo lekarskich zapewnień: „robimy wszystko, co w naszej mocy”, rozpoczął poszukiwania, które mogłyby potwierdzić usłyszaną opinię lub jej zaprzeczyć. Stwierdziłem, że to jedyny sposób, by odnaleźć autentyczne przyczyny śmierci. Poszukując ich, odkryłem przy okazji wcześniej nieznany mi obszar medyczny i zbulwersowany nowo zdobytą wiedzą, nie wiedziałem, co z nią dalej począć. Przemilczeć? A może poinformować wyłącznie najbliższych? Ostatecznie ludzka przyzwoitość sprawiła, że nie mogłem pozostać w tej sprawie obojętny.
„Od lekarza do grabarza” jest więc próbą uczciwego przeciwstawienia się masowej dezinformacji medycznej, którą obwiniam za moją rodzinną tragedię, jak i wiele innych rozgrywających się każdego dnia na całym świecie.
Lata czterdzieste
Rok 1942 to okres nie tylko wojny, ale i wytężonej pracy w fabrykach Farbena. Wynikła potrzeba sprostania zwiększonej ilości zamówień na komponenty chemiczne dla przemysłu farmaceutycznego, a także przyspieszenia postępu badań nad bardziej efektywnymi sposobami uśmiercania ludzi.
Czynniki te sprowokowały Farbena do zwiększenia udziałów w farmaceutycznych firmach Ameryki, co dawało mu pełną nad nimi kontrolę. Inwestycyjny rozmach chemiczno-farmaceutycznego molocha wynikał m.in. z pozytywnych rezultatów prac nad gazem musztardo-wym i cyklonem „B”. Laboratoryjnej myszy, u której MEDYCYNĄ ZORGANIZOWANĄ sztucznie wywołano raka układu limfatycznego, podano zmodyfikowaną postać gazu musztardowego. Nie muszę chyba dodawać, że test zakończył się obiecująco…
Decyzje zapadły! Dalsze testy na ludziach nie stanowiły problemu, tym bardziej że „ochotników” zamkniętych w obozach zagłady, jak wiemy, było wielu. To nic, że osoba, na której po raz pierwszy zastosowano zmodyfikowaną truciznę, zmarła. Ważniejsza była wizja, domagająca się od Farbena przeprowadzenia dalszych badań, na bazie których stworzono dziedzinę, nazywaną dziś chemoterapią. Oczywiście farmaceutyczną wizję należało teraz odpowiednio sprzedać. W tym celu ogromną rolę odegrała pomysłowość E.L. Bernaysa, czyli pomysłodawcy „niezależnej trzeciej formacji” (czytaj: fundacji), mającej wzbudzać zaufanie społeczne, bez potrzeby wykazywania listy sponsorów.
„Naukowe manipulowanie opinią publiczną jest konieczne dla uniknięcia chaosu oraz konfliktów w demokratycznym państwie”, stwierdził Bernays, wykorzystując to jako motto swego działania. Koncepcję tzw. „niezależnego” przekazu uznał za najbardziej przydatną. Manipulator Bernays, potrafiący „wykreować jakikolwiek wizerunek zgodny z intencją i życzeniem klienta”, przekonał wielu.
Z jego usług skorzystały m.in. Rockeffelerowski Standard Oil, Pfizer, Du Pont, Procter & Gamble, Philip Morris, Eli Lilly i wiele, wiele innych.
Terapia hormonalna? Proszę bardzo!
„Terapia hormonalna to prawdziwy przebój medycyny początków naszego stulecia” – pisze dr U.
Stopińska-Głuszak na łamach magazynu „Vita” (2003).
Przytoczony zaś poniżej tekst jest autorstwa dr. J. Lee, amerykańskiego endokrynologa, autora wielu naukowych publikacji i książek, absolwenta Harvardu, popularnego w kręgach medycyny „przyczyn” i nie tylko:
„Rozpoczęliśmy żarty z tak wysoce precyzyjnym systemem, jak układ endokrynologiczny tylko dlatego, że udało nam się odkryć parę topornych, syntetycznych substancji, działajacych z subtelnością młota kowalskiego, próbujących naśladować czy to prawdziwy estrogen, prawdziwy hormon tarczycy, czy prawdziwy progesteron. Tak naprawdę to nie mamy najmniejszego pojęcia, co faktycznie robimy, z powodu kompleksowości zachodzących reakcji. Nasza ignorancja spowodowała nowy rodzaj choroby: raka macicy”.
Jak to możliwe, by lekarze wyrażali aż tak sprzeczne opinie? Gdzie leży prawda? Osądźmy sami.
Czy terapia hormonalna, zwana również zastępczą, w rzeczywistości jest aż tak przebojowa? Czy rzeczywiście jest ona jedynym sposobem rozwiązywania medycznych problemów wynikających z nieprawidłowej pracy hormonów? Skąd bierze się nagminność za-chorowań na raka piersi, narządów rodnych oraz prostaty? Gdzie leży początek tragedii zawałów, wylewów, nadciśnienia, włókniaków, mięsaków, cyst, endometriozy i nadżerek, bolesnych miesiączek, bezpłodności czy osteoporozy?
Zanim jednak spróbujemy odpowiedzieć sobie na te pytania, wyjaśnijmy najpierw, czym właściwie jest hormonalna terapia zastępcza (HTZ)? Dlaczego właśnie zastępcza, choć to słowo często jest pomijane?
Ma to oczywiście uzasadnienie, które w języku propagandy sukcesu zadomowiło się pod określeniem „naukowy marketing”.
Nie ma skutku bez przyczyny
Dlaczego dr Allen Banik czy dr Ernst Krebs w czasie naukowej ekspedycji w Himalaje nie mogli wśród lokalnych mieszkańców doszukać się chorób nowotworowych, serca, osteoporozy, cukrzycy czy reumatyzmu? Co sprawia, że przeciętna ich życia wynosi nie 70, a 120 lat?
Czyżby to, że lokalni szamani odradzają im kontakt z ksenoestrogenami? A może to, że zabraniają im konsumpcji modyfikowanej żywności? Z całą pewnością i jedno, i drugie, bo jak się okazuje, dla ludzi ze szczepu Hunzu jedzenie pasteryzowane, homogenizowane, rafinowane, hydrolizowane, mrożone, konserwowane chemicznym świństwem, puszkowane, smażone na roślinnym oleju, barwione, podgrzewane w kuchence mikrofalowej, zacukrzone, „wzbogacane” sztucznym nawozem i Bóg wie czym jeszcze, jest czymś nieznanym. Spożywają natomiast produkty, które my nazywamy trucizną.
Innymi słowy, nadal zachowują się tak, jak ich przodkowie.
– Dlaczego mielibyśmy wypijać dwa litry wody dziennie i do tego z plastiku? – pytają się, kręcąc zdziwieni głowami. Pijemy ją wyłącznie wtedy, kiedy odczuwamy pragnienie – mówią. (Całe szczęście, że nie ma wśród nich producentów wód mineralnych, bo pewnie wpłynęliby na zmianę ich nastawienia).
A trzeba powiedzieć, że mięso i ryby solą w dużych ilościach, twierdząc, że im to nie szkodzi. Ignoranci! Jak mogą nie wiedzieć, że sól jest trucizną i z tego powodu może im bardzo zaszkodzić (patrz rozdział: „Witaminy i minerały”)!
I tak oto, w ten prymitywny sposób, pozbawieni oświaty i porad kolorowych magazynów dla pań, żyją sobie ludzie ze szczepu Hunzu. Bez plagi raka piersi i raka prostaty. A co z nami?
Okazuje się, że i my możemy sobie pomóc. W jaki sposób?
Zacznę może od wypowiedzi dr J. Mercoli z Wellness Institut (USA): „Estrogen, a zwłaszcza estradiol, nie podwyższa ryzyka raka piersi, a faktycznie wywołuje go tak, jak wywołuje i raka prostaty. I nie widzę potrzeby dalszej nad tym dyskusji. Wszyscy poważni naukowcy dane te potwierdzają”.
