Nie wszystkie treści z opublikowanych artykułów, odzwierciedlają poglądy admina..

STRONA TA ZOSTAŁA ZAŁOŻONA W CELU PROPAGOWANIA ZDROWEGO STYLU ŻYCIA I ODŻYWIANIA. NIECH MOJE BEZINTERESOWNE DZIAŁANIE PRZYSPORZY KORZYŚCI JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE LUDZI I ZWIERZĄT. BO ZDROWIE SIĘ TYLKO TAKIE MA JAK SIĘ O NIE ZADBA.

wtorek, 24 września 2019

Antybiotyki podawane wcześniakom mają długotrwały skutek

Podawanie antybiotyków wcześniakom może mieć długotrwałe negatywne skutki dla ich zdrowia, informują naukowcy z Washington University w St. Louis. Niemal wszystkie wcześniaki otrzymują przez pierwsze tygodnie antybiotyki, które mają chronić je przed potencjalnie śmiertelnymi infekcjami. To ratuje ich życie, ale niszczy mikrobiom jelit.
Autorzy artykułu opublikowanego na łamach „Nature Microbiology” sugerują, by starannie dobierać antybiotyki podawane wcześniakom tak, by zminimalizować ich negatywny wpływ na mikrobiom jelit. Jako, że mikrobiom ten odgrywa kolosalną rolę, jego naruszenie może skutkować rozwojem chorób w późniejszym życiu.
Naukowcy z St. Louis zauważyli, że półtora roku po opuszczeniu przez wcześniaki szpitala wciąż widać u nich skutki podawania antybiotyków. W porównaniu z dziećmi urodzonymi w terminie, które nie brały antybiotyków, w mikrobiomie wcześniaków występuje więcej bakterii związanych z pojawianiem się chorób, mniej bakterii powiązanych z dobrym stanem zdrowia oraz więcej antybiotykoopornych bakterii.
„Bakteriami, które z największym prawdopodobieństwem są w stanie przetrwać antybiotykoterpapię, nie są bakterie wiązane ze zdrowiem jelit. Skład mikrobiomu w zdecydowanej mierze ustala się do 3. roku życia i pozostaje dość stabilny. Jeśli zatem bakterie chorobotwórcze zdobędą tam przyczółki we wczesnym dzieciństwie, to człowiek będzie odczuwał tego skutki przez długi czas. Jedna lub dwie dawki antybiotyków w pierwszych tygodniach życia mogą mieć swoje konsekwencje, gdy człowiek ma 40 lat” – wyjaśnia profesor Gautam Dantas, specjalista patologi, mikrobiologii i inżynierii biomedycznej.
Zdrowa flora jelitowa jest powiązana ze zmniejszonym ryzykiem wielu chorób immunologicznych i metabolicznym, w tym ze zmniejszonym ryzykiem występowania alergii, cukrzycy, otyłości czy nieswoistego zapalenia jelit.
Dantas i jego zespół chcieli dowiedzieć się, czy u wcześniaków po antybiotykoterapii mikrobiom jelit powraca do normy. W tym celu przeanalizowali 437 próbek kału pobranych od 58 dzieci w wieku 0–21 miesięcy. Wśród nich znajdowało się 41 dzieci, które urodziły się średnio o 10 tygodni zbyt wcześnie. Pozostałe dzieci były urodzone w terminie.
Wszystkim wcześniakom podawano antybiotyki. Dziewięcioro z dzieci otrzymało pojedynczą dawkę, a pozostałych 32 otrzymało średnio 8 dawek, które były im podawane przez połowę ich pobytu na oddziale intensywnej opieki neonatologicznej. Żadne z dzieci urodzonych w terminie nie otrzymało antybiotyków.
Badania wykazały, że wcześniaki, którym podawano liczne dawki antybiotyków, w wieku 21 miesięcy miały w jelitach znacznie więcej antybiotykoopornych bakterii, niż wcześniaki, którym podano pojedynczą dawkę oraz dzieci urodzone w terminie. Obecność antybiotykoopornych bakterii w jelitach niekoniecznie musi oznaczać kłopoty, o ile bakterie te w jelitach pozostaną. Jeśli jednak przedostaną się do krwioobiegu, układu moczowego czy innych części ciała, mogą wywołać trudne w leczeniu infekcje.
Uczeni hodowali też bakterie, które pozyskali z próbek w odstępach 8–10 miesięcy. Okazało się, że antybiotykooporne bakterie u starszych dzieci były dokładnie tymi samymi szczepami, jakie pozyskano, gdy dzieci te były młodsze. „To nie były podobne bakterie. To były te same szczepy. Antybiotyki otworzyły im drogę do skolonizowania jelit, a gdy już się tam znalazły, nie pozwoliły się stamtąd usunąć. I mimo tego, że nie wykazaliśmy, by bakterie te spowodowały zachorowania u badanych dzieci, to są te same rodzaje bakterii, które wywołują infekcje układu moczowego, układu krwionośnego i inne problemy. Mamy tutaj więc do czynienia z sytuacją, w której potencjalne patogeny zasiedlają organizm w pierwszych tygodniach życia i w nim pozostają” – mówi Dantas.
Dalsze analizy wykazały, że do 21. miesiąca życia u wszystkich dzieci doszło do zróżnicowania mikrobiomu. To dobry znak, gdyż brak takiego zróżnicowania jest wiązany z licznymi chorobami immunologicznymi i metabolicznymi u dzieci i dorosłych. Jednak zauważono również, że u wcześniaków, które brały wiele antybiotyków, różnicowanie mikrobiomu przebiegało wolniej niż u pozostałych dzieci. Co więcej, mikrobiom dzieci, którym wielokrotnie podawano antybiotyki miał mniej korzystny skład. Występowało u nich mniej bakterii z pożytecznych rodzin takich jak Bifidobacteriaceae, a więcej z grup szkodliwych, takich jak Proteobakterie.
Jednym z autorów badań jest Barbara Warner, dyrektor Wydzaiłu Medycyny Noworodków. W związku z uzyskanymi wynikami doktor Warner, która jest też odpowiedzialna za opiekę nad wcześniakami w Oddziale Intensywnej Opieki Neonatologicznej St. Louis Children’s Hospital wydała zalecenie, by zmniejszyć dawki antybiotyków podawane dzieciom. „Już nie mówimy: „włączmy antybiotyki, bo lepiej, by były bezpieczne, niż gdybyśmy mieli później żałować, że tego nie zrobiliśmy” – stwierdza Warner. „Teraz wiemy, że istnieje ryzyko, iż w ten sposób dokonamy negatywnej selekcji mikroorganizmów, które pozostaną w mikrobiomie i mogą zwiększyć ryzyko zachorowań w dzieciństwie czy późniejszym okresie życia. Znacznie bardziej ostrożnie podchodzimy do podawania antybiotyków i przerywamy terapię natychmiast po tym, jak stwierdzimy, że pozbyliśmy się chorobotwórczych bakterii. Wciąż musimy używać antybiotyków – kwestią bezdyskusyjną jest, że ratują one życie – jednak byliśmy w stanie znacząco obniżyć ich dawki i nie zauważyliśmy przy tym negatywnych skutków dla dzieci”.
Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: Medicine.wustl.eduNature.com
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

