Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

wtorek, 29 października 2019

Obraz może zawierać: jedzenie

Zapraszamy do współpracy wystawców i wolontariuszy😊


 Obraz może zawierać: jedzenie

Już 24 listopada w Opolu odbędzie się Wege Festiwal od godz. 10:00 do 17:00 w Talentowni (budynek Toropolu).
Będzie pyszne wegańskie jedzenie, kosmetyki, ubrania oraz ozdoby wykonane w ekologiczny sposób, stoiska z biżuterią, zdrową żywnością, prelekcje, warsztaty itp. Wstęp wolny. Już wkrótce przejdziemy do prezentacji wystawców, atrakcji oraz szczegółowego planu!

Organizatorzy: Fundacja Kwitnące Talenty, Cascara i Ryszard Piotr.


Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

poniedziałek, 28 października 2019

Wege Festiwal Opole 2019 24.11.19 zapraszam do współpracy



Wraz z Kwitnącymi Talentami i Cascarą organizuję Wege Festiwal 2019 Opole. Nie przegapcie 24.11.19 {niedziela} w godzinach 11 do 17
w budynku Toropol {lodowisko} w Talentowni ul. Barlickiego 13. Będzie pyszne wegańskie jedzonko,kosmetyki, ubrania oraz ozdoby wykonane
w ekologiczny sposób, stoiska z biżuterią, zdrową żywnośią, prelekcje, warsztaty...Wstęp wolny .Już wkrótce przejdziemy do prezentacji wystawców, atrakcji oraz szczegółowego planu!

niedziela, 27 października 2019

Zdrowa dieta może być lekarstwem na depresję



Zdrowa dieta zawierająca duże ilości owoców i warzyw oraz zmniejszoną ilość wysoko przetworzonych produktów żywnościowych może złagodzić objawy depresji. Niewielkie badania ujawniły, że zmiana diety pozytywnie wpływa na samopoczucie.
Badacze podzielili grupę 76 osób cierpiących na zaburzenia ze spektrum depresji na dwa obozy. Pierwsza z nich wprowadziła nowe nawyki żywieniowe, natomiast druga była traktowana jako grupa kontrolna, u której nie zaproponowano żadnych zmian.
Osoby z grupy pierwszej zostały poinstruowane, aby zwiększyć spożycie warzyw do pięciu porcji dziennie, owoców do co najmniej dwóch porcji dziennie, a ponadto aby spożywać chude mięso, ryby, a także produkty pełnoziarniste.
Zasugerowano również, aby codziennie spożywać około trzech łyżek orzechów i nasion, oliwę z oliwek, kurkumę, cynamon, a także by ograniczyć spożywanie niezdrowych produktów, takich jak tłuste mięso, cukier oraz produkty wysokoprzetworzone.
Po trzech tygodniach eksperymentu zauważono znaczną poprawę stanu psychicznego u osób, które zmieniły swoją dietę. Grupa kontrolna pozostała na tym samym poziomie i nie zarejestrowano żadnej poprawy u pacjentów.
Heather Francis z Macquarie University w Sydney w Australii powiedziała, że ​​zdrowsze odżywianie jest bardziej opłacalne w porównaniu z lekami. Ponadto, ta naturalna metoda leczenia wpływa nie tylko na stan psychiczny, ale poprawia ogólne zdrowie i może zapobiegać wielu innym chorobom.

„Wyniki te po raz pierwszy pokazują, że osoby z objawami depresji mogą zmieniać swoje samopoczucie poprzez zdrowszą dietę.” – napisali naukowcy.
Najnowsze wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie PLoS ONE 9 października.

sobota, 26 października 2019

TO wywróci wasze życie – odkrycie, które zszokowało świat


Według badań 95% sprzedawanych pokarmów dla dzieci zawiera toksyny




Testy pożywienia dla dzieci sprzedawanego w Stanach Zjednoczonych wykazały, że 95% dostępnych na rynku produktów zawiera jedną lub więcej niż jedną toksynę. Znaleziono między innymi ołów, arsen, rtęć, oraz kadm.
Jedna na cztery ze 168 przetestowanych rodzajów żywności, zawierała  w różnych stężeniach wszystkie wspomniane  powyżej metale ciężkie. Ilości toksyn odnalezionych żywności przeznaczonej dla najmłodszych nie były bardzo duże, ale specjaliści zwracają uwagę, że metale ciężkie są znaną przyczyną uszkodzeń neurologicznych. Ich koncentracja może grać kluczową rolę w rozwinięciu się autyzmu.

Zdaniem uczonych ekspozycja na metale ciężkie w dowolnych dozach, jest zawsze szkodliwa, a szczególnie dla małoletnich, u których kumulują się one dużo szybciej. Eksperci zwracają uwagę szczególnie na produkty zawierające ryż, który ich zdaniem łatwo absorbuje arsen z zatrutego środowiska. Dla dzieci zaleca się zatem na przykłąd unikanie przetworzonego ryżu.
Zwrócono również uwagę, że rodzic kupując jakiś produkt czy nawet warzywa, nie może być pewny co do tego ile metali ciężkich zostało w nich zaabsorbowanych, bo wartość ta różni się przeważnie w zależności od miejsca gdzie były uprawiane, a nawet od pola w ramach danej lokalizacji. Co gorsza od problemu nie są wolne również tak zwane produkty ekologiczne. Skażenie metalami ciężkimi dotyczy całej gamy produktów. 

Koncentracja metali ciężkich w organizmie każdego z nas cały czas postępuje. Na początku możemy tego nie zauważać, ale po przekroczeniu pewnego pewnego poziomu ich destrukcyjny charakter objawia się w bardzo nieprzyjemny sposób. Najczęściej końćzy się to rakiem, demencją lub innymi chorobami neurologicznymi. Dzieci, które są tym faszerowane od małego, po prostu szybciej przejdą ten poziom, który jest jeszcze akceptowalny dla organizmu i te wszystkie nieprzyjemne rzeczy po prostu spotkają je znacznie wcześniej.

piątek, 25 października 2019

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

LAMPY SOLNE – NATURALNA METODA WALKI Z ELEKTROSMOGIEM



Lampy solne wytwarzane z naturalnej bryły himalajskiej soli to jeden z najprostszych sposobów walki z elektrosmogiem. Działają jak naturalne jonizatory powietrza, które efektywnie podnoszą poziom jonów ujemnych w pomieszczeniach. Dzięki temu poprawia się nie tylko jakość powietrza, ale także nasze zdrowie i samopoczucie. Poznajcie największe zalety lamp solnych.

