NIE WSZYSTKIE TREŚCI Z OPUBLIKOWANYCH MATERIAŁÓW, ODZWIERCIEDLAJĄ POGLĄDY ADMINISTRATORA STRONY.
Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..
piątek, 19 lutego 2021
czwartek, 18 lutego 2021
środa, 17 lutego 2021
Szwecja powoli zakazuje używania masek, mających chronić nas przed C@VIt
Trwająca od miesięcy tresura społeczeństw, choć pomyślana precyzyjnie i realizowana z wyrachowaniem, zawiera pewne luki oraz niekonsekwencje, które podważają narrację rządów, skupioną na natarczywym przypominaniu, co może nas ochronić przed COVID-19.
Zamknięto gospodarki, a ludzi zmuszono do pracy zdalnej. Brak możliwości robienia tradycyjnych zakupów w centrach handlowych, wymusił zwiększenie ilości zakupów dokonywanych w Internecie, co bardzo mocno wpłynęło na ogromny wzrost wartości rynkowej gigantów IT, takich jak chociażby Amazon.
Początek pandemii, to nieustanny deficyt maseczek ochronnych, ich ceny wzrosły kilkanaście albo i kilkadziesiąt razy, w porównaniu z czasami przed COVID-19, a ludzie i tak je kupowali, bo koronapanika była dopieszczana przez polityków i media.
Wielu ludzi zamawiało maski w Sieci, choćby we wspomnianym Amazonie.
I co taki ktoś zyskał na takim zakupie? Czy faktycznie pomógł sobie oraz innym w zmniejszeniu ryzyka zakażenia?
Na pudełku masek zakupionym w sklepie Jeffa Bezosa, jest wyraźnie napisane, że one nie chronią przed złapaniem jakiejkolwiek choroby oraz infekcji. A osób, które takie maski nosiło w skali całego świata, zapewne były dziesiątki milionów albo i więcej.
Jednak władze, w tym te rządzące naszym krajem, cały czas powtarzają „dystans-dezynfekcja-maseczki”. Okazuje się jednak, że nie wszyscy są tak zamknięci na pewne fakty.
Ostatnio urzędnicy gminy Halmstad w Szwecji, zabronili używania masek i wszelkich środków ochrony indywidualnej w szkołach. Powołując się na szwedzką agencję zdrowia publicznego stwierdzono, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, by nosić maski.
Czy tym samym Szwecja, która od początku ma inną politykę walki z pandemią niż reszta państw, zapoczątkuje falę decyzji odwołujących obecne nakazy sanitarne?
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szwecja-powoli-zakazuje-uzywania-masek-majacych-chronic-nas-przed-covid-19
wtorek, 16 lutego 2021
poniedziałek, 15 lutego 2021
Warzywa kapustne wspomagają układ odpornościowy
https://www.facebook.com/Ryszard-Piotr-Jak-by%C4%87-zdrowym-ca%C5%82e-%C5%BCycie-811427708999378
niedziela, 14 lutego 2021
Eksperyment wykazał, że marihuana obniża ciśnienie krwi
Osoby starsze to najszybciej rosnąca grupa użytkowników marihuany medycznej, ale nie ma wystarczających danych na temat bezpieczeństwa sercowo - naczyniowego tej substancji. Naukowcy z Uniwersytetu Ben - Guriona próbowali dowiedzieć się, jak spożycie konopi wpływa na ciśnienie krwi, tętno i parametry metaboliczne u osób powyżej sześćdziesiątego roku życia z nadciśnieniem.
W badaniu wzięło udział 26 mężczyzn i kobiet w średnim wieku siedemdziesięciu lat, którzy używali konopi indyjskich przez trzy miesiące. Ocenę stanu przed i po eksperymencie przeprowadzono na podstawie codziennego monitorowania ciśnienia krwi, badań krwi i innych wskaźników.
Naukowcy udokumentowali znaczący spadek dwudziestoczterogodzinnego skurczowego i rozkurczowego ciśnienia krwi po leczeniu. Największy spadek wskaźników nastąpił po trzech godzinach od zażycia konopi indyjskich doustnie (ekstrakt olejowy) lub po paleniu. Pacjenci wykazywali poprawę w ciągu dnia, ale spadek był najbardziej znaczący w nocy.