poniedziałek, 23 września 2019

Borelioza, kleszcze i broń biologiczna

KleszczeBy André Karwath aka <a href="//commons.wikimedia.org/wiki/User:Aka" title="User:Aka">Aka</a> - <span class="int-own-work" lang="pl">Praca własna</span>, <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5" title="Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5">CC BY-SA 2.5</a>, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=318254




Dr. Day, pracownik Rockefellera, powiedział kiedyś że pojawią się nowe, nieznane wcześniej choroby. Będą bardzo trudne do zdiagnozowania i nieuleczalne – przynajmniej przez jakiś czas.„W Polsce zachorowania na boreliozę z Lyme zaczęto rozpoznawać dopiero pod koniec lat 80-tych.„ (Wikipedia)

a
Liczba zachorowań na boreliozę podwoiła się od roku 1991. Od 20 lat, co roku odnotowuje się 500 tysięcy nowych przypadków choroby. To oznacza przynajmniej 10 milionów chorych w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Jeśli kleszcz przenosi Borellia burgdorferi, jego ugryzienie może cię dosłownie przykuć do łóżka. Możesz oszaleć albo zostać kaleką który nie potrafi się skoncentrować i utrzymać swojej pracy. Może też cię zabić.Jedynym skutecznym sposobem na zdiagnozowanie choroby jest pobranie kropli krwi i zbadanie jej pod mikroskopem po upływie minimum pół godziny. Jeśli zauważysz bakterię Borelli wychodzące z czerwonych krwinek… to masz pecha.
Amerykańskie Centrum Epidemiologiczne jest nieco bardziej konserwatywne w tej kwestii. Szacuje że w USA każdego roku pojawia się ok. 325 tysięcy nowych przypadków boreliozy. To więcej niż łączna liczba przypadków AIDS, wirusa zachodniego Nilu i ptasiej grypy razem wziętych. Wprawdzie Kanada nie prowadzi statystyk dotyczących boreliozy, ale zarówno ona jak i kleszcze ją przenoszące są w niej znane. Na całym świecie ludzie mają ten sam problem z epidemią boreliozy. Chodzi głównie o zawodne testy na tą chorobę, które jej często nie wykrywają.
MOJA HISTORIA
Jak wiele innych dzieci z New Jersey, często bawiliśmy się na zewnątrz i jeździliśmy na biwaki. Ukąszenia kleszczy nie były dla nas niczym nowym. Nigdy nie mieliśmy po nim rumienia skórnego, ale moje zdrowie zauważalnie się pogarszało.Może czytelnicy pamiętają opis mojej walki z syndromem chronicznego zmęczenia, historię o tym jak straciłam dom i  jak opieka społeczna odmawia pomocy mi, oraz innym osobom z podobnymi problemami.Jeden z moich znajomych, cierpiących na podobne zaburzenia, jest dzisiaj bezdomnym w Nowym Jorku. Biblia uczy, że wszystko układa się na korzyść tych którzy kochają Boga. Myślę że coś takiego przydarzyło się również i mi.Przez wszystkie te lata przewinęłam się przez wiele różnych lekarzy, lecz żaden nie potrafił powiedzieć co mi jest. Wiedzieli jedynie że jestem bardzo chora.
Oprócz mojego chronicznego zmęczenia, zmagam się z bezsennością, słabą koncentracją i pamięcią. Czuję się jakbym była obciążana 20-kilowym ciężarem przy każdej czynności fizycznej i umysłowej. Nie potrafię utrzymać z tego powodu żadnej pracy.Od czasu do czasu puchną mi kolana i ledwo wtedy chodzę. Obecnie tracę też zmysł smaku i słuchu, mam problemy z przełykaniem i ogólnie czuję się jak więzień we własnym ciele.Przygarneli mnie do siebie przyjaciele chrześcijanie, okazało się że jeden z nich ma boreliozę. Poświęcił tysiące godzin na różnego rodzaju kuracje – bez skutku.Później okazało się, że ja też mam boreliozę, tak jak wiele osób z syndromem chronicznego zmęczenia.Co najgorsze: wyglądam w porządku. Ludzie powtarzają mi że świetnie wyglądam. Moja rodzina odwróciła się ode mnie i uznała za czubka. Czuję się z tym okropnie. Z powodu choroby odpada też związek z drugą osobą. Przynajmniej mogę chodzić. Inni chorzy nie mogą.
TRUDNE DO ZDIAGNOZOWANIA I LECZENIA