Efekt jonizacji

Ze względu na wszechobecne komputery, telewizory, radioodbiorniki, grzejniki elektryczne, kuchenki mikrofalowe, suszarki, odkurzacze, dym papierosowy itp. wytwarzające jony dodanie w powietrzu następują zmiany w stosunku molekuł naładowanych ujemnie do naładowanych dodatnio, czyli tzw. elektrosmogu.
Niedostatek jonów ujemnych prowadzi do pogorszenia jakości powietrza w pomieszczeniach, co z kolei sprzyja infekcjom górnych dróg oddechowych oraz działa niekorzystnie na samopoczucie zarówno fizyczne, jak i emocjonalne.
Wdychanie zjonizowanego powietrza pozwala odzyskać równowagę zdrowia, dlatego warto do tego celu wykorzystać lampę solną.
 Sól himalajska to naturalna i najczystsza forma soli, która w swojej budowie cząsteczkowej posiada formę kryształków o perfekcyjnej, szlachetnej, podobnej do diamentu strukturze.
Wykonana z jej kryształu lampa jest naturalnym jonizatorem powietrza, który efektywnie podnosi poziom jonów ujemnych w pomieszczeniach.
Efekt ten zawdzięczamy odkrytym już wiele lat temu jej właściwościom fizykochemicznym.
Dodatkowo w lampach solnych jest on zwiększony poprzez rozgrzanie kryształu soli znajdującą się wewnątrz żarówką.

Jak działają lampy solne?

Sekretem himalajskich lamp solnych jest silna higroskopijność soli.
Oznacza to, że ​​przyciągają cząsteczki wody bezpośrednio z powietrza.
Duże bloki soli są szczególnie atrakcyjne dla pary wodnej i zanieczyszczeń, które ze sobą przenosi.
Dzięki ogrzewaniu kryształu soli przez znajdującą się wewnątrz żarówkę, przyciągnięte cząsteczki wody zostają oczyszczone i odparowują z jej powierzchni, co zapewnia efekt oczyszczania powietrza.
Jedynych czynności konserwacyjnych, których potrzebuje lampa solna to wymiana żarówki oraz przetarcie jej powierzchni raz na jakiś czas wilgotną ściereczką, aby usunąć wszelkie uwięzione na powierzchni solnej bryły cząstki zanieczyszczeń i kurz.

Właściwości lamp himalajskich

Lampy himalajskie używane w pomieszczeniach pozwalają:
  • oczyścić powietrze;
  • usunąć elektrosmog (zmniejszyć promieniowanie elektromagnetyczne);
  • zmniejszyć symptomy alergii i astmy (oczyszczają powietrze z kurzu, pleśni, pyłków itp. utrudniających oddychanie i będących przyczyną niepożądanych objawów);
  • poprawić nastrój i koncentrację (nie tylko łagodnie świecące światło lampy pomaga poprawić koncentrację, ale również wzrost jonów ujemnych wytwarza reakcję biochemiczną, która poprawia dopływ krwi, tlenu i serotoniny do mózgu, odprężając i poprawiając nastrój);
  • zmniejszyć zaburzenia nastroju i objawy depresji;
  • poprawić jakość snu (różowo-pomarańczowa barwa światła lampy solnej łagodzi lęk, niepokój, działa relaksująco i ułatwia zasypianie).

Gdzie ustawić lampę solną?


Lampę solną warto ustawić w pobliżu urządzeń wytwarzających jony dodatnie, blisko łóżka, w pokoju dziecięcym, w miejscu, gdzie się pali papierosy lub w pracy na biurku, by zapewnić sobie ochronę przed elektrosmogiem oraz wewnętrzny spokój.
Na rynku dostępne są himalajskie lampy solne o różnej wadze.
Zasada wyboru jest prosta – im większe pomieszczenie, tym cięższa lampa lub tym więcej lamp mniejszej wagi, trzeba w nim ustawić.
Małe 2-3 kg lampy wskazane są do pomieszczeń o powierzchni do 10 m2, a średnie 7-9 kg do powierzchni do 18 m2.
Z kolei do pomieszczeń o powierzchni do 25 mzaleca się zastosowanie jednej 13-17 kg lampy lub kilku mniejszych.

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.
 P.S. Informacje przedstawione w artykule nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np. lekarza. Wszelkie rady, które są na mojej stronie stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

czwartek, 24 października 2019

TRENER ZDROWIA RADZI CO JEŚĆ BY NIE CHOROWAĆ - Ryszard Piotr


Wege Festiwal 2019 Opole. Nie przegapcie 24.11.19 {niedziela} w godzinach 11 do 17



Wraz z Kwitnącymi Talentami i Cascarą organizuję Wege Festiwal 2019 Opole. Nie przegapcie 24.11.19 {niedziela} w godzinach 11 do 17
w budynku Toropol {lodowisko} w Talentowni ul. Barlickiego 13. Będzie pyszne wegańskie jedzonko,kosmetyki, ubrania oraz ozdoby wykonane
w ekologiczny sposób, stoiska z biżuterią, zdrową żywnośią, prelekcje, warsztaty...Wstęp wolny .Już wkrótce przejdziemy do prezentacji wystawców, atrakcji oraz szczegółowego planu!!!


Kontakt: 

ryszardpiotrnisza@gmail.com



środa, 23 października 2019

Szaraki na balkonie i znikający kruk - Ryszard Piotr


Grzyb w domu






Wśród czynników wpływających na zdrowie olbrzymie znaczenie odgrywa także otoczenie, w jakim przebywamy. Polacy zapadają na problemy kardiologiczne, alergologiczne i oddechowe ze względu na grzyb, np. w lokalach komunalnych bez centralnego ogrzewania.
„W samej Warszawie ok. 50 tysięcy osób ma problemy zdrowotne, za które odpowiadają ich mieszkania, a konkretnie grzyby jakie w nich się znajdują. Chodzi o 16 tysięcy lokali komunalnych bez centralnego ogrzewania, w efekcie czego ściany domów są przemarznięte i zagrzybione. Grzyby te atakują płuca, układ nerwowy, a nawet serce. Mogą też odpowiadać za powstawaniem chorób nowotworowych” – wyjaśnia dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, wspomagający działania Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.
Jak wyjaśnia doktor, grzyby wytwarzają szkodliwe toksyny, w tym najgroźniejsze Aspergillus flavus, które mogą być przyczyną nowotworów. Najczęściej zagrzybienie obejmuje pomieszczenia sanitarne: łazienki, toalety, ale także kuchnie, piwnice czy balkony. Szkodzące nam mikroorganizmy mogą w pomieszczeniach być aktywne latami. Badania pokazują, że prątki gruźlicy w plwocinie wykazują przeżywalność nawet po ponad rok.
Psycholog Iwona Jędrusik zwraca uwagę, że dla naszego zdrowie olbrzymie znaczenie ma również światło. Niska ekspozycji na światło ma związek z depresją, co uwidacznia się szczególnie w okresach mniejszego nasłonecznienia. Ale problem ten może też dotykać osoby przebywające długo w pomieszczeniach o niskim dostępie do światła słonecznego.

