Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

czwartek, 14 grudnia 2017

TABLETKI PRZECIWBÓLOWE NLPZ

TABLETKI PRZECIWBÓLOWE NLPZ - ukryte zagrożenie i jak można go uniknąć Wiele dorosłych osób cierpi na stałe lub powracające bóle, np. kręgosłupa, bioder i inne. Jeżeli bóle powtarzają się regularnie lub są bardzo silne, zmuszeni jesteśmy do sięgnięcia po tabletki przeciwbólowe. Niestety większość ludzi biorąc tabletkę nie zdaje sobie prawy z tego, że może ona bardziej zaszkodzić niż sam ból! W największym obecnie na świecie czasopiśmie medycznym British Medical Journal opublikowano rezultaty długoletnich badań, przeprowadzonych na grupie ponad 116 tys. pacjentów regularnie zażywających leki przeciwbólowe. Okazało się, że substancje zawarte w tych lekach znacznie zwiększają ryzyko powstania innych chorób. Na przykład u osób zażywających popularny w Polsce Ibuprofen wykazano, że ryzyko wystąpienia zawału serca wzrosło o 100 procent, a ryzyko udaru aż o 300%! Jakie są skutki uboczne zażywania lekarstw chemicznych? Nie ma takiego leku przeciwbólowego, który przy długotrwałym stosowaniu nie powodowałby żadnych poważnych skutków ubocznych, takich jak: wrzody żołądka, krwawienie przewodu pokarmowego, silne bóle brzucha, mdłości, zawroty głowy, wzrost ciśnienia tętniczego, trwałe uszkodzenia wątroby czy nerek oraz różne postacie reumatyzmu. Co gorsza, nawet sami lekarze często nie wiedzą, jakie środki chemiczne zawarte w lekach przeciwbólowych sprawiają, że mogą one być aż tak niebezpieczne dla zdrowia pacjenta. Według badań Stanford University Medical School leki przeciwbólowe wywołują powikłania w postaci krwawienia w przewodzie pokarmowym, a w konsekwencji śmierć ponad 16 tys. osób rocznie!

Janusz Nawolski.

Wielkość produkcji sztucznego mięsa zwiększy się trzykrotnie



Wiele już napisano na temat trendu do tworzenia tak zwanego sztucznego mięsa. Jeszcze kiedyś koszt jednego sztucznego hamburgera był absurdalnie wysoki, ale technologia tanieje i zyskuje zamienniki a w związku z tym pojawia się coraz więcej firm, które konkurują ze sobą na tym dynamicznym nowym rynku. 
Jedna z nich, Beyond Meat, znacznie rozszerza swoją produkcję. Już teraz sprzedaje hamburgery ze sztucznego mięsa w 5000 restauracjach w Stanach Zjednoczonych i jest dostawcą dla największych sieci supermarketów. Ostatnio firma Beyond Meat dokonała szeregu inwestycji o łącznej wartości 55 milionów dolarów. Ma to zapewnić trzykrotny wzrost wielkości produkcji. Zatrudniono też byłego szefa McDonald's.

Trzeba zauważyć, że mięso produkowane przez Beyond Meat nie jest syntetyzowane z komórek macierzystych w drukarce 3D. Zamiast tego zawiera, ekstrakty ziołowe, białko z grochu, drożdże, sok z buraka i olej kokosowy.

Według gazety Wall Street Journal, firma Beyond Meat planuje zastąpienie do 2035 roku, wszystkich roślinnych odpowiedników sztucznymi proteinami. Taką wymianą technologiczną planuje też ich najbliższy konkurent Impossible Foods, który obecnie zamierza produkować co miesiąc do 450 ton sztucznego mięsa. 

Według analityków, rynek wyrobów ze sztucznego mięsa każdego roku wzrośnie o minimum 8%, a do roku 2020 jego wartość wyniesie 5,2 mld dolarów. Trzeba jednak pamiętać, że popularność sztucznego mięsa jest jednak ograniczona do Ameryki Północnej i Europy, czyli tam gdzie rozpowszechnione są mody polegające na nie jedzeniu prawdziwego mięsa. W Azji nadal nie ma zbyt dużego zapotrzebowania na takie innowacje. Oznacza to, że ekspansja takich produktów zależy od odpowiedniej podbudowy ideologicznej.

W JAKI SPOSÓB NATURALNIE MOŻNA RADZIĆ SOBIE Z ASTMĄ





Miliony ludzi choruje na astmę w tym bardzo dużo dzieci, ale niewielu ludzi wie, że leki na astmę wpływają negatywnie na układ odpornościowy i hormonalny wywołując szereg niepożądanych symptomów. Toteż trudno się dziwić, że po zażywaniu tych leków mogą wystąpić dodatkowe problemy.

Przy astmie ważna jest przede wszystkim odpowiednia dieta (pokarmy, które nie drażnią układu oddechowego). Ważny jest w organizmie poziom witaminy D3 - to jest człowieka naturalna ochrona. Zdrowa dawka witaminy D3 dla dorosłych to 600 jednostek międzynarodowych, którą można uzyskać już przez samą zdrową dietę. I drugim ważnym czynnikiem przy astmie to utrzymanie zdrowej wagi.

Astma to nic innego tylko zwężenie dróg oddechowych, gdzie są zablokowane kanały oddechowe… toteż ważne jest w jakim środowisku żyjemy, czym oddychamy… i w leczeniu astmy niezmiernie ważny jest również aspekt stresu... aby utrzymać nad nim kontrolę potrzebna jest w organizmie odpowiednia ilość cynku, który wspomaga nadnercze i łagodzi stres.

Jeśli występuje pogorszenie w tej chorobie, wiadomo że jest również niedobór witaminy A, toteż należy zwiększyć spożycie tych pokarmów, które tą witaminę posiadają np. marchew, słodkie ziemniaki… i wszystkie karotenoidalne. Dodatkowo podajemy kwas foliowy (zielona sałata, fasola, orzechy), który zmniejsza reakcje alergiczne i stany zapalne.

Kiedy pojawia się silniejsza infekcja, należy podać więcej witaminy C (owoce cytrusowe, jagody) i witaminy E (oleje roślinne).

Również niski poziom magnezu w organizmie wiąże się z zachorowaniem na astmę, brak odpowiedniej ilości magnezu wpływa źle na kurczenie się oskrzeli (i znowu szukamy magnezu w pożywieniu - awokado, fasola, kakao, orzechy, niektóre ziarna).

Poza tym przy astmie polecam brokuły, brukselkę i inne kapustne, które zawierają sulforafany, które blokują zanieczyszczenia powietrza. 

Wspaniałym naturalnym lekiem jest czosnek, cebula i nasiona gorczycy. Wszystkie są uważane za naturalne środki przeciwdrobnoustrojowe, które pomagają w leczeniu infekcji (w tym przypadku może być sok z cebuli, czosnku i miodu). Wszystkie pomagają w walce z infekcjami bakteryjnymi i wzmacniają układ odpornościowy, kwercetyna w nich występująca hamuje stany zapalne.

Tutaj apel do matek w ciąży i tych już karmiących:
Możecie zapobiec rozwojowi astmy u swoich dzieci spożywając w czasie ciąży lub karmienia piersią probiotyki (kambucha, kiszonki… i wiele innych).

Dodatkowo astmatykom polecam Omegę 3, zmniejsza skutki astmy, aktywuje układ odpornościowy. Należy również zadbać o właściwy poziom witaminy B5, która obniży stres, tak ważny przy astmie.

Uwaga - Teofilina stosowana przy leczeniu astmy powoduje niedobór witaminy B5.

Dzieci karmione sproszkowanym lub pasteryzowanym mlekiem są bardziej narażone na astmę i różne alergie, dodatkowo są mniej odporne na wszystkie choroby.

Podobnie ma się sprawa z zawartością cukru w żywności podawanej dzieciom (także dorosłym). Nadmiar cukru przyczynia się do przerostu drożdży czyli Candidy.

Najgorsze alergie pokarmowe wywołują pasteryzowane produkty mleczne, gluten pszenny, jaja, niektóre orzechy. Występują w wielu produktach pod nazwami: hydrolizowane białko roślinne, lecytyna, skrobia, olej roślinny.

Astmę wywołują środki konserwujące żywność i barwniki spożywcze, szczególnie MSG, tartrazyny (żółty barwnik spożywczy).

Należy unikać potraw faszerowanych hormonami i antybiotykami, pasteryzowanych napojów, ryb hodowlanych obciążonych chemikaliami i rtęcią.