Borelioza jest niezwykle ciężka do zdiagnozowania, chyba że masz dostęp do naprawdę dobrego mikroskopu. W ten sposób ją odkryto. Bakterię borelli ciężko wyhodować, dlatego standardowe testy na chorobę często zawodzą.Tak jak większość ludzi, ja również myślałam że infekcję poprzedza rumień skórny. Myślałam też, że można ją wyleczyć po 3-tygodniowej kuracji antybiotykowej, tak jak wmawiają nam ludzie z centrum epidemiologicznego. Rany, w jakim ja byłam błędzie! Rumień wprawdzie się czasami zdarza, ale lekarstwo…Nawet lekarze nie zawsze potrafią ją wyleczyć po latach kuracji antybiotykami.Słyszałam od innych chorych, że antybiotyki mogą załatwić ci kandydozę, co jest niemal równie złe jak sama borelioza. Dlatego prędzej czy później kierują się w stronę medycyny alternatywnej.Bakteria boreliozy to krętek, podobnie jak ta od syfilisa. Zarówno syfilis jak i borelioza, mogą być uznane za zupełnie inne choroby, takie jak chroniczne zmęczenie, depresja, schizofrenia, zaawansowana skleroza, toczeń i szereg innych przypadłości.
a
Ta bakteria potrafi wykryć antybiotyki oraz się przed nimi bronić.
Potrafi przyjąć formę cysty (przetrwalnikową) i w ten sposób broni się przed kuracją. Jako cysta będzie się reprodukować. Gdy kuracja ustanie, borelioza powraca jeszcze silniejsza.
http://goodbyelyme.com/
Tak jak inne bakterie, potrafi też pokryć się warstwą żelatynowej masy ochronnej.
Spiralny kształt bakterii pozwala jej przeniknąć do większości rodzajów komórek – krwinek czerwonych, komórek nerwowych, mięśniowych, kostnych i mózgowych. Po czasie zacznie atakować serce i centralny system nerwowy i/lub mózg.
http://www.hulu.com/watch/268761/under-our-skin
I tak – rząd potrafi czasem zrobić coś dobrze!
Potrafi np. stworzyć choroby odporne na wykrycie i leczenie.
Słyszeliście może że boreliozę (Lyme disease) odkryto po raz pierwszy w roku 1975 w USA (miasteczko Lyme)? To tylko częściowo prawda, bo bakterię Borellia Burgdofori odkryto już w roku 1893 w Niemczech.
BROŃ BIOLOGICZNA?
W tym filmie były gubernator Jesse Ventura twierdzi, że borelioza jest bronią biologiczną.

Ventura  przeprowadził wywiad z Neilem Grossmanem na potrzeby swojej serii telewizyjnej Conspiracy Theory – Grossman zajmuje się tematem Plum Island i położonym na niej Centrum Chorób Zwierzęcych. Powiedział że rząd amerykański wynajął byłego nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który infekował kleszcze różnymi chorobami zwierzęcymi, w celu stworzenia zarazy atakującej wybrane społeczności.
W tym samym odcinku Ventura rozmawia z dr. Breeze, byłym dyrektorem instytutu na Plum Island. Breeze zaprzecza pogłoskom jakoby borelioza była bronią biologiczną wszczepioną populacji kleszczy, potwierdza jednak, że niektóre choroby zwierzęce badane na Plum Island mogą przenosić się na ludzi. (Jeśli kleszcze nie były podrasowywane, to dlaczego dzisiaj stanowią problem, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie? – przyp. tłum).
http://members.iconn.net/~marlae/lyme/
Niektórzy uważają, że borelioza jest bronią biologiczną stworzoną na Plum Island, która przedostała się na wybrzeże niedaleko miasteczek Lyme i Old Lyme w stanie Connecticut.
a
Borelioza miała zostać zaszczepiona małej populacji kleszczy. Kleszcze zaraziły ptaki które przeniosły je do innych części kraju. Resztę historii znamy: miliony zainfekowanych ludzi.
LEKARSTWO?
Zarażeni boreliozą sami opracowali sposób leczenia który wyleczył niektórych z nich. Możecie o tym poczytać na : http://lymephotos.com/ oraz: http://health.groups.yahoo.com/group/lymestrategies/
Prawdopodobnie można ją wyleczyć również w ten sam sposób w jaki Dr. Klenner leczył polio w 1948 – przy użyciu ogromnych dawek witaminy C, doustnie i w zastrzykach. Dr. Klenner mówił, że lekarze woleliby raczej stanąć nad pacjentem i patrzeć jak umiera, zamiast po prostu dać mu ten zastrzyk z witaminy C.
Patrz: http://www.doctoryourself.com/klennerbio.html
Niestety nie stać mnie na coś takiego. Ale może ta informacja przyda się  komuś innemu.
I na koniec – jest tylko jedno lekarstwo na buruli, afrykańska odmianę martwiczego zapalenia (flesh-eating disease). Patrz: http://www.mercimerenature.com/BuruliBusters/
Ta sama kuracja która pomogła Gaylordowi Hauserowi: glinka. http://en.wikipedia.org/wiki/Gayelord_Hauser
Glina potrafi wyciągać toksyny i infekcje z tkanek.
Tutaj trochę o leczeniu witaminą C.