wtorek, 22 października 2019

Monitory mogą przyspieszać starzenie się, uszkadzać mózg i oczy


CellPhoneMail.jpg
Długa ekspozycja na niebieskie światło, takie jak emitowane przez ekrany smartfonów i komputerów, może negatywnie wpływać na długość życia. Naukowcy z Oregon State University zauważyli, że niebieskie długości fali emitowane przez LED niszczą komórki w mózgu i siatkówce muszki owocówki.
W artykule, opublikowanym na łamach „Nature Aging and Mechanisms of Disease”, czytamy, że „muszki, które codziennie przez 12 godzin przebywały w niebieskim świetle i 12 godzin w ciemności, żyły znacznie krócej niż muszki, które były stale utrzymywane w ciemności lub stale w białym świetle z zablokowanym pasmem niebieskim. Ekspozycja dorosłych muszek na 12 godzin światła niebieskiego dziennie prowadziła do przyspieszenia starzenia się, powodując uszkodzenie komórek siatkówki, degenerację mózgu oraz upośledzała zdolności ruchowe. Uszkodzenie mózgu oraz funkcji motorycznych nie było związane z degeneracją siatkówki, gdyż zjawiska te obserwowano również u muszek, które genetycznie zmodyfikowano tak, by nie wykształcały się u nich oczy. Niebieskie światło prowadziło też do ekspresji genów stresu u starszych muszek, ale nie u młodych. To sugeruje, że zbiorcza ekspozycja na niebieskie światło działa jak czynnik stresowy w miarę starzenia się”. Muszki owocówki to ważny organizm modelowy, gdyż wiele występujących u nich mechanizmów komórkowych i rozwojowych jest takich samych, jak u ludzi i innych zwierząt.
Badania prowadził zespół pracujący pod kierunkiem profesor Jagi Giebultowicz, która specjalizuje się w badaniu zegara biologicznego. „Zaskoczył nas fakt, że światło przyspiesza starzenie się muszek. Zbadaliśmy ekspresję niektórych genów u starych muszek i stwierdziliśmy, że gdy muszki są poddawane działaniu światła, to dochodzi do ekspresji genów odpowiedzialnych za ochronę organizmu. Wysunęliśmy hipotezę, że światło im szkodzi i postanowiliśmy znaleźć tego przyczynę. Okazało się, że o ile światło pozbawione pasma niebieskiego w niewielkim stopniu skraca życie, to niebieskie światło skraca je w sposób dramatyczny” – mówi Giebultowicz.
Wiadomo, że naturalne światło jest bardzo ważnym czynnikiem regulującym rytm dobowy i związane z nim procesy fizjologiczne jak aktywność fal mózgowych, produkcję hormonów, regenerację komórek. Istnieją też dowody sugerujące, że zwiększona ekspozycja na sztuczne światło jest czynnikiem zaburzającym sen i rytm całodobowy. Coraz większa obecność oświetlenia LED i ekranów powoduje, że w coraz większym stopniu jesteśmy narażeni na oddziaływanie światła niebieskiego, gdyż to właśnie spektrum jest w dużej mierze emitowane przez LED-y. Dotychczas jednak zjawiska tego nie zauważono, gdyż nawet w krajach rozwiniętych oświetlenie LED nie jest używane do wystarczająco długiego czasu, by skutki jego negatywnego oddziaływania były już widoczne w badaniach epidemiologicznych.
Okazuje się, że muszki owocówki są mądrzejsze od ludzi. Gdy tylko mogą, unikają niebieskiego światła. Giebultowicz chce teraz sprawdzić, czy za unikanie niebieskiego światła jest odpowiedzialny ten sam szlak sygnałowy, który jest zaangażowany w długość życia owadów.
Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: Nature.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

poniedziałek, 21 października 2019

Spożywanie pomidorów poprawia płodność mężczyzn


Najnowsze badania sugerują, że likopen, czyli organiczny związek chemiczny z grupy karotenów, który w sporej ilości znajduje się w pomidorach, może w znaczący sposób poprawiać płodność mężczyzn. Dowiedziono, że zdrowi mężczyźni spożywający każdego dnia równowartość dwóch łyżek przecieru pomidorowego osiągnęli znacznie lepszą jakość nasienia. Wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym European Journal of Nutrition.
Dotychczasowe zalecenia dla mężczyzn posiadających problemy z płodnością obejmują prowadzenie zdrowego trybu życia, noszenie luźnej bielizny, a także unikanie stresu, zapewniając sobie regularny czas na relaks. Wiele wskazuje na to, że do listy tej wkrótce może zostać dodane codzienne spożywanie pomidorów, a w szczególności ich koncentratów.

Likopen, podobnie jak witamina E i cynk, jest przeciwutleniaczem posiadającym właściwości chroniące organizm przed licznymi chorobami układu krwionośnego oraz nowotworami. W nowych badaniach dowiedziono również, że związek ten pozytywnie wpływa na płodność mężczyzn.
Podczas trwającego 12 tygodni badania 60 losowo wybranych mężczyzn przyjmowało ok 14 mg likopenu dziennie w formie suplementu (aby uniknąć różnic w przyswajaniu substancji pochodzącej z pomidorów).