Zdrowe jedzenie w swoim czasie przebuduje płuca i poszerzy drogi oddechowe, ale to wszystko wymaga więcej lub mniej czasu, zależy od zaawansowania choroby… i oczywiście wymaga to naszej cierpliwości.

Na astmę można stosować olejki eteryczne np. miętowy, eukaliptusowy, które otwierają drogi oddechowe, obniżają obrzęki węzłów chłonnych… można stosować również olejek lawendowy, który łagodzi stres i niepokój. Można stosować je jako aromatoterapię.

I oczywiście przy astmie ważne jest nasze środowisko, w którym przebywamy. Musimy używać zdrowych mydeł, naturalnych środków czyszczących, zdrowych ubrań, usuwać pleśń, jeżeli taka się gdzieś pojawia, używać filtrów do wody, aby usunąć chlor, często odkurzać i zmieniać pościel, wygonić z mieszkania karaluchy, jeśli takie się gdzieś pojawią, ponieważ te pomagają nasilać objawy astmy.

Można jeszcze dodatkowo stosować masaż na kręgosłup… ale tu należy znaleźć dobrego fachowca, musi znać punkty, które właściwie uciskane zlikwidują nacisk z nerwów dotleniających płuca.

Do tego zaleciłabym jeszcze ruch i ćwiczenia, aby rozluźnić mięśnie.

25 Nov. 2017
Vancouver   Źródło:https://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_w_jaki_sposob_naturalnie_mozna_radzic_sobie_z_astma.html

środa, 13 grudnia 2017

Spirulina jest przereklamowana

Spirulina to morska alga, które jest reklamowana jako „zielone mięso” czy też „superfood”. Spirulina ceniona jest za dużą wartość białka i innych substancji odżywczych. Szczególnie chętnie stosowana jest przez wegetarian i wegan, często bywa dodawana do „smoothies”, czyli tzw zielonych drinków.

Wokół spiruliny narosło wiele mitów i przekłamań. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka z nich. Przejdźmy od razu do rzeczy. Bardzo mądre jest powiedzenie ludowej, że „nie wszystko złoto co się świeci”. Na swojej stronie pisałem wiele także o tym, że nie wszystko co „duchowe” jest dobre. Że wiele doktryn wpędza ludzi w stare jak świat wzorce. Takie jak poczucie winy i mentalność niewolnika. No i nie wszystko, co nazywane jest „zdrowym”, rzeczywiście jest zdrowe. A nawet jeśli dana rzecz jednemu pomaga, to drugiemu może zaszkodzić, a trzeciego wręcz zabić.
CZYSTOŚĆ I SZKODLIWOŚĆ SPIRULINY
Spirulina jest bardzo często produkowana w krajach Azji, tj. w Chinach, Indiach, Indonezji czy Wietnamie. A przecież są to kraje o największym na Ziemi skażeniu biosfery. Normy odnośnie zanieczyszczeń praktycznie tam nie istnieją. Nie ma kontroli i zapobiegania zanieczyszczeniom wód, gruntów i atmosfery. Legendarny i bardzo medialny stał się smog zasnuwający azjatyckie miasta, z którego powodu umiera setki tysięcy ludzi rocznie, a miliony ciężko choruje. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.
Z drugiej strony, praktycznie nie istnieją tam instytucje kontrolujące zanieczyszczenie żywności. Jest to szczególnie dramatyczne dla mieszkańców tych krajów, którzy są zmuszeni do jedzenia toksycznej żywności. Nasze europejskie dylematy o tym, że w żarciu jest jakiś glutaminian sodu czy nie, bledną przy tym, co wyprawia się w krajach azjatyckich. Z tego właśnie powodu chińskie czy indyjskie elity sprowadzają żywność dla siebie z zagranicy.
Tymczasem, co jest dość ponurą ironią, z tych krajów sprowadza się do nas dużo żywności, w tym tej „zielonej żywności”. Np spirulinę czy jagody goi. Morza, rzeki i jeziora w Azji są skrajnie zanieczyszczone nie tylko metalami ciężkimi, które często znajdują się w spirulinie. Ale także wszelkimi odpadami poprzemysłowymi, i wieloma zanieczyszczeniami organicznymi. Przecież to w Azji południowo-wschodniej jest najwięcej ognisk ptasiej grypy czy innych apokaliptycznych chorób. Z kolei na Pacyfiku, na wschód od Chin, pływa olbrzymia „góra śmieci” zajmująca obszar wielkości Australii. To wszystko jest w spirulinie i w innej żywności stamtąd sprowadzanej.
SPIRULINA A SKAŻENIE RADIOAKTYWNE PO FUKUSHIMIE
Po 2011 roku mamy do czynienia z jeszcze jednym niekorzystnym czynnikiem występującym na tamtych obszarach. Katastrofa nuklearna w Fukushimie była najpotężniejszą tego typu awarią w dziejach. Emisje radioaktywne wielokrotnie przekraczały Czarnobyl, i ilościowo, i jakościowo. Ilościowo – bo emisja była i nadal jest nieporównanie większa. Jakościowo – bo w Fukushimie radioaktywna zupa to kilkaset radionuklidów, zaś w Czarnobylu znacznie mniej. Ponadto w Fukushimie występuje zanieczyszczenie ciężkimi izotopami plutonu, które jest tu największym problemem.
Pomimo medialnej ciszy, nie przerwano emisji zanieczyszczeń. Rdzenie reaktorów w Fukushimie są stopione. Płynna, gorąca radioaktywna masa przetopiła betonowe podłoże reaktorów i reaguje z podłożem i wodami gruntowymi. Radiacja koło elektrowni jest tak duża, że ludzie mogą tam przebywać tylko w kombinezonach i tylko czasowo. Natomiast we wnętrzu reaktorów potężne skażenie zabiłoby człowieka po kilku minutach, nawet jeśli wszedłby w skafandrze. Promieniowanie to „uśmierca” także wysyłane tam roboty. Nie mamy technologii zdolnej naprawić reaktory i zatamować dalsze wycieki.
Reaktory ze stopionymi rdzeniami trzeba cały czas chłodzić. Wokół elektrowni w Fukushimie znajduje się ogromna ilość zbiorników ze skrajnie radioaktywną wodą. Jest ich tak dużo, że TEPCO, operator elektrowni, rozważa zrzucenie do morza milionów litrów tej wody, by zrobić miejsce. Warto mieć to na uwadze, rozważając zakup spiruliny. Wodorosty morskie mają dużą skłonność do akumulowania nie tylko metali ciężkich i innych zanieczyszczeń morskich, ale także skażenia radioaktywnego. I nie ma znaczenia, czy spirulina jest azjatycka, czy hawajska. Bowiem prądy oceaniczne zanoszą skażenie radioaktywne aż do Hawajów i dalej do wybrzeża Ameryki Północnej. A spirulina hawajska różni się od chińskiej po prostu tym, że jest kilka razy droższa.
SPIRULINA I WITAMINA B12 – GIGANTYCZNE KŁAMSTWO
W sprzedaży są cztery formy witaminy B12. Forma apteczna, czyli cyjano-kobalamina, jest stosunkowo słabo przyswajana przez organizm. Spożyta w formie tabletek przyswaja się w mniej niż jednym procencie. Wielu ludzi jej nie toleruje ani nie przyswaja w ogóle. Korzystniejsze formy witaminy B12 to adenozyno-kobalamina i metylo-kobalamina. Metylo-kobalamina przyswaja się z przewodu pokarmowego w około 5%. Najkorzystniejsza forma witaminy B12 to hydroksy-kobalamina, która jest tolerowana nawet przez osoby z licznymi defektami metabolicznymi.
Spirulina zrobiła furorę jako żywność roślinna, która zawiera dużą ilość witaminy B12. Z tego też powodu rzucili się na nią wegetarianie i weganie, gdyż oni są szczególnie narażeni na niedobory witaminy B12. Jednak przekonanie, że spirulina dostarczy naszemu organizmowi dużych ilości tej witaminy, jest całkowicie błędne. Prawdopodobnie jest odpowiedzialny za to „mitologiczny” marketing, jaki ma od samego początku ta roślina.
Otóż spirulina zawiera kompletnie nieprzyswajalne dla organizmu analogi witaminy B12. Są one gorszej jakości niż ta poczciwa, apteczna cyjano-kobalamina. To jednak nie jest cała prawda. Pół biedy, jeśli te nieprzyswajalne analogi byłyby po prostu wydalane z organizmu. Jednak po pierwsze blokują ona wchłanianie innych, pozytywnych form witaminy B12 z układu pokarmowego, a po drugie, obniżają ilość dostępnej frakcji witaminy B12 we krwi. Spirulina jest szczególnie niekorzystna dla osób z defektami metabolicznymi dotyczącymi przemian witaminy B12. A takich ludzi wcale nie jest mało.
SPIRULINA I JEJ SZKODLIWOŚĆ – PODSUMOWANIE
Jak już pisałem, nie wszystko złoto, co się świeci, i nie wszystko co zdrowe, rzeczywiście nam posłuży. Spirulina stała się hitem głównie dzięki spektakularnej kampanii marketingowej. Rosnąca populacja wegetarian i wegan potrzebowała produktu, który zapewniłby odpowiednia podaż białka i witaminy B12, i taki produkt otrzymała, choć jak się okazuje, nie do końca. Warto samodzielnie analizować różne za i przeciw. Warto po prostu wiedzieć, że każdy sprzedawca (np lekarz czy producent spiruliny) zachwala swój produkt i ukrywa jego wady.
Autorstwo: Jarek Kefir
Źródło: Jarek-Kefir.org  Żródło:https://wolnemedia.net/spirulina-jest-przereklamowana/