Animal Love Parade21.9.2019 Poznań Byłem i ja, baner niosłem . Veni Vidi Vici Parada miała na celu promowanie praw zwierząt, weganizmu, aktywizmu i diety roślinnej.

Obraz może zawierać: 6 osób, w tym Ryszard Piotr, ludzie stoją, buty, tłum i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 4 osoby, w tym Ryszard Piotr, ludzie stoją, tłum, dziecko i na zewnątrz

piątek, 20 września 2019

Przerażająca lista błędów brytyjskich lekarzy



Narzędzia chirurgiczne zaszyte w ciele pacjenta, amputacja zdrowej nogi czy ręki, podanie złej dawki insuliny, to tylko kilka w całej listy błędów lekarzy, które niestety wciąż się zdarzają. Jak donosi „The Sky News”, w ciągu roku ponad 600 pacjentów ucierpiało z powodu poważnych błędów NHS.


Między kwietniem 2018 roku a lipcem 2019 roku doszło do 629 zdarzeń określanych jako incydenty, które nigdy nie powinny mieć miejsca, gdyż mogły skończyć się śmiercią pacjenta. W raporcie opisującym błędy lekarzy, znajdują się opisy chirurgów operujących niewłaściwe części ciała i pozostawiających w ciele chorego rękawiczki czy wiertła chirurgiczne.
W sutek nieudolności lekarzy, między innymi, jeden pacjent stracił zdrowy palec u nogi, dwóch mężczyzn przypadkowo obrzezano, jednej kobiecie wycięto fragment niewłaściwej piersi, dwóch innym pacjentkom pobrano wycinek szyjki macicy zamiast okrężnicy.
U niektórzy pacjentów przeprowadzono również zbiegi przeznaczone dla kogoś innego, w tym laserowe operacje oka, nakłucia lędźwi czy kolonoskopie. Zdarzało się też, że chory zamiast czystego tlenu wdychał normalne powietrze, lub otrzymał śmiertelnie niebezpieczną dawkę leku, w sześciu przypadkach podano niewłaściwą krew.
NHS twierdzi, że w zestawieniu do całkowitej liczby pacjentów obsługiwanych przez szpitale, liczna błędów lekarskich jest niewielka: „NHS troszczy się o ponad pół miliarda pacjentów rocznie i chociaż takie incydenty są na szczęście niezwykle rzadkie, ważne jest, aby szpitale działały w celu zminimalizowania ryzyka. Strategia bezpieczeństwa pacjentów, opublikowana w lipcu, zapewnia personelowi NHS jeszcze większe wsparcie w wykonywaniu ich zadań i obejmuje nowy program edukacyjny oraz wiodący na świecie system zgłaszania incydentów w celu zmniejszenia ryzyka błędu ludzkiego”, stwierdził rzecznik NHS.
Profesor Derek Alderson, prezes Royal College of Surgeons, powiedział: „Chociaż te przypadki są bardzo rzadkie, to nigdy nie powinny się wydarzyć, są one wyjątkowo traumatyczne dla pacjentów i ich rodzin, mogą być również druzgocące dla samych chirurgów i personelu medycznego”.