Nasienie mężczyzn testowano na początku badania, po upływie 6 tygodni i na końcu, czyli po 12 tygodniach. Chociaż nie odnotowano różnicy w stężeniu nasienia, odsetek zdrowych plemników znacząco wzrósł, podobnie jak ich ruchliwość.
Mimo optymistycznych wyników, naukowcy zwracają uwagę przede wszystkim na małą próbę badawczą. Z tego powodu badanie ma zostać powtórzone na znacznie większa skalę, także u mężczyzn posiadających problemy z płodnością. Wówczas będzie można sprawdzić, czy likopen zadziała także u nich.

niedziela, 20 października 2019

Otyłość coraz większym problemem w krajach OECD

Raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju kreśli przerażający obraz strat, jakie poniesie ludzkość w wyniku rosnącej liczby osób cierpiących na otyłość. W ciągu najbliższych trzydziestu lat ma umrzeć z tego powodu blisko 90 milionów osób, natomiast Polacy znajdują się w czołówce narodów mających ponieść największe koszty związane z tym schorzeniem.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) zdecydowała się nie tylko oszacować skalę zjawiska otyłości, ale także związanych z nią kosztów. Z wyliczeń ekspertów wynika więc, że w przeciągu najbliższych 30 lat w państwach należących do OECD z tego powodu umrze blisko 90 mln osób, z kolei leczenie takich osób w badanych krajach będzie kosztowało je 8,4 proc. ogólnych wydatków na służbę zdrowia.
Nie są to jednocześnie abstrakcyjne dane sporządzone przez naukowców, ponieważ wyliczenia oparto na podstawie oficjalnych informacji dotyczących poszczególnych chorób będących efektem otyłości. To właśnie ona odpowiada za 70 proc. kosztów leczenia cukrzycy, 23 proc. chorób sercowo-naczyniowych i 9 proc. przypadków raka.
W Polsce problem otyłości narasta także bardzo szybko. Według OECD gorzej niż w naszym kraju jest jedynie w sześciu innych państwach, stąd w ciągu najbliższych 30 lat na chorobach z nią związanych mamy stracić blisko 4,1 proc. PKB. To oznaczałoby blisko 3 mld zł rocznie wydawanych na walkę ze skutkami otyłości, czyli blisko 182 zł rocznie na każdego obywatela Polski.

piątek, 18 października 2019

Tłuszcz z fast foodu obniża testosteron u otyłych mężczyzn

Duża ilość tłuszczu z mieszanego fastfoodowego posiłku ma negatywny wpływ na poziom testosteronu w surowicy mężczyzn z nadwagą bądź otyłością.
Naukowcy z Flinders University i Uniwersytetu Australii Południowej odkryli, że w ciągu godziny od spożycia wysokotłuszczowy fast food powoduje 25% spadek poziomu testosteronu w surowicy. Stężenia poniżej wartości wyjściowej hormonu na czczo utrzymują się nawet przez 4 godziny.
Spadkom dotyczącym testosteronu nie towarzyszyły znaczące zmiany w zakresie poziomu gonadotropin w surowicy. Najniższy poziom testosteronu poprzedzał o kilka godzin poposiłkowy wzrost stężenia interleukin IL-6/IL-17 w surowicy, co oznacza, że przyczyną opisywanego zjawiska nie jest stan zapalny. Australijczycy stwierdzili także, że dożylne podanie tłuszczu nie miało wpływu na stężenie testosteronu, zaś identyczna dawka doustna powodowała supresję testosteronu.
Wyniki, które opisano na łamach periodyku „Andrologia”, sugerują, że tłuszcz nie upośledza bezpośrednio komórek śródmiąższowych Leydiga. Wydaje się raczej, że przejście tłuszczu przez przewód pokarmowy indukuje odpowiedź, która nie wprost wywołuje poposiłkowy spadek testosteronu.
Taki spadek „może mieć kliniczne znaczenie dla otyłych lub starszych mężczyzn z niskim wyjściowym poziomem androgenu. Jeśli tacy ludzie często spożywają posiłki i przekąski bogate w tłuszcz, mogą się wprowadzać w stan permanentnego hipogonadyzmu. Będzie to mieć oczywisty negatywny wpływ na dobrostan fizyczny i psychiczny, a niewykluczone, że i na potencjał rozrodczy” – opowiada prof. Kelton Tremellen.
„Nasze wyniki sugerują, że by zoptymalizować funkcję jąder, mężczyźni z tej grupy powinni zminimalizować swoje spożycie tłuszczu i unikać podjadania między posiłkami”.
Autorstwo: Anna Błońska
Na podstawie: News.Flinders.edu.au
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

czwartek, 17 października 2019

Bliskość lasu dobrze wpływa na ciało migdałowate mieszczuchów


Życie w miastach, ale w pobliżu lasu utrzymuje ciało migdałowate w lepszym zdrowiu. Ustalenia naukowców z Instytutu Ludzkiego Rozwoju Maxa Plancka mają znaczenie m.in. dla urbanistów.

Niemcy podkreślają, że życie w mieście oznacza hałas, zanieczyszczenie i wielu ludzi ściśniętych na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Osoby żyjące w miastach są bardziej zagrożone chorobami psychicznymi: depresją, schizofrenią czy zaburzeniami lękowymi. W porównaniu do mieszkańców wsi, cechuje ich też większa aktywność ciała migdałowatego.
Zastanawiając się, jak temu zaradzić, psycholog Simone Kühn analizowała wpływ bliskości zieleni – lasów, zieleni miejskiej czy nieużytków – na przetwarzające stres regiony mózgu. „Badania nad plastycznością mózgu stanowią poparcie dla założenia, że środowisko może kształtować budowę i funkcję mózgu. To dlatego interesowały nas warunki środowiskowe mające korzystny wpływ na jego rozwój. Badania mieszkańców wsi wykazały, że życie blisko natury jest dobre dla zdrowia psychicznego i dobrostanu. My postanowiliśmy zbadać mieszkańców miast.”
Naukowcy natrafili na związek między miejscem zamieszkania a zdrowiem mózgu; osoby z miast żyjące w pobliżu lasu wykazywały cechy fizjologicznie zdrowej budowy ciała migdałowatego, co zapewne przekładało się na lepsze radzenie sobie ze stresem. Efekt utrzymywał się po uwzględnieniu potencjalnie istotnych czynników: wykształcenia i dochodów.
Na podobną korelację nie natrafiono w przypadku zieleni miejskiej, wody czy nieużytków.
Na razie nie wiadomo, jaki jest kierunek zidentyfikowanej korelacji: czy las korzystnie wpływa na ciało migdałowate, czy też raczej ludzie ze zdrowszymi amygdala decydują się mieszkać bliżej lasu. Opierając się na dotychczasowej wiedzy, naukowcy skłaniają się ku pierwszemu wyjaśnieniu, ale i tak planują dalsze badania podłużne.
Uczestnicy opisywanego badania brali udział w Berlin Aging Study II (BASE-II). W sumie uwzględniono 341 dorosłych w wieku od 61 do 82 lat. Przechodzi oni testy pamięciowe i rozumowania. Poddano ich także badaniu rezonansem magnetycznym (MRI).
By określić wpływ bliskości natury na przetwarzające stres rejony mózgu, dane z MRI zestawiano z informacjami nt. miejsca zamieszkania (z Atlasu Urbanistycznego Europejskiej Agencji Środowiska).
Ulman Lindenberger przypomina, że szacuje się, że do 2050 r. niemal 70% światowej populacji będzie mieszkać w miastach. Uzyskane wyniki są więc naprawdę ważne.
Autorstwo: Anna Błońska
Zdjęcie: Alois_Wonaschuetz (CC0)
Na podstawie: Mpib-berlin.mpg.de
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