Zakładając więc, że jest to fakt medycznie uzasadniony, wypadałoby teraz przejść do informacji przekazanej przez „Journal of American Medical Association” (1998), dotyczącej zjawiska tzw. apoptozy, czyli subtelnego i niezapalnego procesu obumierania komórek, którego prawidłowość zależy od wielkości dostarczanej energii. Mówiąc inaczej, apoptoza jest zaprogramowanym genetycznym procesem, który może ulec zachwianiu jedynie wówczas, jeśli „komponenty machiny apoptotycznej (jądra komórkowe) ulegną mutacji lub są w niedostatecznej ilości”.
Lekarze leczący przyczyny chorób
Zanim zapuścimy się w nieznane obszary medycyny ekologicznej, warto byłoby teraz po-znać dokonania lekarzy i naukowców praktykujących tę wciąż mało znaną pacjentom gałąź medyczną.
Z ich perspektywy obserwować będziemy tajniki medycznych sukcesów, które spowodowały, że postanowiłem zgłębić ich wiedzę w Amerykańskiej Akademii Medycyny Środowiska, co czynię z przyjemnością i pasją.
Zacznę może od lakonicznego: „komórki są nieśmiertelne”, czyli cytatu laureata nagrody Nobla, Francuza doktora Alexis’a Carrel’a, który w ten oto sposób podsumował wieloletnie obserwacje komórek żywych organizmów. Stwierdził on, że wszystkie żyjące komórki wytwa-rzają odpady, których niekontrolowana akumulacja powoduje starzenie i śmierć. Natomiast jeśli odpady te są regularnie wydalane, a komórki prawidłowo odżywiane i nawadniane, to będą „tętnić życiem bez końca”.
Rozpoczynając kwintesencją pracy naukowej doktora Carrel’a, kierowałem się chęcią ukazania, jak dalece rozminęły się sposoby leczenia chorób cywilizacyjnych w medycynie konwencjonalnej i środowiskowej, zwanej również medycyną ekologiczną.
Powyższą koncepcję w swoją filozofię leczenia włączyła medycyna ekologiczna, odrzuciła „konwencja”. Odrzuciła też potrzebę rozpatrywania człowieka jako biologicznej części środowiska. A przecież to właśnie z powodu jego skażenia człowiek doświadcza chorób cywilizacji. Pytam więc, jak można skutecznie je leczyć, skoro pomijany jest fakt tej zależności?
Nie można powiedzieć, że metody leczenia „konwencji”, ignorującej tę odwieczną symbiozę, nie przynoszą doraźnych korzyści. Ale czy pacjentowi chodzi tylko o uzyskiwanie „doraźnych korzyści”, czy odzyskanie zdrowia? A może wolałby zamiast leczenia skutecznie zapobiec chorobie?
Rak i miażdżyca – perspektywa lekarzy od przyczyn
Czym rzeczywiście są choroby: nowotworowa i miażdżyca? Dlaczego obie zajmują pozycje liderów na listach medycznych statystyk? Dlaczego zabiegi skoncentrowane na usuwaniu nowotworowego guza nie eliminują możliwości częstych nawrotów choroby? Czy farmakologiczna kontrola cholesterolu lub np. angioplastyka mają jakikolwiek wpływ na powstrzymanie tempa rozwoju miażdżycy, ilość zawałów oraz wylewów krwi do mózgu? Dlaczego miażdży-ca oficjalnie traktowana jest jako choroba nieuleczalna, skoro lekarze „od przyczyn” mówią o jej pełnej uleczalności? Gdzie należy doszukiwać się podstaw tego typu stwierdzeń? Na czym polega sukces lekarzy ekologicznych?