czwartek, 19 września 2019

Plastik kontratakuje




Substancje pochodzące z plastiku wykryto w organizmach 97 proc. przebadanych w Niemczech dzieci.
Niepublikowany jeszcze raport Marike Kolossa-Gehring wyraźnie pokazuje korelację między wzrostem zużycia danej substancji w produkcji a wzrostem jej ilości w organizmie.
W organizmach prawie wszystkich dzieci można znaleźć substancje, które wchodzą w skład plastiku. Niektóre z nich mogą być szkodliwe dla zdrowia, jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie niemieckiego resortu środowiska. Substancje pochodzące z plastiku wykryto w organizmach 97 proc. przebadanych dzieci. Naukowcy z Instytutu Roberta Kocha (RKI) w Berlinie, którzy wykonywali zlecenie ministerstwa środowiska, przebadali próbki krwi i moczu 2,5 tys. dzieci w wieku od 3 do 17 lat w latach 2003-2017. Znaleźli tam produkty rozkładu 11 z 15 poddanych analizie składników.
Plastik może dostawać się do organizmu za pośrednictwem przyborów kuchennych, nieprzemakalnych ubrań, środki czystości oraz pochodzić z opakowań żywności. Nie wszystkie substancje wykryte w badaniu stanowią zagrożenie dla zdrowia. Część jednak z nich, jak przekonują naukowcy, może zakłócać gospodarkę hormonalną organizmu, zaburzać rozwój, a także powodować otyłość i nowotwory.
Szczególnie alarmująca jest obecność w organizmach dzieci kwasu perfluorooktanowego (PFOA), który jest stosowany m.in. przy produkcji nieprzywieralnych powłok na patelniach, czy nieprzemakalnych ubrań. PFOA może powodować problemy z płodnością i uszkadzać wątrobę. Od przyszłego roku jego użycie w ubraniach na terenie Unii będzie zabronione.

wtorek, 17 września 2019

Dlaczego świat staje się bardziej alergiczny na żywność

Na całym świecie u dzieci występuje większe prawdopodobieństwo rozwoju alergii na żywność.
Badania zgonów brytyjskich nastolatków po zjedzeniu maślanki, sezamu i orzeszków ziemnych /buttermilksesamepeanut podkreśliły czasem tragiczne skutki. W 2018, 6-letnia dziewczynka w Zach. Australii zmarła na alergię na produkty mleczne / died as the result of a dairy allergy.
Nasilenie się alergii w ostatnich dekadach jest szczególnie zauważalne na Zachodzie. Na alergię pokarmową cierpi ok. 7% dzieci w Brytanii i 9% w Australii. W Europie występuje u 2% osób dorosłych.
Zagrażające życiu reakcje mogą wywołać nawet śladowe ilości pokarmów, co oznacza, że pacjenci i rodziny żyją w lęku i strachu. Powstałe ograniczenia dietetyczne  mogą stać się ciężarem dla życia społecznego i rodzin.
Choć nie można powiedzieć z pewnością dlaczego zwiększa się wskaźnik alergii, badacze na świecie ciężko pracują nad znalezieniem sposobów do zwalczania tego zjawiska.

Co wywołuje alergię?

Wywołuje ją system odpornościowy zwalczający substancje w środowisku, które powinien postrzegać jako nieszkodliwe, znane jako alergeny.
Te niewinne substancje stają się celami prowadzącymi do reakcji alergicznych.
Objawy obejmują zaczerwienienie skóry, pokrzywkę i obrzęki – aż do najostrzejszych przypadków – wymioty, biegunka, trudności w oddychaniu i szok anafilaktyczny.
Oto niektóre z najbardziej powszechnych produktów wywołujących alergię u dzieci:
  • mleko
  • jaja
  • orzeszki ziemne
  • orzechy (orzechy włoskie, migdały, piniowe. Brazylijskie, pekany)
  • sezam
  • ryby
  • skorupiaki i małże
Gdzie najczęściej występują alergie pokarmowe?
Częstotliwość alergii pokarmowych zwiększyła się w ostatnich 30 latach, szczególnie w społeczeństwach uprzemysłowionych. Dokładnie jak duży jest ten wzrost zależy od żywności i miejsca zamieszkania pacjenta.
Np. jest 5-krotny wzrost alergii na orzeszki ziemne w Brytanii w latach 1995-2016 /a five-fold increase in peanut allergies.
Badanie przeprowadzone na 1.300 dzieciach, 3-latkach, dla EAT Study w King’s College London, sugeruje, że teraz 2.5% ma alergię na orzeszki ziemne.
Australia ma najwyższy wskaźnik potwierdzonej alergii pokarmowej. Jedno badanie / One study wykazało, że 9% australijskich dzieci w wieku 1 rok miało alergię na jaja, a 3% na orzeszki ziemne.
Nasilenie alergii nie jest tylko skutkiem zwiększenia świadomości społecznej i lepszego jej diagnozowania.
Uważa się, że alergie i zwiększona wrażliwość na pokarmy są prawdopodobnie środowiskowe i odnoszą się do zachodniego stylu życia.
Wiemy, że niższe wskaźniki alergii są w rozwijających się krajach, i bardziej prawdopodobne na terenach miejskich niż wiejskich.
Czynniki tu mogą obejmować: zanieczyszczenia, zmiany w diecie i mniejsze narażenie na drobnoustroje, co zmienia reakcję naszego układu odpornościowego.
Migranci wydają się pokazywać częstsze występowanie astmy i alergii pokarmowej / a higher prevalence of asthma and food allergy w adoptowanym kraju w porównaniu z krajami ich pochodzenia, dalej pokazując znaczenie czynników środowiskowych.
Niektóre możliwe wyjaśnienia
Nie ma żadnego pojedynczego wyjaśnienia przyczyny stawania się bardziej alergicznym na pokarm, ale nauka ma pewne teorie.
Pierwsza – obwinia się poprawiona higiena, kiedy dzieci nie doznają tak wielu infekcji.
W szczególności infekcje pasożytnicze są zwykle zwalczane przez te same mechanizmy stosowane w walce z alergiami. Mając mniej pasożytów do zwalczania, układ odpornościowy walczy z rzeczami, które powinny być nieszkodliwe.
Druga – wit. D może pomóc układowi odpornościowemu rozwinąć zdrową reakcję, czyniąc nas mniej podatnymi na alergie. Większość ludności świata nie ma wystarczająco dużo wit. D z kilku powodów, m. in. spędza mniej czasu na słońcu. W Ameryce wskaźnik niedoboru wit. D niemal podwoił się tylko w ostatniej dekadzie / almost doubled in just over a decade.
Trzecia – teoria „podwójnego narażenia na alergeny” sugeruje, że rozwój alergii pokarmowej zależy od równowagi między czasem, dawką i formą narażenia.
Np. rozwój przeciwciał [alergicznych] może wystąpić poprzez skórę, szczególnie poprzez zapalenie skóry u niemowląt z egzemą.
Uważa się jednak, że jedzenie pokarmów wywołujących alergię podczas odstawiania ich może prowadzić do zdrowej reakcji i zapobiegać rozwojowi alergii, ponieważ układ odpornościowy jelit jest przygotowany na tolerowanie bakterii i obcych substancji, takich jak żywność.
Taka była podstawa badań w King’s College London’s LEAP Study, które wykazały ok. 80% zmniejszenie alergii na orzeszki ziemne i 5-latków, które regularnie je jadły od roku w którym się urodziły.
To badanie doprowadziło do zmian we wskazówkach w USA o konsumpcji tych orzeszków w niemowlęctwie. Rodzicom w Brytanii radzi się najpierw konsultację z lekarzem / UK parents have been advised to consult their GP first.
Wpływ człowieka
Zgony brytyjskich nastolatków cierpiących na alergie pokarmowe podkreśla wpływ na nie człowieka, i znaczenie wyraźnego i dokładnego znakowania.
Obecnie nie ma leku na alergię pokarmową, i zarządzanie nią polega na unikaniu produktów wywołujących alergie i plan leczenia awaryjnego w przypadku narażenia.
Ala nawet diagnoza wstępna jest wyzwaniem. Głównym sposobem odkrycia alergii pokarmowej jest to, żeby pacjent stopniowo zjadał coraz większe ilości tego produktu pod nadzorem medycznym.
Ale to jest denerwujące dla dzieci, i stanowi ryzyko wywołania reakcji alergicznej. Towarzyszące badanie reakcji ich układu odpornościowego może też dać fałszywe pozytywne wyniki u dzieci nie-alergicznych.