środa, 16 października 2019

W latach 1990. lekarze ostrzegali przed szczepieniami, dziś zmuszają…


Wiesław Magdzik i Barbara Dębiec w 1991 roku tak pisali o szczepieniach w książce pt. „Szczepienia Ochronne”: „Należy przestrzec przed zbyt pochopnym rozszerzaniem liczby szczepień, nawet u dzieci zdrowych. Obserwuje się bowiem, że bardzo młode dzieci, poddane silnym, wieloswoistym stymulacjom antygenowym (bakterie i pasożyty) wykazują cechy starzenia się odpowiedzi immunologicznej. Polegają one na zmniejszeniu reaktywności komórek T w stosunku do nowych antygenów oraz zwiększeniu stężenia immunoglobulin, przy jednoczesnym patologicznym ich rozszczepieniu. Zwiększa się wtedy ilość autoprzeciwciał, zmniejsza się ilość przeciwciał swoiście reagujących. Dalszym powikłaniem nadmiernej stymulacji immunologicznej, może być rozwój białaczek i chłoniaków wywodzących się z komórek B”.
Możemy domniemywać, że w latach 1990. był to oficjalny pogląd lekarzy w Polsce. Książka została wydana przez: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich. Jawnie i stanowczo przestrzegali przed pochopnym, niepotrzebnym szczepieniem dzieci chorych i zdrowych. Już wtedy wiedzieli, że szczepionki osłabiają układ odpornościowy. Wywołują białaczkę i chłoniaki, czyli złośliwe nowotwory.
Trzeba to wyraźnie powiedzieć: w latach 1990-tych lekarze w Polsce uważali, że szczepionki wywołują nowotwory!
Co takiego więc na dobre zmieniło się w szczepieniach, że obecnie lekarze nie tylko namawiają do szczepień, ale wręcz siłowo zmuszają do nich przy udziale policji i sądów? Co takiego się stało, że szczepionki z niebezpiecznymi składnikami są zdrowe i nie wywołują już nowotworów? Kto jest odpowiedzialny za tak radykalną zmianę poglądów polskich lekarzy?
Autorstwo: Robert Brzoza
Źródło: MartaBrzoza.pl

niedziela, 13 października 2019

Gotowanie w domu kluczem do unikania wysoce szkodliwych związków chemicznych



Jak dowodzą nowe badania, spożywanie samodzielnie przygotowanych posiłków może w znaczny sposób ochronić nas przed szkodliwymi substancjami, które znajdują się w gotowej żywności. Konkretnie mowa o związkach perfluorowanych, pochodnych sulfonianu perfluorooktanu (PFAS), które znajdują się w zanieczyszczonej wodzie, opakowaniach stosowanych do produktów spożywczych, a także w żywności typu fast food.
Na podstawie badań przeprowadzonych na gryzoniach Agencja Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych (EPA) powiązała spożywanie związków PFAS z problemami reprodukcyjnymi i rozwojowymi, a także z chorobami wątroby i nerek, upośledzonym funkcjonowaniem układu odpornościowego i nowotworami. PFAS nie są trawione, zamiast tego gromadzą się w organizmie. Podczas wcześniejszych badań z udziałem ludzi powiązano również wysoki poziom PFAS w organizmie m.in. z wysokim poziomem cholesterolu.

W czasopiśmie naukowym Environmental Health Perspectives opublikowano artykuł przygotowany przez naukowców z Instytutu Silent Spring w Newton, który sugeruje, że ludzie, którzy częściej jedzą gotowe posiłki, na przykład do odgrzania w mikrofali, posiadają wyższy poziom PFAS we krwi. Zgadza się to z ostatnimi badaniami, które wykazały, że szkodliwe substancje znajdują się w dużej ilości w opakowaniach żywności typu fast food.

W ramach nowego badania naukowcy przeanalizowali dane z programu badawczego National Health and Nutrition Examination Survey opracowywanego przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w celu śledzenia stanu zdrowia i modeli odżywiania dzieci i dorosłych. Badacze mieli tym samym dostęp do informacji o ponad 10 tys. uczestników, którzy udzielili szczegółowych informacji na temat swoich nawyków żywieniowych. Pacjenci oddawali także krew do badania, która była analizowana m.in. pod kątem obecności PFAS.
Na podstawie analizy danych medycznych odkryto korelację między jedzeniem samodzielnie przygotowywanym w domu a niższym poziomem PFAS we krwi. Z kolei osoby, które częściej jadały w restauracjach typu fast food lub jadły w domu pakowaną żywność do odgrzania, posiadały we krwi znacznie więcej tych szkodliwych substancji.

Jak twierdzi współautorka badania, chemik środowiskowy dr Laurel Schaider z Instytutu Silent Spring, to pierwsze dowody na bezpośredni związek między różnymi modelami odżywiania a ekspozycją na PFAS w Stanach Zjednoczonych. Wielu badaczy ostrzega, że nowe odmiany substancji są jeszcze szkodliwsze, zaburzając przede wszystkim prawidłową gospodarkę hormonalną ludzi.

sobota, 12 października 2019

Punkty z fast foody znikną z terenów w pobliżu szkół?



Według nowego raportu brytyjskiej Royal Society for Public Health, punkty z fast foodami powinny zniknąć z ulic, którymi dzieci chodzą do i z szkoły, aby pomóc w walce z otyłością. Eksperci proponują by zakaz dotyczący sprzedaży niezdrowej żywności, objął teren odpowiadający odległości pokonywanej w ciągu pięciominutowego spaceru, od budynku szkoły licząc.