wtorek, 12 grudnia 2017

Bądźcie zdrowi ! Kwiat lipy – właściwości lecznicze

Ilustracja

Bądźcie zdrowi ! Kwiat lipy – właściwości lecznicze
 Kwiat lipy
Kwiat lipyJen D/Flickr/CC BY-NC 2.0
Każdy zna przepis babci na przeziębienie: jak tylko człowieka zaczyna atakować katar, łamią stawy i boli głowa, to zaparza się herbatę lipową, która okazuje naprawdę wspaniały efekt. Dzisiaj rozpatrzymy, jakie właściwości lecznicze ma kwiat lipy i w walce z jakimi chorobami jest on skuteczny.
Skład kwiatu lipy
W kwiatach lipy zawarta jest szeroka gama substancji, większości których zawdzięcza ta roślina swoje właściwości lecznicze.
W kwiatach lipy znajduje się olejek eteryczny – jego aromat jest wyczuwalny podczas kwitnienia drzewa i jest wynikiem obecności alkoholowej substancji farnezolu. Witaminy w składzie kwiatu z lipy są reprezentowane przez kwas askorbinowy (witamina C) i karoten (prowitamina A).
Ponadto surowiec roślinny zawiera:
– saponiny;
– glikozyd hesperydyna;
– glikozyd tiadiazyna;
– cukry;
– garbniki.
Warto zwrócić uwagę na mało znane właściwości kwiatu lipy: jego dojrzała formq (czyli owoc) zawiera do 58% oleju, którego smak przypomina olej brzoskwiniowy lub migdałowy.
Aromat kwiatu lipy jest stosowany w przemyśle perfumeryjnym i alkoholowym, gdzie do nadania zapachów perfumom i likierom wykorzystywany jest jego olejek eteryczny.
Podstawowe właściwości
Z punktu widzenia farmakologicznego kwiat lipy ma nastepujące właściwości:
– bakteriobójcze;
– przeciwzapalne;
– uspokajające;
– napotne;
– moczopędne;
– antyhistaminowe;
– przeciwgorączkowe.
Maksymalne właściwości lecznicze kwiatu lipy ujawniają się, jeśli przyjmowany on jest w postaci  wywaru, naparu lub herbaty, zaparzonej w tradycyjny sposób.
Korzyści  kwiatu lipy
Jeśli się pije herbatę z kwiatu lipy przy przeziębieniu lub grypie, objawy zatrucia szybko znikają, temperatura spada, sen staje się mocny i uzdrawiający.
Zapalenie oskrzeli, tchawicy, suchy kaszel są skutecznie leczone kwiatami lipy, zaparzonymi w termosie. W przypadku zapalenia gardła lub anginy ciepłym wywarem płucze się gardło.
Przy nerwobólach, bezsenności, migrenach i bólach głowy, herbata lipowa działa jako bezpieczny środek uspokajający i usuwa dolegliwości. Ten środek pozytywnie oceniają nadciśnieniowcy, ponieważ korzystne właściwości kwiatu lipy przyczyniają się jeszcze do normalizacji tętniczego ciśnienia krwi. A zdolność zwalczania arytmii sprawia, że kwiaty lipy są uniwersalnym naturalnym lekarstwem na większość schorzeń sercowo-naczyniowych.
Kwiat lipy jako źródło młodości
Doświadczenie wielu pokoleń pokazuje, że herbata lipowa wpływa pozytywnie na pracę przewodu pokarmowego, normalizuje syntezę kwasu solnego w żołądku i uwalnianie żółci do dwunastnicy. Te korzystne właściwości kwiatu lipy są ściśle związane z jego zdolnością do przyspieszania metabolizmu, usuwania toksyn z organizmu i działania jako przeciwutleniacza.
A zatem, herbata lipowa pomaga naprawić mechanizmy trawienia, co zazwyczaj wpływa pozytywnie na stan organizmu jako całości i sprzyja utracie masy ciała, a według niektórych danych – nawet znikaniu cellulitu.
Inne właściwości
Ponieważ kwiat lipy ma efekt moczopędny, lekarze zalecają przyjmowanie z niego odwarów i naparów w leczeniu odmiedniczkowego zapalenia nerek, kamieniach nerkowych, zapalenia pęcherza moczowego.
Kwiat lipy sprzyja szybszemu gojeniu się ran: jego właściwości regeneracyjne, przeciwobrzękowe i przeciwbakteryjne są aktualne w walce z czyracznością, oparzeniami i innymi uszkodzeniami skóry.
Bądźcie ostrożni
Oprócz oczywistych korzyści, kwiat lipy może również przynieść szkodę, jeśli użyje się surowca, zebranego w miejscu, niekorzystnym z punktu widzenia ekologii. Najlepiej zbierać kwiaty z dala od miasta, będąc przekonanym o normalnym promieniowaniu tła. Wygodnie jest kupować kwiaty lipy w aptece (zielarni).
Przed zażywaniem tego preparatu ziołowego warto skonsultować się z lekarzem, ponieważ kwiaty lipy są dość aktywne i mogą być niekompatybilne z innymi lekami.

Źródło:
Будьте здоровы! Липовый цвет – лечебные свойства
http://3rm.info/publications/56011-lipovyy-cvet-lechebnye-svoystva.html
27.7.2017 r.
Tłumaczył Andrzej Leszczyński   Żródo:http://alexjones.pl/aj/aj-technologia-i-nauka/aj-medycyna/item/121946-badzcie-zdrowi-kwiat-lipy-wlasciwosci-lecznicze

niedziela, 10 grudnia 2017

Jeśli jesz żywność genetycznie modyfikowaną, to zawarte w niej zmodyfikowane geny mogą negatywnie wpływać na twoje własne DNA.


Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej ostrzega, że badania wskazują na istnienie związku między spożywaniem GMO i licznymi problemami zdrowotnymi, w tym zaburzeniami rozrodczymi (łącznie z bezpłodnością), uszkodzeniami narządów, zaburzeniami układu odpornościowego, zaburzeniami wydzielania insuliny i przyspieszonym starzeniem. Mechanizmy powodujące występowanie takich szkód są wciąż niejasne, przy czym niektóre z nich mogą wynikać ze zmian powodowanych przez GMO w DNA organizmów, innych od zamierzonych przez inżynierów genetycznych.
Kluczowe pytanie brzmi: Czy jedzenie GMO modyfikuje DNA jedzącego? Krótka odpowiedź brzmi: Prawdopodobnie tak. GMO są wytwarzane przez poziomy transfer genu, który polega na wprowadzeniu genów pochodzących z zewnętrznego źródła (z innego organizmu lub zsyntetyzowanego w laboratorium) do genomu żywego stworzenia. Proces jest tak nowy, że wciąż nie wiadomo, czy to poziomo przeniesione DNA działa tak samo jak przeniesione tradycyjnie, „pionowo” (to znaczy odziedziczone po przodkach).
Wykazano, że niektóre bakterie przekazują DNA horyzontalnie pomiędzy gatunkami, ale nie wiadomo, czy może to również zachodzić między bardziej złożonymi organizmami. Jeśli tak, to DNA wprowadzone do GMO może przenikać do ludzkiego genomu.