W King’s College London odkryliśmy alternatywne badanie krwi / a blood test, które okazało się dokładne w diagnozowaniu alergii w porównaniu z istniejącymi metodami.
To badanie uwzględnia teraz pokarmy odpowiedzialne za 90% alergii u dzieci, i mamy nadzieję, że będzie dostępne dla pacjentów w kolejnych kilku latach.
Nawet po dobrej diagnozie unikanie produktów alergicznych jest trudne, i powszechne są przypadkowe reakcje.
Immunoterapia alergenowa – podawanie małych ilości substancji – wykazała zmniejszanie się wrażliwości u alergicznych pacjentów, i może chronić przed przypadkowym narażeniem.
Badania nad lekiem immunoterapeutycznym / recent immunotherapy drug trial pokazały, że 67% alergików na orzeszki ziemne może spożywać odpowiednik 2 orzeszków po roku, w porównaniu z 4% w grupie kontrolnej. Ale dalej występuje u nich alergia.
Bada się inne metody leczenia, i są bardzo potrzebne. W międzyczasie alergie dalej będą źródłem zmartwień i częścią codziennego życia dla dzieci i ich rodziców.
Why the world is becoming more allergic to food
Dr Alexandra Santos King’s College London -13.09.2019

poniedziałek, 16 września 2019

Herbatka imbirowa przeciw nowotworom i stanom zapalnym.

Imbir od starożytności znany ze swej skuteczności w leczeniu między innymi stanów zapalnych czy mdłości, jak się okazuje zabija również komórki nowotworowe.
Naukowcy z Uniwersytetu Michigan odkryli, że imbir hamuje wzrost i zabija komórki nowotworowe raka jajnika  oraz reguluje stężenie czynników angiogennych.
Inne badania wykazały skuteczne działanie w innych typach rakach.
Chodzi o konkretny składnik imbiru zwany 6-shogaol, który niszczynowotworowe komórki macierzyste. Jak zauważają naukowcy, chemioterapia nie jest skuteczna niszczeniu komórek macierzystych, a te są odpowiedzialne za wzrost, nawroty i przerzuty.
Z wyników badań:
„Komórki macierzyste nowotworowe stanowią poważną przeszkodę w terapii nowotworowej, ponieważ są odpowiedzialne nawroty i  złe rokowania. Co więcej  są odporne na paklitaksel, doksorubicynę, 5-fluorouracyl i platynowe leki przeciwrakowe i generalnie odporne na chemioterapie, dlatego każda naturalna substancja, która daje obiecujące rezultaty, powinna być dokładnie przebadana pod kątem zastosowania w leczeniu”
Oprócz  wykorzystania imbiru w leczeniu i prewencji raka, korzeń ma wiele innych właściwości  m.in przeciwzapalne, przeciwwirusowe, antybakteryjne i  przeciw-pasożytnicze.
Jest bogaty w witaminę C, magnez i inne minerały, a jego spożywanie jest niezwykle korzystne dla ogólnego stanu zdrowia.  Jest znany ze swej długiej historii stosowania w celu poprawy trawienia, łagodzenia bólu, podnoszenia odporności, chorobach układu krążenia, astmy, migreny i wielu innych.
Herbatka imbirowa przeciw nowotworom
Jednym z najlepszych sposobów, aby wykorzystać jego właściwości jest herbatka imbirowa. Wystarczy pokroić mały kawałek imbiru i gotować ok 15-20 minut.
Lub zastosować przepis, który dodatkowo wzmocni jego działanie
Składniki
1/4 łyżeczki pokrojonego imbiru
1/4 łyżeczki  kurkumy
Szklanka wody
Mleko kokosowe
Miód 
Do wrzątku dodać kurkumę i imbir,  gotować  7-10 minut. Przecedzić dolać trochę mleka kokosowego lub oleju kokosowego, po przestygnięciu dosłodzić miodem.\