Eksperci chcą także, aby na wskazanych obszarach, zakazano umieszczania na billboardach reklam śmieciowego jedzenia, również reklamy pojawiające się dotychczas na stronach należących do rad, powinny być usunięte.
Trzecia sugestia Royal Society for Public Health dotyczy zakazu dostarczania posiłków do szkół.
Zdaniem autorów raportu, w ramach walki o zdrowie młodych mieszkańców Wysp, należy ulepszać trasy piesze i rowerowe, oraz zachęcać uczniów do korzystania z nich.
Raport wykazał, że 80% badanych nie popiera zniżek oferowanych uczniom przez fast foody w pobliżu szkół, 65% popiera pomysł, by w na trasie do i z szkoły, dziecko nie miało możliwości kupienia niezdrowego jedzenia, a 68% zgadza się, że reklamy tego typu żywności powinny zniknąć ze stron należących do rad.
„W tym środowisku sklepy z fast foodami stały się jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań pozaszkolnych”, mówi Dyrektor RSPH, Shirley Cramer.
„Nasza praca pokazała, że jeśli mamy dać młodym ludziom w Wielkiej Brytanii opcje, na które zasługują, zamiast zadowalać się tanią i niezdrową ofertą, do której są obecnie ograniczeni, potrzebujemy radykalnej przebudowy środowiska ulicznego otaczającego nasze szkoły”, dodała.
Ian Hudspeth, przewodniczący Local Government Association powiedział: „Musimy pilnie podjąć działania mające na celu ograniczenia rozwoju otyłości wśród dzieci, a rady odgrywają w tym procesie ważną rolę, jednak potrzebujemy silniejszych uprawnień aby poradzić sobie z tą epidemią”.
Obraz może zawierać: jedzenie

piątek, 11 października 2019

Odkryto jak nie powinno się jeść pomidorów

Ilustracja
Nowe badania wykazały, że połączenie pomidorów z produktami spożywczymi bogatymi w żelazo zmniejsza o połowę wchłanianie likopenu, który stanowi jeden z najcenniejszych składników tych czerwonych warzyw. Jest to zaskakujące odkrycie, ponieważ połączenie pomidorów z mięsem jest bardzo popularnym rozwiązaniem w sztuce kulinarnej, stosowanym na przykład we włoskiej potrawie spaghetti bolognese czy polskich gołąbkach.
Chociaż z botanicznego punktu widzenia pomidory zaliczane są do owoców, to jednak ze względu na ich znikomą zawartość cukru traktujemy je jako warzywa. Pomidory słyną nie tylko ze swojego wyjątkowego smaku i przyjemnej dla oka barwy, które gwarantują szerokie zastosowanie w wielu potrawach na całym świecie – są one po prostu bardzo zdrowe.

Spożywając pomidory, chronimy nasz organizm przed nowotworami, nadciśnieniem tętniczym, a także chorobami skóry i oczu. Przykładowo jedno z badań dowiodło, że spożywanie 10 porcji pomidorów w ciągu tygodnia zmniejsza ryzyko raka prostaty aż o 35%. Podobna zależność została odkryta pomiędzy spożywaniem pomidorów przez kobiety a niższym ryzykiem zachorowania na raka piersi.  
Za większość prozdrowotnych właściwości pomidorów odpowiada likopen – zawarty w nich organiczny związek chemiczny z grupy karotenoidów. To przeciwutleniacz, który chroni nasz organizm przed procesami nowotworzenia, odbudowując połączenia międzykomórkowe. Niestety, odkryto, że aż o połowę zmniejszamy wchłanianie likopenu przez nasz organizm, gdy łączymy go z pokarmami bogatymi w żelazo. Naukowcy doszli do takich wniosków podczas badania, w którym część uczestników piła sok pomidorowy z zawartością suplementu żelaza, a część bez niego.
W trakcie badania krwi pacjentów zauważono, że osoby, które wypijały sok pomidorowy z dodanym żelazem, wykazywały prawie dwukrotny spadek absorpcji likopenu. Zdaniem naukowców taki efekt może być spowodowany utlenianiem likopenu przez żelazo, które tworzy nieprzyswajalne metabolity. Naukowcy planują powtórzyć swoje badania na szerszej próbie badawczej, ponieważ dotychczas eksperyment był prowadzony wyłącznie na mężczyznach.
Obraz może zawierać: tekst

czwartek, 10 października 2019

Globalne media potwierdzają stosowanie geoinżynierii




Media na całym świecie zagadkowo zrezygnowały z negowania istnienia chemtrails, a w zamian zaczęły twierdzić, że zjawisko to jest jak najbardziej prawdziwe. Geoinżynieria, od dawna nazywana „teorią spiskową”, nagle stała się rzeczą, która rzekomo wpływa pozytywnie na zmiany klimatu i globalne ocieplenie.


W ostatnim czasie media zaczęły przyznawać, że geoinżynieria jest prawdziwa i co więcej – jest dobra dla środowiska. Popularne serwisy informacyjne twierdzą, że metoda ta jest używana do „chłodzenia” naszej planety. W rzeczywistości chemtrails to narzędzie służące elitom do kontroli pogody, a co za tym idzie do kontrolowania całej populacji.
 Domniemane środki mające na celu zatrzymać ocieplanie się Ziemi to m. in. bar i aluminium, które w rzeczywistości powodują przewlekłe choroby u części populacji. Mimo to, media forsują wersję, jakoby pierwiastki te miały zablokować dostęp promieni słonecznych do Ziemi, a tym samym uchronić planetę przed zmianami klimatu.
Jak się okazuje, jedną z osób przyczyniających się do tego typu praktyk jest Bill Gates. Multimiliarder finansuje kontrowersyjny projekt o nazwie ScoPEx, prowadzony przez naukowców z Harvard University, który polega na celowym uwalnianiu zanieczyszczeń do atmosfery w celu zablokowania promieni słonecznych.

Badacze ostrzegają, że skutkiem tych działań może być osłabienie fotosyntezy roślin i fitoplanktonu, co w połączeniu z wysiłkami lobby klimatycznego mającymi na celu wyeliminowanie CO2, będzie oznaczać całkowite załamanie światowych upraw spożywczych, prowadzące do globalnego głodu. Zdaniem niezależnych mediów jest to „broń masowego wymierania”, finansowana przez globalistów w celu unicestwienia ludzkości.

Ponadto, obecnie trwa „węglofobia”, traktująca COjako zanieczyszczenie środowiska. W rzeczywistości jest to związek chemiczny potrzebny do prawidłowego funkcjonowania organizmów żywych, a przede wszystkim roślin.