\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
Co najmniej jedno znane badanie wykazało, że DNA z GMO rzeczywiście może opuścić pokarm i przedostać się do krwiobiegu. Czy może zostać pobrane stamtąd przez niektóre z komórek i włączone do genomu?
Autorzy artykułu z roku 2014 opublikowanego w PLOS One przeanalizowali wyniki wcześniejszych czterech niezależnych badań przeprowadzonych na ponad tysiącu ochotników, którzy spożywali pokarmy GMO, w tym produkty pochodne, takie jak syrop kukurydziany o dużej zawartości fruktozy, białko sojowe lub mięsa zwierząt karmionych GMO. Naukowcy odkryli, że fragmenty DNA pochodzące z roślin GMO rzeczywiście znajdują się w krwiobiegu i wbrew temu, co głoszą firmy produkujące GMO, nie zostają rozłożone.
„W jednej z próbek krwi względne stężenie roślinnego DNA było wyższe niż ludzkiego DNA” – napisali naukowcy.
Znalezione DNA było „bezkomórkowym DNA”, które unosi się na zewnątrz komórek i nie wiadomo, czy odgrywa jakąś fizjologiczną rolę. To badanie nie dowodzi zatem, że ludzki genom jest modyfikowany przez GMO, niemniej obala główne twierdzenie zwolenników GMO i rodzi poważne obawy.
Wykazano jednakże, że pokarmy zawierające GMO prowadzą do zmian genetycznych u korzystnych bakterii zasiedlających ludzkie jelita. Te około 100 bilionów organizmów znanych jako mikrobiom odgrywa ważną i złożoną rolę, regulując wszystko od metabolizmu po układ odpornościowy, jak również nastrój i funkcje poznawcze. Dysfunkcja mikrobiomu jest wiązana między innymi z autyzmem.
Wykazano na przykład, że bakterie jelitowe inkorporują wprowadzony do wielu roślin GMO gen Bt, który wytwarza insektycyd, co skutkuje wytwarzaniem go przez organizm człowieka.
Nawet niewielkie zmiany mikrobiomu mogą powodować duże zmiany w organizmie. Badania z roku 2015 wykazały, że emulgatory (pospolite dodatki do żywności) spowodowały zmiany w mikrobiomie wywołujące stany zapalne, tym chorobę zapalną jelit i zespół metaboliczny.
Wcześniejsze badania wykazały, że osoby cierpiące na zespół metaboliczny lub chorobę zapalną jelit mają inne mikro-biomy od osób wolnych od tych chorób. Warto zauważyć, że częstość występowania tych dwóch chorób znacznie wzrosła, począwszy od drugiej połowy XX wieku, co sugeruje przyczyny środowiskowe.
Źródło: http://www.naturalnews.com/055428_GMOs_microbiome_gene_alteration.html

Ogólnopolski Dzień Szczepień okazją do szerzenia propagandy na temat szczepionek

W Polsce oraz w innych krajach postkomunistycznych ludzie uważani są za żywy inwentarz i funkcjonuje tam tak zwany przymus szczepień. Wszędzie w Europie wstrzykiwanie zdrowym ludziom niezidentyfikowanych substancji jest zalecane, ale dobrowolne. Jednak w Polsce, rządzący uznają rytualnie, że szczepionki to dobro i zmuszają do wstrzykiwania naszym dzieciom coraz większej ilości podejrzanych substancji. Aktualnie trwa zmasowana akcja propagandowa, wymierzona w tak zwane ruchy antyszczepionkowe.

\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
Wspierane przez prywatne korporacje "akcje informacyjne" chętnie zajmują się straszeniem rodziców rzekomo tragicznymi skutkami nieszczepienia swoich dzieci. Szczepionkowi propagandyści zupełnie nie rozumieją  reakcji rodziców, którzy twierdzą, że ryzyko powikłań poszczepiennych jest tak większe niż zachorowanie na dawno poskromione choroby.
Dowodów na to, że rządzący traktują nas w kwestii szczepień jak stado baranów, jest aż nadto. Środowiska takie jak Stowarzyszenie STOP NOP wskazują nawet z imienia i nazwiska ludzi, którzy mają coś do powiedzenia w układaniu tak zwanego "kalendarza szczepień" i są uwikłani w rozmaite powiązania z koncernami farmaceutycznymi. Lekarze nie chcą o tym rozmawiać traktując jak idiotów wszystkich, którzy kwestionują wspaniałość szczepionek.

"Celem obchodów Ogólnopolskiego Dnia Szczepień jest propagowanie szczepień jako najskuteczniejszego sposobu zapobiegania chorobom oraz poprawa społecznej wiedzy na temat korzyści wynikających ze stosowania szczepień a także konieczności poszerzania dostępu do tego rodzaju profilaktyki." - głosi strona internetowa Ogólnopolskiego Dnia Szczepień
Dzisiaj w polskich mediach można było zobaczyć wiele propagandowych materiałów na temat "niepokojącego trendu" polegającego na odmawianiu szczepienia swoich dzieci w obawie przed negatywnymi odczynami poszczepiennymi (NOP). Ludzie wiedzę na temat istnienia czegoś takiego jak NOP-y czerpią od znajomych, których dotknęło nieszczęście uszkodzenia  neurologicznego dziecka, albo dowiadują się z mediów niezależnych, na przykład z Internetu. Media skupiają się wyłącznie na przedstawianiu argumentów sceptyków jako nieracjonalnych, ale zamiast konkretów, rzekomi eksperci potrafią tylko wydąć wargi i potępić "głupotę" rodziców, którzy nie chcą wstrzyknąć swoim dzieciom atenuowanych wirusów, związków rtęci i DNA z linii komórkowych pobranych z abortowanych płodów.

Szerzenie tej wiedzy bardzo nie podoba się szczepionkowym lobbystom. Swoją drogą akcjaOgólnopolski Dzień Szczepień jest wspierana między innymi przez producentów szczepionek. Jako partnerzy na dole strony widnieją logotypy przynajmniej kilku z nich. Co zatem można powiedzieć o akcji wspieranej przez firmy mające interes w sprzedawaniu szczepionek do naszego kraju? Oczywiście można wierzyć, że jest ona spontaniczna i w dobrej wierze, ale niesak pozostaje.
Lista partnerów akcji Ogólnopolski Dzień Szczepień - źródło: http://www.ogolnopolskidzienszczepien.pl
Niewątpliwie jeśli będzie więcej opornych, zużycie preparatów spadnie i będzie to mogło odbić się na biznesie. Dlatego właśnie zwalczanie ruchów antyszczepionkowych jako ryzykownych dla tego biznesu ze względu na szerzenie wiedzy o negatywnym obliczu szczepień jest jak najbardziej racjonalne, a akcje jak ta są jednym z oblicz tego procesu. Nie bez znaczenia jest też przetarcie szlaków w wywalczeniu kosztownych odszkodowań za kalectwo w wyniku szczepień.

Współczesna medycyna dla zdrowych ludzi, bo przecież szczepi się zdrowych, jest pełna tajemnic. Gdyby szczepienia były takim zbawieniem nie trzeba by było ich reklamować w prasie czy telewizji. Koncerny farmaceutyczne główny interes robią jednak na kontraktach z państwami, które z pieniędzy podatnika stworzyły zinstytucjonalizowany system szczepień. Ostatecznym draństwem jest odmawianie przyjęcia odpowiedzialości za powikłania poszczepienne. Lekarze, w obawie o utratę grantów lub atrakcyjnych wycieczek zagranicznych, albo po prostu ze strachu i niewiedzy, po prostu nie zgłaszają negatywnych odczynów poszczepiennych. To tak jakby gorączkę leczyć przez stłuczenie termometru.

Niestety nasi politycy albo mocno wierzą w cudowność przymusowych szczepień, albo mają jakiś udział w prowadzeniu biznesu przez niektóre koncerny farmaceutyczne, bo potwierdzili  ustawowo obowiązek szczepień na poziomie nieznanym w żadnym innym kraju świata i poprzez narzucenie kontrowersyjnej szczepionki na HPV spowodowali dziesięciokrotny wzrost budżetu na szczepionki. Oczywiście wszystko to rzekomo dla naszego dobra i z naszych pieniędzy.
Obowiązujące przepisy prawne przewidują obecnie nawet szczepienia z wykorzystaniem przemocy ze strony państwa. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeśli jakieś koncerny farmaceutyczne będą chciały zarobić trochę pieniędzy na kolejnej wydumanej pandemii to każdy, kto będzie się opierał zarządzonemu szczepieniu zostanie doprowadzony siłą i zaszczepiony.

Być może niektóre szczepienia są rzeczywiście korzystne, tylko jak ustalić które? Co jakiś czas dowiadujemy się przecież o kolejnych wycofanych preparatach. Czy można zatem ryzykować zdrowiem dziecka licząc, że możetym razem nic złego się nie stanie? Coraz mniej w tym nauki, a coraz więcej wiary ...

sobota, 9 grudnia 2017

Poronienia - dlaczego tak często?