Jak sięgam pamięcią, logika zawsze podpowiadała mi, że jeśli usunie się nowotworowy guz, to jednocześnie powinno nastąpić automatyczne ustąpienie choroby. Tak jednak nie jest, albowiem komórki nowotworowe, nawet po usunięciu guza, wciąż są obecne, a całkowita eliminacja ich uzależniona jest od predyspozycji naszego systemu obronnego. Podobnie ma się sprawa z cholesterolem. Jeśli ma on być odpowiedzialny za chorobę miażdżycową, to dlaczego obniżenie jego poziomu za pomocą bezcholesterolowej diety czy środków farmakologicznych nie rozwiązuje problemu wciąż wzrastającej liczby zawałów, wylewów, tętniaków czy amputacji kończyn? Czyżby terapeutyczny sukces miał leżeć poza obszarem medycyny konwencjonalnej?
Rozdział ten zacznę optymistycznie. Dr W.D. Kelley, absolwent dwu prestiżowych uniwersytetów Ameryki twierdzi: „Nie ulega wątpliwości, że rak jest jednym z najłatwiejszych chorobowych procesów, jeśli chodzi o prawdziwe leczenie”.
Podobnie, tyle że na temat chorób układu krążenia, wyraża się respektowany w ekologicznych kręgach medycznych dr J. Krop: „Nie ma chyba łatwiejszej w leczeniu choroby od miażdżycy”.
Zaskoczenie? Nie pierwsze i nie ostatnie!
Czy cytując wybiórczo cieszących się autorytetem w środowisku medycznym lekarzy, chcę powiedzieć, że choroby nowotworowe i układu krążenia nie należą do groźnych? Absolutnie nie. Cytuję ich tylko dlatego, aby podkreślić, że wiedza, z jaką się zapoznałem, pozwala mi z całą pewnością stwierdzić, iż oba rodzaje chorób nie należą do kategorii nieuleczalnych1, by nie wspomnieć o łatwości zapobiegania im.
Powiedzenie „jedna uncja prewencji jest lepsza od funta leczenia”, nie wzięło się przecież znikąd i radziłbym je zapamiętać.
nsulina
Jej szkodliwy wpływ na wszystkie nieomal organy ciała (łącznie z nerkami i oczami) znany jest medycynie nie od dzisiaj, co nie oznacza, że eksperci pracujący dla instytucji ochrony publicznego zdrowia czynią cokolwiek, aby uświadomić społeczeństwu zagrożenia, jakie ze sobą niesie cukier. W każdej postaci, kolorze i spożywany już od kolebki. Obecnie gdziekolwiek nie spojrzeć: cukier jest w szkołach, przy kasach marketów, stacjach paliwa, a nawet szpitalach – od kroplówki począwszy, a przy szpitalnym sklepiku skończywszy. Półki sklepowe aż uginają się pod jego ciężarem. Czegokolwiek dotknąć: cola, soczki, odżywki dla dzieci, batony, ciastka, cukierki, śniadaniowe płatki, jogurty, gumy do żucia, kompoty, marmolady, dżemy, by nie wspomnieć o „czystej” z colą lub sokiem…
Ale czy na nich koniec? Nie, do tego przecież dochodzi kawałek pachnącej, świeżej drożdżówki („taki kawałek przecież nie szkodzi”), codzienna fura ziemniaków, frytek i chleba oraz „dla zdrowia”, ugotowana „na śmierć” warzywna sałatka popijana przesłodzoną herbatą lub kawą.
To przecież nie glukoza! – powie ignorant.
Na talerzu jeszcze nie glukoza – odpowie lekarz „od przyczyn”. Twoja sałatka oraz gorzałka przybiorą postać glukozy, jeśli je połkniesz. Tak jak i wszystkie inne węglowodany – doda.
A co na to „eksperci” od spraw żywienia? W ich opinii jak zawsze powraca „wina” genów, kawy, cholesterolu, źle funkcjonującej od urodzenia trzustki. Natomiast nic na temat cukru i jego bezpośredniego związku z nadpobudliwością ruchową, rakiem czy miażdżycą.
Od Oli Gordon: Książka której już się nie wydaje, tak mówią mi księgarnie do których dzwoniłam – po co ludziska mają się dowiedzieć prawdy?
Obejrzyj / wysłuchaj prelekcji p. Jerzego Maslanky na youtube.  Żródło:https://wolna-polska.pl/wiadomosci/od-lekarza-do-grabarza-jerzy-maslanky-2018-02