Trwająca nagonka opinii publicznej na domniemane „zmiany klimatu” sugeruje, że globaliści są znacznie dalej w realizacji swojego planu niż wiele osób prawdopodobnie myśli. Obecna agitacja w celu zastraszenia i zmanipulowania mas ludzkości może doprowadzić do poważnej katastrofy.


środa, 9 października 2019

"Los zwierząt jest dla mnie WAŻNIEJSZY , niż strach przed ośmieszeniem " Emile Zola



Krzywdy wyrządzone zwierzętom są naszym problemem moralnym i duchowym. Los zwierząt hodowlanych i okrucieństwo im wyrządzane powinny być dla nas najlepszą motywacją do przejścia na dietę wegańską i do podjęcia aktywnych działań w obronie zwierząt. Główną motywacją do podjęcia diety wegańskiej jest współczucie, a nasze osobiste emocje są jedynym, co może spowodować zmianę naszych praktyk wobec zwierząt. Zastanów się nad rolą twojej empatii i rozumu w argumentacji na rzecz weganizmu.

poniedziałek, 7 października 2019

W Skandynawii tajemnicza choroba zabija psy



W ciągu ostatnich kilku tygodni, tajemnicza choroba zabiła nagle w Norwegii kilkadziesiąt psów. Zwierzęta wydawały się cierpieć na nieznaną dotychczas chorobę jelit, która powodowała krwiste wymioty biegunkę.
Według norweskiego Instytutu Weterynarii choroba po raz pierwszy pojawiła się w Oslo, a następnie rozprzestrzeniła się na większość regionów kraju, zarażając aż 200 psów. Dane z zeszłego tygodnia mówią o 31 zmarłych psach.

Nawet eksperci są zmartwieni i zdezorientowani, desperacko szukając odpowiedzi. Dyrektor Instytutu Weterynarii Jorun Jarp powiedział lokalnym mediom, że obecna sytuacja jest dalece niepokojąca. – „To wyjątkowa sytuacja. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego”.

Nikt nie wie co to za choroba, ani czy wszystkie te śmierci są ze sobą powiązane. Sekcja zwłok nie wykazała żadnych znanych chorób, a trucizna na szczury, Salmonella i inne szkodliwe bakterie i substancje zostały wykluczone.
Jedynym tropem są dwa rodzaje bakterii, które znaleziono u zarażonych psów na nietypowych poziomach. Szczepy te czasami są odpowiedzialne za biegunkę u ludzi, jednak obecnie nie jest jasne, czy należy je winić za wybuch zarazy. Aby uwzględnić wszystkie możliwości, norweski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności bada również grzyby, wirusy i inne bakterie i pasożyty.

Rzecznik Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności Ole-Herman Tronerud powiedział, że choroba jest niezwykle poważna w przypadku psów, jednak nie wiadomo czy jest zaraźliwa, czy to seria pojedynczych przypadków. Dopóki sytuacja nie jest wyjaśniona, urzędnicy sugerują właścicielom psów unikanie bliskiego kontaktu z innymi zwierzętami. Obecnie nie istnieją żadne przesłani potwierdzające, że choroba mogłaby przenieść się na ludzi.

niedziela, 6 października 2019

Na Ziemi trwa wielkie wymieranie ptaków

Samiec Samica

Jak donoszą ornitolodzy z Ameryki Północnej  na kontynencie tym od 1970 roku  ubyło aż trzy miliardy ptaków. Są to straty osiągające do 30% całkowitej tamtejszej populacji ptaków w porównaniu do stanu sprzed 50 lat.
Według badania opublikowanego w czasopiśmie Science może to być dowodem na to, że na ziemi trwa właśnie szóste masowe wymieranie. Ustalenia dokonano na podstawie wieloletnich badań 420 gatunków ptaków w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. 

Spadki populacji obserwuje się nawet wśród 19 najbardziej pospolitych gatunków ptaków, w tym wróbli, zięb czy kosów. Ubyło ich o 50 mln w porównaniu do 1970 roku. Najbardziej ucierpiała populacja ptaków żyjących na łąkach. Przez ostatnie 50 lat ich liczba zmniejszyła się o 700 mln osobników.
Eksperci uważają, że przyczyną zmniejszenia populacji zaczęła zmian klimatycznych występujących na naszej planecie, a także niszczenie naturalnych siedlisk ptaków. Na szczęście dodają, że mimo tak dużego ubytku populacji, żaden z badanych gatunków nie znalazł się jeszcze na skraju wyginięcia, ale trend depopulacyjny jest wyraźny i może się to stać w niedługiej przyszłości.

Uszczuplenie populacji ptaków jest też zauważalne na innych kontynentach, w tym w Europie. Przyczyny takiego stanu rzeczy są dokładnie takie same jak w przypadku Ameryki Północnej. To, że pewnych gatunków ubyło jest widoczne gołym okiem.

sobota, 5 października 2019

Obraz może zawierać: 1 osoba

Polacy zjadają chemię – nawet 2 kg rocznie – raport NIK nie pozostawia złudzeń

Polacy zjadają chemię – i nie ma co do tego wątpliwości, ponieważ najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli dokładnie to potwierdza. Normy chemicznych dodatków w żywności są przekroczone, a przeciętny Polak zjada ich rocznie średnio 2 kg. Co jeszcze ustalono w trakcie przeprowadzania kontroli przez NIK?

Królowa – przetworzona

Statystyczny Polak kupuje głównie żywność przetworzoną w warunkach przemysłowych, która zawiera substancje dodatkowe.
Takie zakupy stanowią średnio 70 proc. diety przeciętnego konsumenta.
Unia Europejska dopuszcza ponad 330 dodatków do żywności, a dodatkowo ponad 200 objętych jest limitem ilościowym.
Wśród substancji dodatkowych królują przeciwutleniacze, konserwanty, barwniki, substancje słodzące, stabilizatory, wypełniacze, emulgatory i wzmacniacze smaku.

Taka mnogość i różnorodność dodatków do żywności oraz coraz częstsza praktyka ich stosowania sprawia, że według raportu NIK przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ok. 2 kg substancji dodatkowych.