Problemy demograficzne są zawsze pierwszoplanowe w polityce wolnego państwa. Staram się udokumentować to, że od co najmniej II wojny światowej, tj. od 1944 roku, Polska nie miała nawet dekady wolności. W 1980 roku zapanował krótkotrwały entuzjazm wolności, który natychmiast przełożył się na skok demograficzny. Pomimo, że ekonomicznie nic się nie zmieniło, liczba dzieci nowo urodzonych znacznie wzrosła. Niestety, już po roku stanu wojennego przyrost naturalny gwałtownie spadł. Praktycznie od lat 1980., najpierw w miastach, a po 2000 roku w całej Polsce, przyrost naturalny stopniowo spadał do poziomu dzietności kobiet 1,1. Przypomnę, że dla prawidłowego rozwoju narodu niezbędna jest dzietność kobiet w granicach 2,3. Społeczeństwa, w których dzietność kobiet jest poniżej tej wartości ulegają wymarciu. Wymarcie jest tym szybsze, im wartość ta jest niższa. I żadne głupoty w rodzaju in vitro nie mają znaczenia. Generalnie in vitro służy tylko i wyłącznie opracowaniu metod produkcji wojskowej.

Jeszcze w latach 1960. demografowie na podstawie danych powojennych oceniali, że po 2000 roku Polaków będzie 55-60 milionów. Według oficjalnych statystyk jest nas poniżej 38 milionów, ale według danych niemieckich, już 8 milionów Polaków wyjechało z kraju, zachęconych dobrym słowem kolejnych prezydentów i premierów. A poza tym mamy liczne mniejszości narodowe, czyli liczba Polaków prawdopodobnie oscyluje w granicach 20 milionów. Jest to wielkość zbliżona do zatwierdzonej w Raporcie Klubu Rzymskiego. Polskę reprezentował L. Kołakowski profesor ze służb specjalnych, który z pistoletem w ręku biegał za żołnierzami podziemia. Trudno więc się dziwić, że dla Polski wyznaczono limit 15 300 000 mieszkańców, stanowiących zaplecze siły roboczej, oczywiście fizycznej, dla Europy. Ta depopulacja nie jest czymś dziwnym. Związek Sowiecki, zmieniony w Rosję, stracił 150 milionów ludzi i traci kilka milionów rocznie. Przypomnę, w latach 1970. Stany Zjednoczone i Sowiety miały mniej więcej tyle samo ludności. Obecnie USA posiada ponad 320 milionów ludzi, a Rosja poniżej 140 milionów.
\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
W jaki sposób w tak krótkim okresie osiągnięto tak pozytywne dla zamawiającego rezultaty? Depopulację prowadzono wielokierunkowo. Punktem wyjścia było obniżenie edukacji i stworzenie wąskich specjalizacji. Obniżenie poziomu edukacji było jedną z opcji zapłaty genseka E. Gierka, agenta Kominternu, za tzw. pożyczki. W 1974 roku przeprowadzono reformę oświaty, całkowicie rodzimymi „rencami”. NIKT nie protestował.
Jak podawały dane z roczników statystycznych, jeszcze w latach 1990. aż 80% kobiet posiadało wykształcenie tylko podstawowe i zawodowe. Zmieniono to tylko i wyłącznie statystycznie, tworząc tzw. licencjaty i szkoły prywatne. Poziom takich szkół odpowiada dawniejszym kursom pomaturalnym. System testowy na egzaminach sprowadził ucznia do roli robota, typu tak/nie, likwidując całkowicie wrodzoną kreatywność. Ale statystycznie, jednym ruchem pióra, zaliczono to to do wyższego wykształcenia.
Podzielono kraj pomiędzy Odrą i Bugiem na części zwane województwami, potem stworzono administrację samorządową, wprowadzono także euroregiony i dodatkowo z zupełnie innych obszarów GUS zbiera dane statystyczne. Praktycznie większość danych dotyczących na przykład skażenia środowiska, stanu zdrowia, w tej sytuacji jest zupełnie niemożliwa do zdobycia. Nie wiadomo także, jakie jest przełożenie euroregionów na administrację państwową, czy samorządową.
Tzw. powszechne państwowe nauczanie sprowadzono do karykatury 3 lat szkoły podstawowej, pomimo wydłużenia czasu pobytu w szkole o wiele godzin, przetrzymywania dzieci w świetlicach, czyli wychowywania bezideowców, którzy są dobrym podkładem do tworzenia Biologicznych Robotów.
Wprowadzono to stosunkowo bez problemów, ponieważ do końca lat 80. istniała cenzura oficjalna, a po 1990 roku prasa została wykupiona przez wydawców niemieckich, będących według generała wywiadu niemieckiego, aż do 2099 roku pod amerykańskim nadzorem. Przekazanie prasy odbyło się bezkrwawo. W komisji siedział późniejszy europoseł p. D. Tusk. Będąc członkiem tej Komisji do rozparcelowania RSW Prasy, mieszkał w akademiku, a po 3 latach tygodnik Wprost umieścił go na 4 miejscu listy najbogatszych posłów. Oczywiście jest to zupełnie przypadkowa zbieżność.
Od razu także ucinam wszelkie spekulacje o przekazywaniu informacji za pomocą internetu. Po pierwsze, zdecydowana większość dużych witryn jest pod ścisłą kontrolą. Jak opisał to jeden z trolli, wystarczy koło 200 osób, aby opanować cały internet w Polsce. Widać to wyraźnie po wpisach tzw. internautów. Nie posiadają oni w większości wiedzy na temat składni polskiego języka i posługują się prostym tłumaczeniem, najczęściej slangu angielskiego. Po drugie, aby informacja żyła, trzeba spełnić dwa podstawowe warunki: ZROZUMIEĆ JĄ I MIEĆ MOŻNOŚĆ SPOŻYTKOWANIA. Co z tego, że co któryś czytający taką informację zrozumie jej sens, jeżeli i tak nie ma żadnego wpływu na podejmowane decyzje, nie tylko na szczeblu centralnym, ale nawet lokalnym. Przykładowo, od kilku lat kwitnie zabawa w petycje. Nawet powstają strony internetowe z takimi gotowcami do podpisu, a potem zanosi się milion, czy dwa miliony podpisów do sejmu, a sejm trzyma je do końca kadencji i spokojnie wyrzuca do kosza. Ponieważ nowy sejm nie był zaangażowany w realizację tematu. Czyli z jednej strony cały czas mówi się o ciągłości państwa, a z drugiej strony każda kadencja sejmu jest indywidualna.
Nie chcąc być gołosłownym, przytoczę już prawie dwudziestopięcioletnią batalię o okręgi jednomandatowe. Przed każdymi wyborami każda partia i partyjka twierdzi, że trzeba je wprowadzić. Pamiętam doskonale zaangażowanie śp. prof. Jerzego Przystawy, jak starał się przekazać społeczeństwu wiedzę o konieczności tworzenia okręgów jednomandatowych. Pana Profesora już między nami nie ma i okręgów jednomandatowych także nie ma. I wyraźnie widać, że nie będzie.
A ten brak powoduje bezkarność urzędników. Taki GIS i podległe jemu instytucje już zupełnie wyalienowały się ze społeczeństwa. Proszę zauważyć: 
1. Ogłosił w 2007 roku epidemię ptasiej grypy, której nie było, ale jego rozporządzenia w samym województwie mazowieckim pozwoliły na wybicie kilku milionów kurczaków tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Drób jest najtańszym białkiem na świątecznych stołach. Zniszczono polskich hodowców, a kto przejął ich rolę? Okazuje się, że największym producentem kurczaków na Europę jest Izrael, którego nie obowiązują normy europejskie hodowli. Oczywiście, jakości tych kurczaków się nie bada. W każdym bądź razie na stronach GIS-u brak jakiejkolwiek informacji o tym fakcie. Innymi słowy, nie masz Czytelniku zielonego pojęcia, co jesz w takim McDonaldzie, lub co kupujesz w sklepie wielkowymiarowym
2. W 2009 roku GIS zaczął nagłaśniać tzw. świńska grypę, która był powodowana znanym medycynie od 1976 roku wirusem A1H1N1. Szeroko reklamowano szczepionkę prywatnej firmy i robili to pracownicy jak najbardziej państwowej instytucji, ze znaną znachorką p. prof. Lidią Brydak na czele. Kobieta ta wbrew ustawie o języku Polskim założyła za pieniądze podatnika „FLU Forum”, grupując w dwudziestokilkuosobowej grupie dziennikarzy, informatyków i tylko dwóch młodych lekarzy. I to jest szeroko reklamowana grupa ekspertów. O dziwo, obecnie nadal nagłaśnia się ten okres za pomocą redakcji „Dla Polski”. No, ale skoro wszelkiego rodzaju mass media są w jednym ręku, to nie jest problemem robić permanentne pranie mózgów lokalnej ludności.
3. Nie kto inny, ale GIS, po znalezieniu dwu podrzuconych zamrożonych warchlaków ogłosił epidemię afrykańskiego pomoru świń i zablokował eksport polskiego mięsa. Straty w samym wybiciu świń sięgają jednego miliarda, ale Unia nakazała. Przez cały rok trwania „epidemii” rzekomo znaleziono 8 martwych dzików, a wybito kilkadziesiąt tysięcy świń, lub więcej, ponieważ GIS na wszelki wypadek nie ogłasza swoich zwycięstw. Tak więc nasuwa się  proste pytanie, co jest gorsze w niszczeniu polskiej gospodarki i co naraziło na większe straty Polaków: wirus czy urzędnik? Oczywiście żaden z urzędników nie poniósł najmniejszych konsekwencji za swoje poczynania.
4. Obecnie głośna jest sprawa tzw. hormon wzrostu rBGH, który podaje się krowom w celu zwiększenia produkcji mleka? Mamy taką sytuację: z jednej strony Unia ogranicza nam tzw. kwoty mleczne, zmuszając rolników do zaprzestania produkcji najtańszego białka, a z drugiej strony dyskutuje się stosowanie środków hormonalnych, rzekomo zwiększających produkcję mleka, bez przebadania jaki to ma wpływ na ludzi. A sytuacja wcale nie jest oczywista. 
 