niedziela, 15 września 2019

Nie kop sobie grobu widelcem



https://www.youtube.com/watch?time_continue=652&v=lQvXhD27JUM

Wiemy, dlaczego z wiekiem przybieramy na wadze

Otyłość brzuszna u mężczyzny

Wiele osób z wiekiem przybiera na wadze, nawet jeśli nie zmienili ani diety, ani poziomu aktywności fizycznej. Badacze z Karolinska Institutet właśnie odkryli, dlaczego tak się dzieje. Okazuje się, że z wiekiem zmniejsza się tempo przemiany lipidów i ludzie łatwiej przybierają na wadze.
Na potrzeby badań naukowcy na przestrzeni 13 lat badali komórki tłuszczowe grupy 54 mężczyzn i kobiet. W tym czasie, niezależnie od tego czy dana osoba przytyła, czy też nie, u wszystkich zauważono zmniejszenie intensywności przemiany lipidowej. Ci, którzy nie skompensowali tego przyjmowaniem mniejszej ilości kalorii, przybrali na wadze średnio o 20%, informują naukowcy.
Do badań zaangażowano również 41 kobiet, które przeszły operację bariatryczną, a naukowcy analizowali, jak tempo przemiany lipidowej wpływało na utrzymanie przez nie wagi w ciągu 4–7 lat po operacji. Okazało się, że tylko u tych kobiet, u których przed operacją przemiana lipidowa była powolna doszło po operacji do jej przyspieszenia i tylko te pacjentki były w stanie utrzymać wagę. Uczeni sądzą, że takie osoby mają większe szanse na przyspieszenie przemiany lipidowej niż ci, u których przed operacją była ona na wysokim poziomie.
„Nasze badania są pierwszymi, które pokazują, że procesy zachodzące w naszej tkance tłuszczowej są czynnikiem, który – niezależnie od innych – reguluje masę działa. To może pomóc z znalezieniu nowych metod leczenia otyłości” – mówi profesor Peter Arner, jeden z głównych autorów badań.
Już wcześniejsze badania wykazały, że jednym ze sposobów na przyspieszenie przemiany lipidowej jest zwiększona aktywność fizyczna. Obecne badania wspierają to spostrzeżenie i pokazują, że długoterminowy spadek wagi po operacji bariatrycznej jest możliwy o ile pacjenci zwiększą poziom aktywności fizycznej. „Otyłość i związane z nią choroby są problemem globalnym. Zrozumienie dynamiki lipidów oraz mechanizmów regulujących rozmiary tkanki tłuszczowej są niezwykle przydatne” – dodaje Kirsty Spalding, badaczka z Karolinska Institutet.
Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: News.ki.se
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

sobota, 14 września 2019

Wysiłek fizyczny pomaga w leczeniu depresji



Istnieje coraz więcej dowodów na to, że aktywność fizyczna może pomóc w leczeniu depresji. Dotychczas wiadome było, że ćwiczenia poprawiają nam nastrój, choć nie wiedzieliśmy dokładnie dlaczego. Być może nowe badania rzuciły na tę sprawę nieco więcej światła i zachęcą one kolejne osoby do podejmowania regularnego wysiłku fizycznego.


Poczucie smutku, samotności i bezsensu może być skutkiem drastycznych wydarzeń, które miały miejsce w naszym życiu, a czasem taki stan może pojawić się bez konkretnych przyczyn, przynajmniej na pierwszy rzut oka. W obu przypadkach długo utrzymujące się objawy (powyżej dwóch tygodni) mogą świadczyć o depresji. Niegdyś choroba ta była bagatelizowana, ale w obecnych czasach coraz częściej zdajemy sobie sprawę z jej powagi, ponieważ może być tak samo niebezpieczna dla życia i zdrowia człowieka, co pozostałe choroby przewlekłe.
Układ endokannabinoidowy bierze udział w wielu bardzo ważnych procesach fizjologicznych, które zachodzą w naszym organizmie, między innymi regulując gospodarkę energetyczną, ale również powiązania neurohormonalne, nastrój, motywację, głód i sytość. Na układ endokannabinoidowy składają się receptory CB1 i CB2, agonisty egzogenne i endogenne, czyli kannabinoidy i endokannabinoidy oraz enzymy. Każdy endokannabinoid jest powiązany z receptorem komórkowym, może więc wysyłać do komórki sygnał, który zmieni jej funkcjonowanie, a zatem także i zachowanie. To właśnie ten układ jest przez nas stymulowany, gdy wykonujemy aktywność fizyczną. Dzięki nowym badaniom naukowcy zyskali więcej informacji na temat tej zależności.