czwartek, 16 maja 2019

CHOROBA PARKINSONA - KAMPAVATA


Choroba Parkinsona znana w Ayurvedzie jako Kampavata jest schorzeniem neurologicznym występującym w 1% populacji powyżej 65 roku życia. Jest czwartym najczęstszym zaburzeniem neurologicznym u osób starszych. Parkinson częściej występuje w krajach uprzemysłowionych toteż wielu lekarzy i naukowców spekuluje, że ta choroba może być spowodowana toksynami ze środowiska (co nie jest to całkowicie pozbawione racji, np zatrucia metalami ciężkimi i innymi toksynami z nieprawidłowej diety). Nie mniej już wcześniej odnotowano zachorowania na Parkinsona. Można tą chorobę znaleźć w opisie słynnego lekarza Gelana pod nazwą "potrząsające porażenie". Następnym lekarzem, którym dokładnie opisał tą chorobę był James Parkinson, stąd choroba została nazwana jego imieniem. W czasach starożytnych występowała rzadko ale nie jest obca w Ayurvedzie już od starożytności pod nazwą Kampavata, czyli wstrząsy spowodowane Vatą.

Wszystkie drżenia mniejsze czy większe, także wstrząsy powszechnie nazywano Kampavata. Z wiekiem, szczególnie w późniejszych latach w ciele gromadzi się siła (energia) Apanavayu (Sanchaya) i stan człowieka się pogarsza. Wiadomo, że w organizmie człowieka jest siła życiowa, która także przenika wszystkie żywe istoty, praktycznie bez niej nie ma życia. Ta życiowa siła znana także jako "Mahaprana" to uniwersalna energia, która kontroluje wszystkie nasze funkcje fizyczne i psychiczne.

Istnieje 49 vayas w naszym ciele ale najważniejsze aby zapoznać się z zasadą 5 vajas. Słowo vayu znaczy wiatr, który jest cały czas we wszechobecnym ruchu, płynie przez nasze ciało jak łódka po wodzie i cały czas kontroluje funkcje naszego organizmu: oddychanie, trawienie, wydalanie, impulsy nerwowe, emocje, psychikę.

Najbardziej znane są: Prana vayu, Apana vayu, Samana vayu, Udana vayu, Vyana vayu. Choć te 5 energii działają zgodnie razem, każda ma swój obszar ciała, który jest nie tylko fizyczny, również rządzą psychiką i emocjami. Te 5 sił dobrze zrównoważonych dają człowiekowi dobre zdrowie.



1). Prana vaya - siła życia, pobiera nasz pokarm i płyny, powietrze oraz wszystkie wrażenia sensoryczne i psychiczne doświadczenia. Jest częścią natury i ta siła napędza wszystkie inne vayas. Siedzibą Prany vaya jest serce, od niej zależy nasze bicie serca. Chociaż jej siedzibą jest serce to przechodzi przez centrum ciała ku dołowi, od gardła do pępka.

2). Apana vaya - znaczy energia, która oddala. Porusza się od pępka do miednicy i wyrzuca co jest niepotrzebne w naszym organizmie. Apana vaya jest siłą napędową eliminacji odpadów: z nerek, pęcherza moczowego, jelita grubego, narządów płciowych, również z układu rozrodczego, kiedy rodzi się nowe życie. Jeśli ta energia będzie słaba to podobnie jak w Prana vaya nie czujemy się dobrze, brakuje nam siły napędowej do życia. Przy niedoborze Apana vaya człowiekowi brakuje motywacji, determinacji, jest leniwy, niezdecydowany, robi pomyłki. Apana vaya to typowy element ziemi i jest związany z czakrą korzenia (Muladhara) co pozwala człowiekowi być silnym, zdecydowanym.