Hormonalny środek „zwiększający” produkcję mleka u krów. Co to jest i z czym się je? Badania przeprowadzone na świecie wykazują, że preparat ten został wprowadzony do środowiska w 1993 roku, kiedy to FDA zezwoliło na jego stosowanie. W celu zmylenia „przeciwnika” nazwano ten produkt nie hormonem wzrostu, a Posilac. Lepiej i obojętniej brzmi. Według danych producenta zwiększa produkcję mleka od 5 do 20% w czasie pierwszej laktacji. Wiadomo, że krowa po ocieleniu przez okres około 9 miesięcy produkuje mleko. Podanie tego hormonu pozwala na zwiększenie produkcji. Ale!!!
 
1. Średni wzrost produkcji mleka wynosi 17%.
2. Obciążenie produkcją mleka zmniejszyło w znacznym stopniu warstwę tkanki tłuszczowej i innych rezerw u krów.
3. Stosowanie hormonu rBGH wpłynęło na rozrodczość krów. W jednym z doświadczeń tylko 14 krów z serii 40 zdolnych było do zajścia w ciążę. Krowy, które otrzymywały hormon rodziły dwojaczki, lub nawet trojaczki. Jest to sytuacja niespotykana u bydła.
4. Podczas drugiego cyklu laktacji żadna z krów nie była w stanie rodzić ponownie. Wystąpiła 19% śmiertelność, a dodatkowo 15% krów padło ofiarą choroby „padających krów”. Jest to sytuacja, w której krowa nie może stanąć na własnych nogach z powodu wypłukania wapnia z kości. Trzeba ją zabić. Nawet łopatki łamały się jak gałązki. Czyli już w drugim sezonie gospodarz stracił 34% swojego stada. Przechodząc do ludzi. Brak jakichkolwiek badań, co się dzieje w organizmach młodych dziewcząt konsumujących takie mleko? Brak badań czy w mleku takim znajduje się ten hormon? Brak danych, jaki procent bydła mlecznego w Polsce otrzymuje ten hormon i ile mleczarni otrzymuje tak zatrute mleko.
5. Na opakowaniach mlekozastępczych produktów typu UHT brak oznaczenia, co zawierają. Przypomnę, że według definicji, mleko to produkt od krowy, nie przekraczający 41 stopni Celsjusza. Wszystko inne sprzedawane w kartonikach, plastikach itd. to są produkty mleko podobne, lub jak kto woli, mlekozastępcze. Jak można sprawdzić, ani san-epidy, ani Instytuty Żywienie, ani żadne dietetyczki, w ogóle nie rozróżniają tych pojęć. Podobnie nie informują o tym fakcie położnicy, pediatrzy, czy ginekolodzy. Jeżeli dziecko od maleńkości zażywać będzie , albo już używa w produktach sprowadzanych, ten hormon, który wpływa w sposób ewidentny na bezpłodność, to jak on się zachowuje w organizmie dorastającego dziecka? I dlaczego tyle kobiet ma poronienia? Tylko w 2015 roku wśród moich znajomych 3 młode kobiety zaszły w ciążę aż dwie poroniły. To jest 75% poronień. Biorąc pod uwagę znajdujące się w szczepionkach DPT przeciwciała anty HCG, mamy jedną z przyczyn poronień i depopulacji. Znana jest sprawa próby opublikowania materiałów o rBGH w Ameryce. Dziennikarzy, którzy przygotowali odpowiedni materiał zwolniono z pracy, a materiał nigdy się nie ukazał.
Inną przyczyną poronień może być stały niedobór witaminy D w młodych organizmach. Polska leży w umiarkowanej strefie klimatycznej, w której ze względu na kąt nachylenia Ziemi w stosunku do Słońca, promieniowanie słoneczne docierające do ziemi, a odpowiedzialne za tworzenie witaminy D, występuje tylko od marca do września, w godzinach od 11.00 do 13.00. W tym okresie, jak wykazały nasze pomiary, wystarczy około 30 minut pobytu na słońcu, rozebranym do pasa. W godzinach od 13.00 do 16.00, w okresie 3 godzin dostajemy tylko 30-40% zapotrzebowania. Jak wiadomo, starsi i mądrzejsi ustalili w tym przedziale konieczność pobytu w budynkach, zarówno dorosłych jak i dzieci. Innymi słowy, występuje permanentna konieczność pobierania witaminy D-3 w ilości koło 5000 jednostek, w zależności od masy ciała. Nie należy zapominać, ze wraz z witaminą D-3 należy pobierać co najmniej 100 mcg witaminy K-2. O zapóźnieniu medycyny w kraju najlepiej świadczy nieznajomość tego preparatu przez osoby zatrudniane w aptekach. Nie tylko, że odsyłają pacjentów, ale w dodatku czasami dają witaminę K-1 (ostatnio jedna z Czytelniczek przysłała mi informacje, że jak poprosiła aby dziecku leżacemu z atopowym zapaleniem skóry zrobiono badanie witaminy D i ona zapłaci, chodziło tylko o to, że wenflon jest już założony, to PT lekarz wyśmiał ją mówiąc, skąd się takich głupot nasłuchała, witamina D to tylko krzywica. Nie wiem gdzie kończył tem medyk studia?)
Niezbędne jest także okresowe badanie poziomu witaminy D-3 w organizmie, czyli wykonanie badania 25OHD. Wbrew podawanym wartościom przez rozmaitego rodzaju laboratoria, poziom witaminy 25OHD w surowicy krwi powinien wynosić co najmniej 50 ng, ale u kobiet w ciąży nawet 60-70ng. Już nasze babki wiedziały, że kobiety po dzieciach tracą zęby. O tym nie wiedzą współcześni pracownicy „służby zdrowia”. Taki jest skutek zamiany lekarzy w urzędników wypełniających procedury NFZ. A jeszcze do 1970 roku podawano dzieciom w szkołach tran i nikomu to nie przeszkadzało. Czyli wystarczyło 30 lat i wiedza została wymazana, z chęci zysku. W Polsce preparat zwany witaminą D-3, tak naprawdę jest hormonem uczynniającym 10% wszystkich genów, w tym odpornościowych i walczących z rakiem. Wymazanie problemu witaminy D z podręczników zwiększyło rynek zachorowań na raka piersi u kobiet, czy prostaty u mężczyzn. A to jest konkretny zysk. Leczenie jednego chorego szacowane jest przez NFZ na 200 000 złotych. Podobnie i u chłopców stwierdzono hipogonadyzm, korelujący ze zmniejszeniem poziomu witaminy D w dzieciństwie i wieku młodzieńczym. Innym czynnikiem poronnym jest masowe stosowanie WIFI, czyli bezprzewodowego internetu w szkołach i domach mieszkalnych. Pisaliśmy o tym już w pierwszym w Polsce podręczniku pt. „Zarys Ekotoksykologii Gdańsk 1995”. Ze zrozumiałych względów podręcznik nie został zaakceptowany przez Ministerstwa. Ale o tym następnym razem.
 