Według autorów przepisywanie konopi indyjskich w celu złagodzenia bólu może również pomóc obniżyć ciśnienie krwi u większości pacjentów.
Wcześniejsze badanie przeprowadzone przez izraeródło:lskich specjalistów wykazało, że mikrodawki konopi są bezpieczne i skuteczne w zmniejszaniu przewlekłego bólu. Podczas gdy większość badań dotyczących korzyści i bezpieczeństwa medycznej marihuany dla ludzi jest na wczesnym etapie, w wielu krajach konopie są przepisywane pacjentom z różnymi chorobami.
Żródło:https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/eksperyment-wykazal-ze-marihuana-obniza-cisnienie-krwi
sobota, 13 lutego 2021
Elon Musk oświadczył, że nie weźmie szczepionki a panika wokół COVID-19, osłabiła jego wiarę w ludzkość
Działania rządów i mediów przez ponad rok trwania pandemii COVID-19, przyczyniły się do globalnego prania mózgów obywateli. Od początku ci, którzy kwestionują całe to zamieszanie, traktowani są prawie jak terroryści.
Narracja głównego nurtu jest tak natarczywie jednopłaszczyznowa, że jakkolwiek byśmy się nie starali patrzeć na sprawy z chłodnym krytycyzmem, to i tak ten „koronsceptycyzm”, zostanie uznany za objaw jeszcze groźniejszej przypadłości niż sam wirus, o którego kruszonych jest tyle kopii.
Pamiętam te gorące polityczne debaty, w czasie których próbowano rozstrzygnąć czy COVID-19 zmieni ludzkość mentalnie. Czy przestaniemy się podniecać celebrytami, „challenge’ami”, skończymy hejtować i przewartościujemy nasze życie, dostrzegając bohaterów w naszej codzienności, a nie na czerwonym dywanie, przy ściance dla fotoreporterów.
Czy staniemy się dla siebie lepsi? Czy znikną spory i wojny? Dziś wiemy, że nie. Nie staliśmy się jako ludzkość lepsi. Oczywiście, jednostkowo zdarzały się akty wielkiej dobroci i solidarności, chwała tym, którzy zdobyli się na nie bezinteresownie.
Ale globalnie jesteśmy w tym samym miejscu, a może nawet cofnęliśmy się, bo pogłębiła się przepaść między bogatymi a biednymi, a władza otrzymała dodatkowe uprawnienia do gnębienia obywateli pod pretekstem walki z wirusem.
Podobnego zdania jest Elon Musk. Najbogatszy człowiek świata powiedział wprost, że lockdowny nie były potrzebne. Orzekł także, iż nie zamierza się zaszczepić na COVID-19.
„Zasadniczo słuszną rzeczą byłoby nie blokowanie całego kraju, ale poddanie kwarantannie każdego, kto jest zagrożony, do czasu przejścia zagrożenia.”
Jego refleksja nad obecną kondycją świata jest jednak głębsza.
Mam na myśli to, że jest to gorący temat, w którym racjonalność schodzi na drugi plan. W ogólnym rozrachunku mamy coś, co ma bardzo niską śmiertelność i dużą zaraźliwość. […] To osłabiło moją wiarę w ludzkość, cała ta… irracjonalność ludzi w ogóle.
Koropanika obnażyła „psychologię tłumu”. Pokazała, że nadal nie jesteśmy gotowi na rewolucję świadomościową. Mimo ponad miliarda zakażonych, kilku milionów zmarłych i zamrożenia normalnego życia, ciągle jesteśmy jako społeczeństwa w przedpokoju do dojrzałości.
piątek, 12 lutego 2021
Zdaniem Ministerstwa Zdrowia 70 tysięcy ofiar rządowej strategii walki z COVIDem to nie ofiary rządu, ale COVIDa
W normalnym kraju winni decyzji, które doprowadziłuy do zapaści w służbie zdrowia zostaliby aresztowani i czekaliby na swój proces. Niestety w naszym bantustanie działają nadal w najlepsze i brną w strategię losowego zamykania poszczególnych działów gospodarki. Wszystko to dzieje się dlatego, że jakiś leśny dziadek z wielkim czerwonym nosem, będący doradcą premiera Morawieckiego, może terroryzować cały kraj na podstawie artykułu prasowego przeczytanego w miesięczniku Nature. Zamiast rozliczenia winnych ludobójstwa Polaków, mamy z ich strony festiwal bezczelności i pogardy.