Obie te energie: Prana vaya i Apana vaya są odpowiedzialne za nasze oddychanie (wdech i wydech). Za pomocą Prany vaya powietrze wędruje z centrum oddychania do pępka, a Apana vaya  porusza je poniżej pępka i wraca na powrót do centrum oddychania.

3). Samana vaya - równoważy powietrze, kontroluje metabolizm, jest to tzw. trawienny ogień, który pozwala funkcjonować organom trawiennym i gruczołom, reguluje przyswajanie tlenu z powietrza, którym oddychamy, jak również jednoczy dwie siły: Prana vaya i Apana vaya. Samana vaya jest bardzo ważną siłą (energią) przy pracy z żywnością podczas trawienia, oddziela składniki odżywcze od toksyn... jeśli po posiłku poczujemy się źle, mamy niestrawność to właśnie za przyczyną tej energii, ponieważ nie może sobie poradzić z nadmiarem toksyn w naszym posiłku (nie zawsze to świadczy o tym, że posiłek jest toksyczny, może po prostu występować brak tej energii lub jest zbyt dużo toksyn i ta energia sobie z nimi nie radzi) - wystąpi to jako zaburzenia żołądka i trudności w oddychaniu. Dzięki tej energii otrzymujemy informacje co jest dla nas szkodliwe, dzięki niej możemy dokonywać dobrych wyborów... ja to nazywam dobrym stróżem albo bezpiecznym szlabanem w swoim żołądku ponieważ ta energia dobrze zrównoważona potrafi natychmiast usunąć z ciała truciznę np poprzez wymioty... jak również stoi na straży aby się nie przejadać... kiedy mamy dosyć pożywienia "zamyka" szlaban i nie przyjmie dalej nawet jednego kęsa - to jest bardzo dobra energia tylko nie wolno zakłócić jej równowagi a wówczas nie będzie ani nadwagi ani niedowagi, ani żadnych zatruć. Samana vaya jest kojarzona z elementem ognia i z trzecią czakrą splotu słonecznego (Manipura). Jest to ognista energia, i kiedy mamy jej w ciele nadmiar wywoła w nas gniew... również wpływa na pragnienia, złudzenia i brak dyskryminacji.

4). Udana vayu - ta siła unosi nas w górę. Są to rejony gardła, głowy... ale jej główną siedzibą jest gardło. Dzięki niej funkcjonują mięśnie szyi, nadaje funkcji naszym uszom, oczom, nosowi, jak również daje siłę naszym kończynom. Od niej zależy nasza mowa, entuzjazm, ma wpływ na naszą psychikę... lecz kiedy występuje nierównowaga spowoduje problemy w oddychaniu, chaotyczną mowę, taka osoba nie potrafi wyrazić siebie, całkowicie się gubi w samookreśleniu, ma zaburzenia emocjonalne, nisko skoordynowane ruchy kończyn, utraty równowagi. Głównym centrum tej energii jest czakra gardła (Vishuddha), która również jest ważnym ośrodkiem oczyszczania, posiada w sobie "urządzenie" niczym sitko (eteryczny organ). który wyłapuje trucizny ze środowiska.

5). Vyana vayu - to siła, która działa na peryferiach naszego organizmu. Pchana jest od środka do zewnątrz, przenika całe ciało i łączy je. Biegnie za pomocą  sieci 72.000 meridian, łączy nerwy, żyły, mięśnie, stawy i zasila ciało składnikami odżywczymi i energią. Integruje ciało w jedność. Odpowiada także za skórę i takie stany jak pot czy gęsia skórka, są one przejawem tej energii. Kiedy występuje nierównowaga tej energii nasze ciało cierpi, myśli są chaotyczne, zmniejsza się moc czucia, występuje brak koordynacji umysłu... ogólnie człowiek czuje się niezdrowy. Vyana vayu połączona jest z czakrą korony (Sahasrara).