Wnioski:
1. W czasie ciąży, a właściwie już na 3 miesiące wcześniej, dziewczyna powinna wykonać badanie 25OHD i określić poziom żelaza, wykonać badanie moczu z osadem! Jeżeli poziom żelaza, czy 25OHD będzie za niski, to ma 3 miesiące na uzupełnienie i wyleczenie stanów zapalnych, na przykład pęcherza moczowego.
 
2. Należy systematycznie przyjmować witaminę D-3 oraz K-2. Badania udowodniły, że dzieci matek posiadających prawidłowe stężenie witaminy D rzadziej chorują na zapalenia dróg oddechowych i astmę. Dzieci, u których po urodzeniu stwierdzano niski poziom witaminy D, o wiele częściej chorowały na alergie i zapalenia skory. Nawet do 50%  dzieci rodzących się w Izraelu miało niedobór witaminy D, a przecież ich matki miały o wiele większe możliwości nasłonecznienia. Prawidłowy poziom witaminy D-3 w ciąży powinien oscylować koło 70 ng. 
3. Trzeba systematycznie pić kwaśne mleko, ALE TAKIE OD KROWY, A NIE TE CHEMICZNE PRZETWORY Z KARTONIKÓW. Nie tyle chodzi o mleko, ale o dobre bakterie zawarte w mleku zsiadłym, czyli kwaśnym. Bakterie te są niezbędne do prawidłowej funkcji przewodu pokarmowego i uniknięcia zatruć. Kwaśne mleko od chłopa jest najtańszym i najpewniejszym sposobem wyleczenia sobie przewodu pokarmowego.
4. Spożywać świeże jaja. Niezbędna do rozwoju dziecka jest cholina. Zwiększa ona funkcję poznawczą rozwijającego się mózgu. Ostrożnie z jajami kupowanymi w sklepach. Nie ma żadnej pewności, czym były faszerowane kury. Lepiej znaleźć sobie przysłowiową babę na rynku, lub w okolicznej wsi, aniżeli potem mięć problemy ze zdrowiem dziecka.
5. Systematycznie spożywać tłuste pokarmy, na przykład jajecznicę na boczku, sardynki itd.
6. Spożywać brokuły, brukselkę warzywa liściaste, na surowo w postaci sałatek.
7. Generalnie objadać się mięsem zwierząt jedzących trawę, bydło, kozy, owce, króliki. Unikać wieprzowiny z masowych hodowli, czyli kupowanej w dużych sklepach.
8. Spożywać błonnik – jagody, migdały, groszek, kalafior, słodkie ziemniaki, o ile się dostanie.
Autorstwo: dr Jerzy Jaśkowski
Źródło:http://wolnemedia.net/zdrowie/poronienia-dlaczego-tak-czesto/

Jeśli jesz żywność genetycznie modyfikowaną, to zawarte w niej zmodyfikowane geny mogą negatywnie wpływać na twoje własne DNA

By DNA_chemical_structure.svg: User:Madprimederivative work: Marek M (talk) - DNA_chemical_structure.svg, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12348960


Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej ostrzega, że badania wskazują na istnienie związku między spożywaniem GMO i licznymi problemami zdrowotnymi, w tym zaburzeniami rozrodczymi (łącznie z bezpłodnością), uszkodzeniami narządów, zaburzeniami układu odpornościowego, zaburzeniami wydzielania insuliny i przyspieszonym starzeniem. Mechanizmy powodujące występowanie takich szkód są wciąż niejasne, przy czym niektóre z nich mogą wynikać ze zmian powodowanych przez GMO w DNA organizmów, innych od zamierzonych przez inżynierów genetycznych.
Kluczowe pytanie brzmi: Czy jedzenie GMO modyfikuje DNA jedzącego? Krótka odpowiedź brzmi: Prawdopodobnie tak. GMO są wytwarzane przez poziomy transfer genu, który polega na wprowadzeniu genów pochodzących z zewnętrznego źródła (z innego organizmu lub zsyntetyzowanego w laboratorium) do genomu żywego stworzenia. Proces jest tak nowy, że wciąż nie wiadomo, czy to poziomo przeniesione DNA działa tak samo jak przeniesione tradycyjnie, „pionowo” (to znaczy odziedziczone po przodkach).
Wykazano, że niektóre bakterie przekazują DNA horyzontalnie pomiędzy gatunkami, ale nie wiadomo, czy może to również zachodzić między bardziej złożonymi organizmami. Jeśli tak, to DNA wprowadzone do GMO może przenikać do ludzkiego genomu.

\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
Co najmniej jedno znane badanie wykazało, że DNA z GMO rzeczywiście może opuścić pokarm i przedostać się do krwiobiegu. Czy może zostać pobrane stamtąd przez niektóre z komórek i włączone do genomu?
Autorzy artykułu z roku 2014 opublikowanego w PLOS One przeanalizowali wyniki wcześniejszych czterech niezależnych badań przeprowadzonych na ponad tysiącu ochotników, którzy spożywali pokarmy GMO, w tym produkty pochodne, takie jak syrop kukurydziany o dużej zawartości fruktozy, białko sojowe lub mięsa zwierząt karmionych GMO. Naukowcy odkryli, że fragmenty DNA pochodzące z roślin GMO rzeczywiście znajdują się w krwiobiegu i wbrew temu, co głoszą firmy produkujące GMO, nie zostają rozłożone.
„W jednej z próbek krwi względne stężenie roślinnego DNA było wyższe niż ludzkiego DNA” – napisali naukowcy.
Znalezione DNA było „bezkomórkowym DNA”, które unosi się na zewnątrz komórek i nie wiadomo, czy odgrywa jakąś fizjologiczną rolę. To badanie nie dowodzi zatem, że ludzki genom jest modyfikowany przez GMO, niemniej obala główne twierdzenie zwolenników GMO i rodzi poważne obawy.
Wykazano jednakże, że pokarmy zawierające GMO prowadzą do zmian genetycznych u korzystnych bakterii zasiedlających ludzkie jelita. Te około 100 bilionów organizmów znanych jako mikrobiom odgrywa ważną i złożoną rolę, regulując wszystko od metabolizmu po układ odpornościowy, jak również nastrój i funkcje poznawcze. Dysfunkcja mikrobiomu jest wiązana między innymi z autyzmem.
Wykazano na przykład, że bakterie jelitowe inkorporują wprowadzony do wielu roślin GMO gen Bt, który wytwarza insektycyd, co skutkuje wytwarzaniem go przez organizm człowieka.
Nawet niewielkie zmiany mikrobiomu mogą powodować duże zmiany w organizmie. Badania z roku 2015 wykazały, że emulgatory (pospolite dodatki do żywności) spowodowały zmiany w mikrobiomie wywołujące stany zapalne, tym chorobę zapalną jelit i zespół metaboliczny.
Wcześniejsze badania wykazały, że osoby cierpiące na zespół metaboliczny lub chorobę zapalną jelit mają inne mikro-biomy od osób wolnych od tych chorób. Warto zauważyć, że częstość występowania tych dwóch chorób znacznie wzrosła, począwszy od drugiej połowy XX wieku, co sugeruje przyczyny środowiskowe.
Źródło: http://www.naturalnews.com/055428_GMOs_microbiome_gene_alteration.html

piątek, 8 grudnia 2017

„Zdrowy” jak Polak.

Zmęczeni uczniowie

'
Leczenie po polsku: żadnych badań, zaleceń ani długofalowej pomocy. Raport z kontroli NIK analizującej opiekę nad 300 tys. pacjentów w podstawowej opiece zdrowotnej przytacza wstrząsające dane i fakty.
Jak informuje portal forsal.pl, według raportu medycy w przychodni nie robią badań profilaktycznych, nie rozmawiają z chorymi o zagrożeniach chorobami cywilizacyjnymi, nie mierzą, nie ważą, nie zalecają diety, nie wspomagają w walce z paleniem. Zgodnie z założeniami to właśnie w najbliższej przychodni powinno się wykrywać choroby, tak, by móc szybko, jeszcze na tym etapie, wdrożyć leczenie i zapobiec hospitalizacji. Do zadań lekarzy pierwszego kontaktu należy też wytypowanie najbardziej zagrożonej grupy i udzielenie jej wsparcia. Tymczasem, choć Polakom zagraża wiele chorób cywilizacyjnych, między innymi choroby układu krążenia, które stanowią przyczynę śmierci ponad 45 proc. społeczeństwa, lekarze pierwszego kontaktu nie informują pacjentów, jak im zapobiegać. Powinni rozmawiać z chorym o diecie, badać poziom cholesterolu, a potem pilnować, czy pacjent chudnie i jakie ma wyniki badań, by w razie czego móc odpowiednio wcześnie rozpocząć terapię.