Wszyscy się spodziewali, że powiedzą, że winni tego pandemonium przynajmniej przeproszą i powiedzą, że im przykro ale nic im nie możemy zrobić, ale okazuje się, że postanowili po prostu na bezczelnego przekonywać, że nawet jeśli ktoś nie umarł na COVID to umarł na COVID
Liczba zgonów zwiększyła się przede wszystkim u osób powyżej 60 roku życia – stanowią one aż 94% nadwyżki liczby zgonów względem roku 2019. Spośród przyrostu liczby zgonów w 2020 roku względem roku ubiegłego 43% stanowią zgony zaraportowane przez Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne z przyczyną zgonu SARS-CoV-2. Co więcej, 27% nadwyżki to zgony u pozostałych osób, u których w przeszłości zdiagnozowano zakażenie SARS-CoV-2.
Żeby było upiorniej, macherzy od COVIDowej paranoi przeorientowali całą służbę na zwalczanie jednego tylko wirusa grypopodobnego, motywując to koniecznością ochrony przed przeciążeniem szpitali. Ich działankia doprowadziły do sytuacji dużo gorszej niż gdyby nic nie zrobiono. Skutkiem tego szpitale covidowe stoją w dużej mierze puste, a normalne szpitale w wieśzosći utraciły zdolność do normalnego funkcjonowania. Bez wątpienia lockdownami i zamknięciem opieki zdrowotnej radykalnie ogorszono sytuację. Mimo to nadal ci potencjalni przestępcy przekonują nas, że wszystko odbyło się tak jak powinno, a nadmiarowe zgony to nie skutek ich niekompetencji i szalonej strategii, ale efekt przechorowania COVIDa.
Kontrowersyjny rządowy raport dowodzi, że nic takiego się nie stało i te stosy trupów niezwiązanych z rzekomą pandemią to w żadnym wypadku nie jest wina rządu i zbrodniczej strategi podszeptywanej mu przez szalonych doktorów, tylko winny jest sam koronawirus. Według raportu po prostu niektórych nie zdiagnozowano prawidłowo - innymi słowy testy były fałszywie negatywne - a inni zmarli w 30 i więcej dni po przechorowanym COVIDzie, a skoro umarli to zapewne na skutek powikłań po zakażeniu.
Widać, że szalone covidowe statystyki polegające na przypisywaniu komu się da zakażenia koronawirusem, udzieliły się producentom raportu MInisterstwa Zdrowia o nadmiarowych zgonach. Ustalono zapewnie taką tezę, że rządzący i ich decyzje są nieistotne i aby uniknąć kary za swoje działania postanowiono przypisać wszystkie ofiary koronawirusowi.
Problem jednak w tym, że w pobliskiej Białorusi, gdzie rząd nie poddał się narzucanej odgórnie COVIDowej psychozie, nie było praktycznie żadnych obostrzeń i Białorusini zanotowali podczas tej urojonej pandemii najniższy wskaźnik zgonów od zakończenia II Wojny Światowej! Czyli w sąsiednim kraju , bez lockdownów i restrykcji nastąpiło odwrotne wydarzenie niż w Polsce. Nas dzięki rządowi zginęło rekordowo dużo a ich umarło rekordowo mało. Gdyby koronawirus był tak straszliwy jak malują go media i politycy, Białoruś powinna spłynąć trupami. Jak zatem mogło do tego dojść, że dbający rzekomo o zdrowie Polaków rząd wybił ich tylu ilu Niemcy w 1939 roku?