To jest taki krótki szkic naszych pięciu najważniejszych sił, które występują w naszym ciele, dzięki czemu będziemy mogli lepiej zrozumieć nasze słabości ciała, szczególnie w podeszłym wieku, kiedy te siły maleją. Utrzymanie harmonii pomiędzy tymi pięcioma siłami jest ważne dla naszego zdrowia.

W starszym wieku wysychają nasze błony ciała co sprawia, że robią się słabe, mało elastyczne. Najbardziej dotyczy to tkanek mózgu, i kiedy mózg staje się coraz słabszy objawia się to na zewnątrz różnymi drżeniami ciała i złą koordynacją ciała. Zmniejszona lub zachwiana energia w mózgu to również depresja, osłabienie wzroku, słuchu i inne elementy patologii.

Kiedy w starszych latach pień mózgu traci wyspecjalizowane komórki, które stymulują dopaminę pojawia się choroba Parkinsona. Lekarze różnie kombinują co powoduje taki stan ale jak dotąd nie mają zbyt dużych osiągnięć w leczeniu tej choroby. Najczęściej spotykanym objawem w Parkinsonie jest drżenie pojawiające się w rękach, ramionach, nogach, chociaż mogą to być inne obszary ciała, upośledzone są również ruchy palców rąk, pojawia się zły krok: powolny i trudny do poruszania się, chociaż kilka początkowych kroków wygląda niczym kłus... jak również bywają huśtawki w chodzeniu: naprzemian szybko i wolno. Innym charakterystycznym objawem jest twarz, staje się bez wyrazu, niczym maska. Automatycznie głos staje się monotonny, trudny do zrozumienia, mogą być też inne objawy lecz najbardziej charakterystyczne w chorobie Parkinsona jest drżenie ciała, maskowata twarz, problemy w chodzeniu i problemy z palcami rąk.

Zrozum Vata - minimalizuj stres!


Leczenie choroby Parkinsona wg. Ayurvedy to przede wszystkim usunięcie zakłóceń w Vata. Jako, że przyczyną choroby Parkinsona jest osłabienie skrzyżowań nerwów, zwanych zwojami nerwowymi, które znajdują się u podstawy mózgu, aby zatrzymać to osłabienie i późniejsze zwyrodnienie komórek mózgu musimy za wszelką cenę minimalizować stres u chorych osób poprzez ciszę i spokój i podajemy zioła, które zawierają dopaminę w naturalnej postaci, w przeciwieństwie do wersji syntetycznych, które znajdują się w lekach medycyny konwencjonalnej.

Ayurveda wykorzystuje do leczenia choroby Parkinsona zioła i olejki. Najczęściej stosowane zioło to Kapikachhu (Mucuna Pruriens, cipki) - zawiera ono naturalną dopaminę, podaje się je w dawce 1/2 do 1 łyżeczki w mieszance z jedną szklanką mleka 2x dziennie.

Kapikachhu (Cowhage / Mucuna Pruriens, cipki)

Jest to skuteczny tonik w leczeniu choroby Parkinsona ponieważ zwiększa poziom dopaminy, jest w stanie podnieść barierę krwi w mózgu.

Poza tym zioło funkcjonuje jako wzmacniacz libido, jest sprawdzonym afrodyzjakiem, poprawia parametry nasienia, dzienny poziom testosteronu i produkcji spermy, toteż jest stosowany w leczeniu niepłodności.

Brihat Vata Chintamani Rasa

Wpływa na tridosha - równowagę Vata i Kapha. Z kombinacją innych ziół używany do leczenia dny moczanowej, reumatoidalnego zapalenia stawów, zespołu złego wchłaniania, przetoki, wzdęć brzucha, wodobrzusza, cukrzycy, astmy. Nie wolno przyjmować dłużej niż 2 miesiące.

Brhad Vata Cintamani Rasa

Doskonały regenerator nerwów ale można nim leczyć także zapalenie wątroby, gruźlicę, astmę i różnego rodzaju choroby serca. Jest niezwykle skuteczny w leczeniu chorób psychicznych, w histerii, wzmacnia mózg. Wpływa na wszystkie trzy doszy w organizmie.