\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
Tymczasem, choć np. profilaktyka chorób układu krążenia jest wyceniana osobno (48 zł za poradę), to liczba porad z roku na rok maleje. W 2014 r. wizyt było o 26 proc. mniej niż w 2012 r. Skorzystało z nich zaledwie 3 proc. Polaków kwalifikujących się do takich badań.
Lekarze bronią się, mówiąc, że nie wystarcza im czasu na sprawowanie kompleksowej opieki nad grupą przyporządkowanych im pacjentów. „Jesteśmy przesadnie obciążeni biurokracją” – uważa Tomasz Latos, lekarz rodzinny.

Sfermentowane jedzenie – staropolskie przysmaki


Dawno temu, kiedy nie było jeszcze lodówek, supermarketów, gotowego jedzenia do odgrzania w mikrofalówce, zupek w proszku, aptek na każdym rogu oferujących sztuczne witaminy, suplementy i wszelkiego dobrodziejstwa, w które obecnie opływamy – gospodynie musiały sobie jakoś radzić by rodziny przetrwały zimowe miesiące w sile i zdrowiu.
Zapełniano domowe spichlerze, piwnice, spiżarnie ziarnem, kaszami, warzywami, owocami, orzechami, które ze względu na trwałość mogły być  magazynowane, a z pozostałych przygotowywano powidła, soki, kompoty, nalewki i kiszonki, które zajmowały ważne miejsce w zimowej kuchni.

Od października do Adwentu nastawał czas kiszenia kapusty – zebrane z pola główki szatkowano, solono i ubijano w drewnianych beczkach, aby w ziemie ze sfermentowanej kiszonki sporządzać wyśmienite potrawy na pańskie i chłopskie stoły.
Proces naturalnego fermentowania żywności jest znany ludzkosci ludzkości od starożytności, już 7 tysięcy lat temu chińczycy przyrządzali tym sposobem naturalne napoje na bazie miodu, ryżu i owoców i zupę miso. Kiszenie nie dość,  że zapobiega utracie cennych składników odżywczych to dostarcza również enzymów, przez co  poprawia ich przyswajalność oraz dodatkowo wzbogaca potrawę w liczne witaminy z grupy B powstające w procesie fermentacji.
Naturalnie sfermentowane jedzenie jest doskonałym probiotykiem,dostarcza pożytecznye bakterie, poprawia florę bakteryjna przewodu pokarmowego przez co wzmacnia odporność. Witaminy K i B12, niacyna, biotyna, kwas foliowy i pantotenowy są wytwarzane przez bakterie jelitowe, gdy jest ich za mało organizm ich nie produkuje.
Natomiast wytworzona podczas kiszenia acetylocholina odpowiadająca za przekazywanie impulsów nerwowych reguluje pracę jelit, serca, ciśnienia, układu nerwowego i obniża stres.  Proces fermentacji rozkłada węglowodany, przez co  jedzenie staje się lekkostrawne. Kapusta, warzywa strączkowe, mleko czy soja mogą u wielu osób powodować problemy trawienne, ale fermentacja sprawia, że z korzyścią do zdrowia bez problemu te osoby mogą je przyswajać. A z kolei np. ogórki mające niewielką  wartość odżywczą, nabierają cennych właściwości.

Ale uwaga!
Mówimy tu o produktach poddanych naturalnemu procesowi fermentacji czyli kiszeniu a nie kwaszeniu, bo tu czai się pułapka. Wiele osób nie wie, że kiszenie i kwaszenie to zasadnicza różnica. Produkty kwaszone, które sprzedaje się w sklepach powstają w sposób sztuczny poprzez dodanie octu, cukru i dodatków chemicznych takich jak benzoesan sodu czy sorbinian potasu i nie mają żadnych wartości.
Dla pewności najlepiej jest je robić samemu w domu, a kupując w warzywniaku np. kapustę kiszoną wybierać z beczki lub wiaderek, w woreczkach foliowych utlenia się pod wpływem światła i wchodzi w reakcje z plastikiem.  Jak odróżnić kapustę kiszoną  od kwaszonej 
Przygotowując w domu nie trzeba od razu kisić całej beczki, można to zrobić w glinianym garnku lub nawet w słoiku. Oprócz kapusty można kisić również inne warzywa w tym strączkowe
Przepis:
Poszatkować kapustę, utrzeć na grubej tarce marchewkę w proporcji  do kapusty 1:10. Dobrze wymieszać w dużej misce z solą  kamienną – ok. 1 łyżka soli na 1kg kapusty. Na 1 słoik dodać ziele angielskie, 2 ziarenka pieprzu, pokruszoną ½ liścia laurowego.  Przyklepać i zostawić na godzinę.  Jak zacznie puszczać sok wkładać do słoika lub kamionki po garści i ubijać ciasno tak aby nie pozostawało powietrze.  Słoiki szczelnie zamknąć, w kamiennym garnku położyć na ubitej kapuście spodeczek, na nim kamień i przykryć ściereczką.  Przez pierwszych kilka dni niech stoi w dosyć ciepłym miejscu, następnie przenieść do chłodnego pomieszczenia. Już po 3 tygodniach kapusta jest gotowa do spożycia.
\KLIKNIJ w link poniżej i polub stronę"Jak być zdrowym całe życie"na Facebook , a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach ze strony
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378

Innym bardzo zdrowym staropolskim sfermentowanym jedzeniem jest żurek ibarszcz czerwony na zakwasie. I znowu imitacje zupek w torebkach czy nawet w słoikach ze sklepu nie mają prawdziwych walorów ani smakowych ani odżywczych.
Przepis na żurek domowy
Zakwas
Do glinianego garnka wsypać 6 łyżek mąki żytniej razowej  i 1 pszennej i skórkę razowego chleba. Zalać litrem przegotowanej, letniej wody, dodać posiekany ząbek czosnku, szczyptę soli kamiennej nierafinowanej i dokładnie wymieszać drewniana łyżką. Przykryć ściereczką i odstawić na 3-4 dni w cieple miejsce.
Żurek tradycyjny
Ugotować wywar z malej marchewki, selera, pietruszki, cebuli i suszonych grzybów,  dodać liść laurowy i ziele angielskie, można również dodać kiełbasę, boczek lub żeberka. Pod koniec gotowania wyjąć warzywa, dodać zakwas ½ szklankę na 2 litry wywaru, chwile pogotować i sprawdzić smak, jeśli nie jest zbyt kwaśny dodać więcej. Przyprawić majerankiem, chrzanem, można zabielić śmietaną.
Żurek jest mocno energetyczny, przywraca równowagę kwasowo-zasadową, doskonale syci i równoważy pracę wątroby i woreczka żółciowego. Można go spożywać na śniadanie, obiad i kolacje z chlebem, ziemniakami lub kaszami.

Przepis na barszcz czerwony na zakwasie
Zakwas
W glinianym naczyniu 2 litrami przegotowanej letniej wody, osolonej 5 łyżkami soli kamiennej zalać 5-6 obranych i pokrojonych buraków, skórkę razowego chleba i 5 lekko rozgniecionych ząbków czosnku. Wymieszać drewnianą łyżką, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce. Codziennie zamieszać, po 6 dniu dniach odcedzić, przelać do butelek, przechowywać w lodowce.
Barszcz czerwony
Obrane i pokrojone w kostkę buraki (5-6 sztuk) zasypać łyżką cukru i odstawić.  Po kilku godzinach zalać 2 litrami wody, dodać liść laurowy, ziele angielskie, ziarenka pieprzu,  4 ząbki czosnku, pokrojoną w plasterki cebulę i garść wcześniej namoczonych grzybów suszonych. Powoli podgrzewać do wrzenia, jak tylko zacznie bulgotać dolać ½  litra zakwasu. Gotować na małym ogniu około godziny. Na końcu doprawić do smaku, można zabielić śmietaną.

Przepis na błyskawiczny domowy barszcz czerwony
Ugotować lub upiec kilka dobrze umytych nie obranych buraków, można je przechowywać dłuższy czas w lodowce jako gotowy półprodukt.
Aby zrobić szybki odbiad obrać 2-3 buraki i zetrzeć na tarce, zalać gotowaną wodą, dodać roztarty ząbek czosnku, doprawić do smaku solą kamienną, pieprzem, kwaskiem cytrynowym i cukrem. Gotować kilka minut, można zabielić śmietaną.  Podawać z ziemniakami, jajkiem na twardo albo sadzonym.