Podczas badań skupiono się na monitorowaniu zmian nastroju i aktywności układu endokannabinoidowego u 17 dorosłych kobiet w wieku od 20 do 60 lat, u których zdiagnozowano poważną depresję. Pacjentki z różną intensywnością ćwiczyły na stacjonarnych rowerach treningowych. Każda uczestniczka ukończyła dwie trzydziestominutowe sesje ćwiczeń. Jedna charakteryzowała się umiarkowaną intensywnością, a drugą kobiety mogły wykonywać swobodnie, same dostosowując tempo.
Naukowcy odnotowali znaczny wzrost aktywności układu endokannabinoidowego oraz poprawę nastroju u kobiet po wykonaniu ćwiczeń o umiarkowanej intensywności. Efekty potwierdzono na podstawie pobranych próbek krwi oraz odpowiedzi udzielonych przez uczestniczki w ankietach przeprowadzanych przed ćwiczeniem, a także 10 i 30 minut po nim.
Co ważne, nastrój kobiet poprawił się po wykonaniu obu ćwiczeń, jednak zauważalny wzrost aktywności układu endokannabinoidowego odnotowano dopiero po zaleconej aktywności fizycznej o umiarkowanej intensywności. Zaskoczyło to naukowców, ponieważ spodziewali się, że kobiety uzyskają lepszy nastrój, mogąc samodzielnie dostosowywać tempo podejmowanego wysiłku fizycznego.

Oczywiście badanie posiadało wiele ograniczeń, które podważają jego stuprocentową wiarygodność. Przede wszystkim siedemnastoosobowa próba badawcza nie jest wystarczająca. Różniło się również preferowane tempo uczestniczek – niektóre i tak chciały ćwiczyć intensywnie, a niektóre zauważalnie zmniejszały swój wysiłek.

Jak twierdzą sami autorzy badania, znalezienie alternatywy dla farmakologicznego leczenia depresji jest bardzo ważne. Poznanie dokładnej zależności pomiędzy wysiłkiem fizycznym a pracą układu endokannabinoidowego nie tylko pomoże w tworzeniu nowych terapii, ale również przekona samych chorych do podjęcia działania.





czwartek, 12 września 2019

Czujesz stres? Pójdź do parku


By: Boudewijn Berends

Nawet krótkie wyjście na tereny zieleni miejskiej jest pozytywnie związane z odczuwaniem ulgi w stresie – sugeruje Liisa Tyrväinen i współpracownicy z Natural Resources Institute Finland w Helsinkach. Wyniki badania – opublikowane na łamach Journal of Environmental Psychology – dowodzą że stężenie hormonu stresu malało po spędzeniu czasu na terenach miejskich. Jednakże tylko po odwiedzeniu parku i lasu miejskiego osoby badane deklarowały niższy poziom subiektywnie odczuwanego stresu.
Uczestnicy badania mieli za zadanie odwiedzenie trzech miejsc (z zachowaniem tygodniowych odstępów czasowych) w środowisku miejskim: centrum handlowego, parku miejskiego, oraz lasu miejskiego. Każdorazowo – przed, w trakcie i po odwiedzeniu danej lokalizacji badacze mierzyli psychologiczne i fizjologiczne wskaźniki odczuwanego stresu wśród osób badanych. Jak się okazało, niezależnie od odwiedzanej lokalizacji stężenie hormonu stresu jednakowo malało. Jednakże subiektywne uczucie odnowy, witalności i pozytywnego nastroju wzrastało wraz z ilością spędzonego czasu w parku i lesie miejskim. Z kolei w przypadku terenu zabudowanego (centrum handlowe), wraz ze wzrostem spędzanego czasu, malały wyżej wymienione wskaźniki.
Wyniki badania potwierdzają pozytywny związek ekspozycji na środowisko naturalne z utrzymywaniem dobrostanu psychicznego. Nie mniej dość poważnym ograniczeniem badania był brak równoliczności płci osób badanych (znacząca przewaga kobiet) co mogło istotnie przełożyć się na uzyskane wyniki (biorąc dodatkowo pod uwagę udokumentowane empirycznie różnice w odczuwaniu stresu między kobietami a mężczyznami). Ostatecznie, badacze nie uzasadnili przyjętego przez siebie kryterium ilości czasu spędzonego w danych lokalizacjach (30 minut). Tyrväinen z zespołem sugeruje, że istotne jest dalsze weryfikowanie omawianego tematu. Mimo wszystko zasadnym wydaje się stwierdzenie, że po ciężkim dniu pracy nic nas tak nie odpręży jak czas spędzony na łonie natury (nawet jeżeli znajdowałaby się ona w środku miasta). Autor: Krzysztof Leoniak