W niektórych przypadkach stosuje się także suplementy oparte na złocie. Inne ayurvedyjskie leki stosowane w chorobie Parkinsona to: Abhruk Bhasma, Agni Tundi Vati, Maha Yograj Guggulu, Shrunga Bhasma, Visha Tinduk Vati.



Leczenie Parkinsona według Ayurvedy obejmują również masaże z zawartością leczniczych olejów takich jak: Maha Mashadi, Tailam. Inny dobry olejek stosowany w masażu to Maha Nurajun.

W leczeniu choroby Parkinsona są jeszcze stosowane łagodne środki przeczyszczające do oczyszczania jelita grubego w celu usuwania Vata. Zabiegi oczyszczające znane jako Panchakarma są zalecane w celu pozbycia się toksyn z organizmu i aby zrelaksować ciało i umysł.


Znanym olejem stosowanym w Ayurvedzie nie tylko w chorobie Parkinsona, również w chorobie Alzheimera, demencji starczej, padaczki, lęków, w przypadku wypadania włosów jest olej z Brahmi, który łagodzi dolegliwości psychiczne i neurologiczne, przynosi jasność umysłu. Potocznie zwany jest "Brahmi". Jest znany jako środek odmładzający dla wszystkich systemów w organizmie. Można go używać do aromatoterapii. Olej Brahmi odegrał kluczową rolę w leczeniu zaburzeń nerwowych w medycynie indyjskiej i japońskiej. Używany jest jako odmładzacz mózgu i układu nerwowego. Poza tym wzmacnia serce i reguluje zaburzenia układu krążenia, służy do leczenia nowotworów, stanów zapalnych i działa jako antidotum na ukąszenia węży.


Brahmi (Bacopa) w kapsułkach

Olejek Brahmi jest skuteczny w leczeniu choroby Alzheimera, kiedy osoba cierpi na duże zaniki pamięci oraz brak zdolności do myślenia i mówienia, pomaga nawet w bardzo zaawansowanym stadium. Ma zdolność do odwracania amnezji zwłaszcza poznawania.


W leczeniu chorób mózgu i układu nerwowego bardzo pomocna jest medytacja poprzez skupienie umysłu na czakrze Agna (trzeciego oka) co znacznie poprawia koncentracje, aktywuje komórki mózgu, zwiększa moc pamięci, pomaga kontrolować zmysły. Ten punkt pomiędzy brwiami  jest podłączony do przysadki mózgowej i jest związany z siłą życiową. W dodatku medytacja wzmocniona aromatoterapią z olejkiem Brahmi pomaga w szybkim leczeniu na różne zaburzenia mózgu. Aktywuje poziom dopaminy i serotoniny - ważnych neuroprzekaźników w mózgu.

Olejek Brahmi pomoże również dzieciom z ADHD (nadpobudliwość psychoruchowa), pomoże w koncentracji, w nauce.

Podawany w połączeniu z Ghee (rodzaj masła), zmniejsza napady i drgawki padaczkowe, natomiast w chorobie Parkinsona znacznie zmniejsza śmierć komórek w środmózgowiu.

Udowodniono także, że olej Brahmi zapobiega wyczerpaniu się dopaminy nawet w przypadkach neurotoksyczności wywołanej kofeiną.

Uwaga: Olej Brahmi pomaga przezwyciężyć nałogi, uzależnienia od narkotyków, palenia, alkoholizmu i ma efekt odmładzający na cały nasz organizm.

Łagodzi depresje i lęki, zapewnia spokojny sen, podnosi na duchu, uspokaja umysł... i w tym celu wystarczy delikatny masaż lub aromatoterapia.

Ayurveda ma skuteczne metody leczenia choroby Parkinsona od tysiącleci w przeciwieństwie do medycyny konwencjonalnej i jej leków, które nie tylko nie leczą całkowicie z tej choroby ale wywołują jeszcze niepożądane objawy.

Vancouver
28 Jan. 2016