Żywności, do której prawo zabrania dodawania dodatkowych substancji, jest niewiele.
Warto jednak zaznaczyć, że wśród nich znajduje się:
  • żywność nieprzetworzona;
  • miód;
  • masło;
  • mleko pasteryzowane i sterylizowane;
  • naturalna woda mineralna;
  • kawa;
  • herbata liściasta. 
 Patrząc na tę krótką listę – bezpiecznej, prawdziwej żywność jest naprawdę niewiele…
 85 „smakołyków
Według badań NIK, jednego dnia każdy, w kogo diecie króluje żywność przetworzona i kto zjada pięć posiłków dziennie, może przyswoić nawet 85 różnych dodatków „E”.
Nie ma się co temu dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w „zwykłej” kiełbasie śląskiej takich dodatków może być nawet 19!

raport-NIK.jpg
Raport NIK


Izba zleciła kontrolę oznakowania produktów spożywczych – przeanalizowano 501 powszechnie dostępnych wyrobów.
 
Jedynie w 54 produktach (11 proc.), w składzie zaprezentowanym na etykietach, nie było substancji dodatkowych.
 
W pozostałych 447, producenci zadeklarowali użycie 132 substancji dodatkowych ponad 2 tys. razy. Statystycznie więc na każdy produkt przypadało pięć dodatków do żywności.
 
W przypadku niektórych produktów liczba dodatków w jednym artykule spożywczym była znacznie wyższa.
 
Przykładowo sałatka warzywna ze śledziem i groszkiem zawierała ich 12. Rekordową liczbę substancji dodatkowych zastosowano w kiełbasie śląskiej – 19 – czytamy w raporcie.
 Niby jakieś limity stosowania substancji dodatkowych w żywności obowiązują, ale czy ktoś ich przestrzega?
Dobre pytanie…
Nadzór bez nadzoru
Kontrola NIK, o której mowa, dotyczyła głównie kwestii nadzoru nad stosowaniem dodatków do żywności i objęła okres od 2016 do początku 2018 r.
Wniosek z kwestii nadzoru jest jeden – nadzór prawie NIE funkcjonuje!
Według NIK w Polsce co prawda działa sanepid oraz służby kontroli jakości żywności, ale ich działania ograniczają się bardziej do urzędowych kontroli i pobieżnych badań, niż do dokładnej analizy składu i etykiety:

Prowadzone przez skontrolowane inspekcje (Inspekcje Sanitarne, Inspekcję Handlową i Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych) badania laboratoryjne próbek żywności ograniczały się do wybranych substancji dodatkowych, głównie z grupy substancji konserwujących i barwników.
 
Żadna z Inspekcji nie analizowała zawartości wszystkich dodatków obecnych w danej próbce żywności. Zwykle wskazywano do badań jedną substancję dodatkową i analizowano ją pod kątem ustalonego dla niej limitu w danym produkcie.
 
Inne dodatki obecne w tym produkcie w ogóle nie były weryfikowane.
 
Dodatkowo ograniczona była możliwość analityczna laboratoriów Inspekcji Sanitarnej.
 
Laboratoria te mogły wykonać badania w stosunku do ok. 65 substancji dodatkowych na ponad 200 limitowanych dozwolonych do stosowania.
 
Tak zorganizowany system badań nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa żywności, w której stosowane są substancje dodatkowe, niepodlegające z różnych przyczyn badaniom laboratoryjnym.

dodatki-żywność.jpg
Dodatki do żywności foto.123rf.com

NIK zwraca uwagę także na złe oznakowanie etykiet:

Z badanych w latach 2016-2018 (I kwartał) przez organy Inspekcji Sanitarnej blisko 9 tys. próbek, zdyskwalifikowano 26 (0,3 proc.).
 
W zleconych przez NIK badaniach laboratoryjnych 35 próbek zakwestionowano 5 próbek (14 proc.) m.in. z powodu obecności niezadeklarowanych na etykiecie dodatków.
Skoro limity dodatków do żywności są przekroczone, my zjadamy je kilogramami, to czy taki stan rzeczy może mieć niekorzystny wpływ na nasze zdrowie?
Będzie cierpiał konsument…
W raporcie NIK zostało podkreślone, że organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności NIE – podkreślamy NIE – skupiały się jak dotąd na monitorowaniu, ani ocenie ryzyka związanego z kumulacją wielu dodatków w produktach spożywczych, ewentualnego ich działania synergistycznego oraz ich interakcji z innymi składnikami diety lub lekami.
Ciekawie, prawda?
Wynika z tego, że przeciętny Polak je codziennie śniadanie, drugie śniadanie, obiad (i deser), podwieczorek i kolację, w trakcie nich dostarczając do organizmu kilkadziesiąt toksycznych substancji, które mogą się ze sobą łączyć, wchodzić w interakcje i siać spustoszenie w organizmie.

[…] niektóre substancje dodane do jednego produktu, w połączeniu z innym artykułem spożywczym nie będą dla człowieka neutralne.
 
Substancja nieszkodliwa samodzielnie może się nią stać w reakcji z inną, tworząc zagrożenie dla zdrowia – głosi raport.
 Oczywiście nie ulega wątpliwości, że substancje te szkodzą każdemu, jednak najbardziej na ich szkodliwe działanie narażone są dzieci – głównie w wieku do 10 lat.
Ich zamiłowanie do lodów, słodyczy, parówek, pieczywa tostowego, słodzonych napojów itp., które zawierają masy szkodliwych substancji dodatkowych, sprawia, że u niektórych dzieci ich spożycie przekracza normy nawet pięciokrotnie.

raport-NIK.jpg
Raport NIK

NIK podkreśla również, że:
[…] żadna z instytucji realizujących zadania z zakresu zdrowia publicznego oraz odpowiedzialnych za politykę żywieniową nie publikuje danych na temat wielkości akceptowanego dziennego spożycia dla każdego dodatku.
 W związku z powyższym konsumenci nie mają możliwości dotarcia do takich informacji i nie mogą prawidłowo zadbać o swoje zdrowie.
NIK apeluje
W ocenie NIK obowiązujący system nadzoru nad jakością żywności jest dysfunkcjonalny, a konsument musi mieć się na baczności.
Najwyższa Izba Kontroli wystosowała apel do Prezesa Rady Ministrów, Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego o zajęcie się tą sprawą i rzetelne podejście do tematu.
Nam – konsumentom nie pozostaje nic innego jak dokładniej sprawdzać skład produktów spożywczych, kupować żywność nieprzetworzoną i kontrolować to, co jedzą najmłodsze pokolenia.
O szkodliwych dodatkach w żywności więcej przeczytasz także w artykule:
—–
Za: https://www.odkrywamyzakryte.com/polacy-zjadaja-chemie-raport-nik/